Do zdarzenia doszło we wtorek, 14 listopada w porcie lotniczym Kraków-Balice. To właśnie tam o poranku przyleciał obywatel Wielkiej Brytanii podróżujący z angielskiego Bristolu. Wkrótce przekonał się, że jego pobyt w Polsce nie potrwa zbyt długo.
Jak poinformował w komunikacie Karpacki Oddział Straży Granicznej, podczas odprawy w lotniczym przejściu granicznym pasażer okazał paszport wydany przez władze Wielkiej Brytanii. Okazało się jednak, że jego stan pozostawiał wiele do życzenia. Jako że w dokumencie brakowało kilku stron, Brytyjczykowi odmówiono wjazdu na terytorium kraju.
Z uwagi na fakt, iż natychmiastowy odlot cudzoziemca do Bristolu nie był możliwy, przebywał on w pomieszczeniach dla cudzoziemców, którym odmówiono wjazdu
- poinformowała Justyna Drożdż z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.
Mężczyzna wsiadł na pokład samolotu do Londynu jeszcze tego samego wieczora. Okazało się jednak, że anulowanie podróży było najmniejszym z jego problemów. Jak informuje Straż Graniczna, niszczenie, uszkadzanie, usuwanie lub ukrywanie dokumentów, których nie mamy prawa wyłącznie rozporządzać, jest przestępstwem z art. 276 Kodeksu karnego. Sprawa zostanie przekazana do właściwej prokuratury, a Brytyjczykowi grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
Przypadek Brytyjczyka nie jest odosobniony, choć w większości sytuacji pasażerom nie udało się opuścić rodzimego kraju. W październiku informowaliśmy o zdarzeniu, do jakiego doszło na lotnisku Heathrow w Londynie. Pasażerka Emily Allen uszkodziła stronę w paszporcie przy stanowisku służącym do samodzielnej odprawy i nie mogła polecieć na Korfu.
Z kolei w lipcu Emma Dohertym, brytyjska gwiazda fitness przeoczyła, że na dokumencie znajdował się niewielki ślad po zalaniu wodą. Tym sposobem kobieta musiała zapomnieć o luksusowych wakacjach na Bali. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.