Wakacyjny raj? Nie dla każdego. Polka zdradza, co widziała na Bali. "U nas by to na pewno nie przeszło"

Bali często uchodzi za szczyt marzeń wśród miłośników wypoczynku na rajskich plażach, w otoczeniu tropikalnej roślinności. Jednak zdaniem niektórych kierunek ten jest zwyczajnie... przereklamowany. Rozczarowania wizytą w tym miejscu nie kryła m.in. polska podróżniczka Aleksandra Żelazowska.
Polka była rozczarowana wizytą na Bali.
Fot. unsplash, Ern Gan / tiktok.com/@alexxisola

Aleksandra Żelazowska to wielbicielka odkrywania nowych miejsc, która zgromadziła ponad 174 tys. obserwatorów na TikToku. Do tej pory odwiedziła już ponad 50 krajów, w tym Tajlandię, Sri Lankę, Panamę czy Madagaskar. Z listy wykreśliła także popularną indonezyjską wyspę Bali

Zobacz wideo Majorka poza sezonem? Ależ oczywiście! [VLOG]

Podróżniczka krytykuje Bali

Żelazowska wyjaśniła, że na Bali nigdy nie leżało w szczytach jej marzeń podróżniczych, ale zdecydowała się polecieć tam za namową przyjaciółki. Szybko przekonała się, że jej niechęć miała odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zaznaczyła, że nie można odmówić wyspie uroku, jednak w porównaniu z innymi egzotycznymi kierunkami pozostaje ona daleko w tyle.

Na liście uwag znalazły się niezwykle drogie loty, wysokie ceny na miejscu, mnóstwo śmieci oraz ludzi, którzy są jej zdaniem największym problemem. Według niej osoby, które się tam przeprowadzają, są bardzo niemiłe, regularnie uczestniczą w imprezach pełnych używek i sprawiają wrażenie pewnego rodzaju sekty. 

Jest tam tylu turystów i ludzi, którzy przeprowadzają się na stałe, że mam wrażenie, że to zagraża rdzennym mieszkańcom. Miałam wrażenie, że Balijczycy są tam po to, by usługiwać turystom

- stwierdziła. 

Nie taki raj jak go malują? 

Bali stało się tak popularne, że obecnie trudno cieszyć się tam jakąkolwiek atrakcją. Aleksandra zwróciła uwagę, że wszystkie piękne, naturalne miejsca, jak np. wodospady, są niesamowicie oblegane. Zdarza się, że aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, najpierw trzeba odstać w kolejce nawet... dwie godziny. 

Jako podróżnik nie masz takiego uczucia, że odkrywasz coś nieodkrytego. Komercja jest na każdym kroku

- powiedziała. 

Innym problemem związanym z turystyką jest brak szacunku do lokalnej kultury. Ludzie nie tylko lekceważą zwyczaje, ale i "przechodzą rytuały w świątyniach". Żelazowska twierdzi, że zamieniają coś, co dla kogoś jest święte, w atrakcję turystyczną. - Wyobraźcie sobie, że ktoś z ciekawości ma chrzest lub przyjmuje komunię. U nas to by na pewno nie przeszło - dodała. Zaznaczyła, że Bali ma wiele pozytywnych stron, ale to właśnie rażąca komercjalizacja sprawiła, że nie chciałaby tam wrócić. Równocześnie cieszy się, że miała możliwość wyrobienia sobie własnej opinii. 

Więcej o: