Według rządu kolumbijskiego wrak hiszpańskiego galeonu ma zostać wydobyty na powierzchnię w trybie pilnym. Obecny prezydent tego kraju Gustavo Petro chce, by prace zakończyły się przed upływem jego kadencji w 2026 roku.
Jak podaje marineindustrynews.co.uk, prezydent Kolumbii Gustavo Petro chce jak najszybciej wydobyć z dna Morza Karaibskiego wrak hiszpańskiego galeonu San José. Kolumbijski minister kultury Juan David Correa potwierdził, że prezydent kazał przyspieszyć tempo. Trójmasztowy statek ma zostać wydobyty przed upływem kadencji prezydenta, czyli do 2006 roku. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Na zatopionym pokładzie ma znajdować się ogromny skarbiec złota, srebra i szmaragdów. Całkowita wartość zatopionego skarbu oszacowano na od czterech do 20 miliardów dolarów. Przez wieki nie znano dokładnej lokalizacji wraku. W 1981 r. amerykańska firma Glocca Morra ogłosiła, że znalazła statek i przekazała jego współrzędne Kolumbii, obiecując, że po odzyskaniu skarbu przekaże połowę fortuny. W 2015 roku ówczesny prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos ogłosił, że galeon znajduje się jednak w innym miejscu.
Zdaniem amerykańskiej firmy w 2015 r. kolumbijska marynarka wojenna odkryła ten sam teren, na którym znajdowały się szczątki wraku znalezione 34 lata wcześniej. W związku z tym żąda od Kolumbii połowy skarbu, czyli 10 miliardów dolarów.
San José był częścią floty płynącej z Panamy do Kolumbii. Został jednak przechwycony przez brytyjską eskadrę 8 czerwca 1708 roku w pobliżu Kartageny podczas wojny o sukcesję hiszpańską. Podczas bitwy eksplodowały prochownie statku, a statek szybko zatonął. Z 600 członków załogi na pokładzie przeżyło tylko 11 osób.