Włochy to jeden z najpopularniejszych kierunków podróżniczych na całym świecie. Turyści chętnie odwiedzają zabytkowe miasta, jak i wypoczywają na malowniczych plażach. Nadmorska branża turystyczna przed rozpoczęciem sezonu letniego staje jednak przed poważnym problemem. Jak się okazuje, brakuje rąk do pracy.
Włoski portal La Repubblica informuje o tarapatach, w jakich znaleźli się przedstawiciele nadmorskiej branży turystycznej w kraju. Już za kilka miesięcy Włosi oficjalnie powitają sezon wakacyjny, a wraz z nim - podróżnych z całej Europy i innych zakątków świata. Na ten moment brakuje jednak pracowników sezonowych, zwłaszcza ratowników wodnych.
W całych Włoszech brakuje ich około czterech tysięcy
- ocenił Roberto Dal Cin, prezes Włoskiej Konfederacji Turystycznej (Confapi Turismo). Deficyt pracowników częściowo wynika z nowych przepisów. Kiedyś wystarczył jeden ratownik na 600 m plaży, dziś z kolei prawo nakłada obowiązek jednego na 180 m.
Sytuacja jest krytyczna z punktu widzenia rekrutacji personelu
- przyznaje Massimiliano Schiavon, prezes Regionalnego Związku Hotelarzy (Federalberghi Veneto). Dodaje też, że, co prawda, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nastąpiła niewielka poprawa w tej kwestii, ale nadal istnieje zapotrzebowanie, szczególnie w perspektywie zbliżającego się sezonu kąpielowego.
Z doniesień medialnych jasno wynika, że warunki pracy ratownika wodnego nie należą do najlepszych. Średnie wynagrodzenie miesięczne od dłuższego czasu oscyluje w okolicy 1400-1500 euro (ok. 6-6,5 tys. zł) za osiem godzin pracy dziennie. Niegdyś niezaprzeczalnym benefitem takiej pracy były dodatkowe korzyści w postaci zakwaterowania i wyżywienia. Obecnie włoscy pracownicy sezonowi nie mogą już na nie liczyć, stąd coraz to mniejsze zainteresowanie tego typu zatrudnieniem.