Fodor's Travel, producent przewodników i informacji turystycznych przygotował coroczną listę kierunków, które warto wykreślić z list marzeń podróżniczych w 2024 roku. Autorzy zestawienia skupili się na trzech głównych obszarach wpływu turystyki - zbyt dużej liczby odwiedzających, produkcji śmieci oraz jakości i wystarczalności wody. Kwestie te szkodzą nie tylko miastom, ale i lokalnym społecznościom.
Na szczycie zestawienia znalazła się włoska Wenecja, która od lat boryka się z problemem nadmiernej turystyki. To właśnie tam w przyszłym roku będzie testowany nowy podatek turystyczny w wysokości 5 euro dla jednodniowych wycieczkowiczów. Jednak mieszkańcy powątpiewają, czy tego typu rozwiązanie pomoże w ograniczeniu liczby odwiedzających.
Podobną sytuację można zaobserwować także w Atenach. Jak zauważa Fodor's Travel, nadmierna turystyka i brak zatwierdzonych planów zarządzania wiąże się nie tylko z niszczeniem Akropolu, ale i negatywnym wpływem na życie mieszkańców w okolicznych dzielnicach. We wrześniu władze Grecji wprowadziły nowy system wstępu do słynnej atrakcji, jednak zdaniem autorów liczba turystów jest wciąż zbyt duża.
Na liście pojawiły się również popularne kierunki pozaeuropejskie. Redaktorzy twierdzą, że odwiedzający nie zdają sobie sprawy z ryzyka oraz szkodliwych skutków wspinaczki na górę Fudżi w Japonii. Turyści pozostawiają na miejscu lawiny śmieci, w tym plastikowe butelki wypełnione moczem. Na szlakach pojawiają się też prawdziwe tłumy, które zwiększają ryzyko wypadków.
Jakich jeszcze miejsc lepiej unikać? Na kolejnych pozycjach znalazł się Pomnik Narodowy Gór San Gabriel w Kalifornii, zatoka Ha Long w Wietnamie, pustynia Atacama w Chile, Jezioro Górne w Ameryce Północnej, Ganges w Indiach oraz wyspa Koh Samui w Tajlandii. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.