Litwa od Pałągi do Trok

W ciągu kilku dni zobaczyłem elegancki kurort i ogromne bursztyny w Pałądze, wędrujące wydmy na Mierzei Kurońskiej i średniowieczne grodziska w Kiernowie

Połąga, 326 km od Wilna

Plaża nad Bałtykiem, ogród botaniczny, wody mineralne, borowina i bursztyn to główne atuty największego kąpieliska Litwy, 17-tys. Połągi (lit. Palanga). W stronę mola prowadzi szeroki deptak - ul. Basanaviciausa. Choć byłem tu przed 16 laty, ledwo go poznałem - nowiutka kolorowa kostka, eleganckie ławki i latarnie, po bokach odnowione drewniane domki z kawiarniami i pensjonatami, tarasy nad rzeczką Rąže. Tutejsza specjalność to bursztyn - na deptaku naszyjnik od 4 litów, bransoletki od 30, w galeriach - pierścionek od 80 litów, bransoletki za 150. Przy deptaku nadal straszy spalony przed trzema laty budynek Domu Zdrojowego z 1875 r. A przy molo fontanna z rybakiem trzymającym nieprzytomną dziewczynę - wygląda na to, że rybak właśnie ją wyłowił.

Szerokie molo, do którego przybijają statki z Kłajpedy (lit. Klaipeda), ma prawie 300 m długości. I choć tego dnia ryba nie brała, więcej było wędkarzy niż spacerowiczów.

Za wydmami, na południe od mola, rozciąga się ogród botaniczny, który 110 lat temu zaprojektował naczelny ogrodnik Paryża Edouard André. Po drewnianych schodach wdrapałem się na górkę, gdzie wznosi się sześcioboczna neogotycka kapliczka. To Góra Biruty - legenda mówi, że na szczycie pochowana jest kapłanka bogini Praurymie, Biruta, którą porwał i zmusił do ślubu litewski książę Kiejstut. U podnóża góry w sztucznej grocie straszą kiczowate figurki Matki Boskiej z Lourdes i modlącej się do niej kobiety. Obok (być może dla estetycznej równowagi) stoi ciekawa metalowa rzeźba legendarnej Biruty. Mijamy ogród różany i dochodzimy do klasycystycznego pałacu Tyszkiewiczów (dawnych właścicieli uzdrowiska) z 1895 r. W środku największe na świecie muzeum bursztynu (czynne w godz. 11-17, wstęp 5 litów). Najbardziej podobały mi się dziesiątki brył z zatopionymi w nich przed milionami lat owadami i zwierzętami. Przez szkła powiększające widać komary, karakany, termity, larwy i wieloszczety, a nawet pajęczyny. Niektóre bursztynowe bryły są wielkości ludzkiej głowy, jedna z nich waży 3,5 kg. Biżuteria bursztynowa jest piękna - zarówno ta sprzed wieków, jak i współczesna. Niektóre eksponaty pochodzą z Egiptu i Polinezji. Pełno jest też innych wyrobów z bursztynu - szkatułek, fajek, guzików, zegarów, zabawek, krzyży, są nawet szachy (szkoda, że napisy w muzeum tylko po litewsku i rosyjsku).

W ogrodzie za pałacem kolejny paryski akcent - wzorowana na Bazylice Sacré-Coeur figura Chrystusa z rozpostartymi ramionami. Dalej dwa stawy z dziesiątkami łabędzi i kaczek, które całymi gromadami chodzą po trawnikach.

Kłajpeda, 312 km od Wilna

Na starówce tego jedynego morskiego portu Litwy (190 tys. mieszkańców) kolorowe, ryglowe (o szkieletowej konstrukcji) domy z drewnianymi okiennicami, przeważnie z XIX w. Przy rynku klasycystyczny teatr z początku XIX w., a nieco dalej, przy porcie, duże ceglane spichlerze. Warto zajrzeć na XIX-wieczną pocztę (Akuštoji 13), z holem bogato zdobionym w stylu bizantyjskim. Jednak najciekawszą rzecz odkryłem przypadkowo - kilkaset metrów od rynku nad rzeką Dané rozciągają się fosy i wały XVII-wiecznego bastionu. Odnowiony w latach 90. zeszłego wieku prezentuje się znakomicie. Przystosowana do walki artyleryjskiej ziemna fortyfikacja służy teraz głównie wędkarzom, którzy łowią w fosie ryby. Dostaniemy się na nią po drewnianym moście.

Mierzeja Kurońska

Z Kłajpedy przez Zalew Kuroński przeprawiliśmy się promem na Mierzeję Kurońską. Długi na 98 km i wąski (od 4 km do 400 m) półwysep w połowie należy do Litwy, w połowie do Rosji. Aby chronić najwyższe w północnej Europie ruchome wydmy, w 1993 r. Litwini utworzyli tu Park Narodowy.

Po 45 km dojechaliśmy pod wzgórze Parnidžo Kopa. Od parkingu do wysokiego (52 m), zwieńczonego obeliskiem wzniesienia jest niedaleko. To świetny punkt widokowy - morze i ogromne, wędrujące wydmy. Są niebezpieczne, w ciągu ostatnich 150 lat zasypały już dziesięć wiosek. Chodząc po nich, czułem się jak na pustyni - jak okiem sięgnąć piasek, tylko gdzieniegdzie przebijają się kępki roślin. Można je przemierzać swobodnie, nie ma wyznaczonych tyczkami szlaków jak w Słowińskim Parku Narodowym.

Z wydm zeszliśmy w dół do oddalonej o kilometr wioski Nidy, która jeszcze w okresie międzywojennym była popularnym (zwłaszcza w sferach artystycznych) letniskiem. Zachowało się tu kilka krytych strzechą drewnianych domów rybackich z niebieskimi okiennicami. Jest też niewielki port. Nida pełna jest Niemców, którzy pielgrzymują do stojącego nad urwistym brzegiem domu Tomasza Manna. Pisarz postawił go w 1930 r. za honorarium za "Buddenbrooków". Bywał tu latem, w Nidzie napisał m.in. "Józefa i jego braci". Jednak budynek, dzieło architekta Herberta Reismanna, nie zachwyca. To typowy drewniany dom kryty słomą. - Sehr altmodisch (bardzo staromodny) - określił go znajomy berlińczyk. W środku trochę zdjęć pisarza, dokumenty i wycinki prasowe (otwarte w godz. 11-17).

Przewodnik zaprowadził nas pod granitową kolumnę z koroną na szczycie.

- Jesteśmy w środku Europy - powiedział. Jak to?! Przecież każde polskie dziecko wie, że środek Europy jest w Polsce. Jednak Litwini powołują się na Francuski Narodowy Instytut Geograficzny, którego uczeni przed 16 laty wyliczyli, że geograficzne centrum Europy leży 28 km na północ od Wilna, obok wsi Parnuszkies. Nieopodal, w drewnianym domku, wywieszone są stosowne zaświadczenia z Francji, a turystom wydaje się specjalne certyfikaty.

Po powrocie do kraju zadzwoniłem czym prędzej z tą straszną wieścią do Suchowoli, która szczyci się, że to właśnie ona leży w samym środku Europy. - Nie przejmujemy się Litwinami i francuskim instytutem - uspokoił mnie dyrektor ośrodka kultury Andrzej Ratkiewicz. - To, że środek Europy jest u nas, wiadomo od dawna. Ustalił to jeszcze w XVIII w. kartograf króla Stanisława Poniatowskiego Szymon Antoni Sobiekrajski. I wcale nie mamy zamiaru ustępować w tej sprawie.

Kiernów, 28 km od Wilna

Litewską Troją nazywają Litwini swoją pierwszą stolicę Kernave, Do 1321 r., kiedy stolicę przeniesiono do Trok, w Kernave rezydowali książęta litewscy. Dziś na powierzchni 2 km kw. mieści się Rezerwat Archeologiczno-Historyczny, który obejmuje m.in. pięć grodzisk nad rzeką Wilią (lit. Neris). Widać je doskonale z punktu widokowego nad doliną Wilii - z daleka wyglądają jak wielkie kopce.

Okolica Kernave była zamieszkana jeszcze w epoce kamiennej, więc to raj dla archeologów. Pierwsze wykopaliska zaczęły się w połowie XIX w. i trwają do dziś. Efekt pracy archeologów można zobaczyć w budynku dawnego kołchozu. W muzeum dużo średniowiecznej biżuterii, narzędzi (m.in.. sierpy i nożyczki), buty sprzed wieków i broń. Można też zobaczyć rekonstruowane wnętrze izby mieszkalnej z piecem oraz plastyczną mapę grodzisk (otwarte w godz. 10-17, wstęp 3 lity).

Nieopodal stoi neogotycki kościół i dziwne kapliczki na słupach, z daszkami. To litewska osobliwość - kryžastulpisy, czyli krzyżsłupy, niegdyś stawiane na rozstajach dróg. W okolicy zobaczymy też kilka typowych drewnianych chałup ze zdobionymi gankami i okiennicami.

Po rezerwacie można jeździć "średniowiecznym" autobusem z toporną drewnianą budą i ławą w środku. Prowadzi go kierowca w stroju z epoki, rączka skrzyni biegów jest drewniana, obita futrem.

Najlepszą porą na wycieczkę do Kernave jest początek lipca, gdy podczas "Dni żywej historii i archeologii" zjeżdżają się bractwa odtwarzające życie dawnych Litwinów. Zobaczymy, jak wytapiali żelazo, obrabiali bursztyn, lepili garnki, do tego pokazy walk i występy zespołów muzyki dawnej.

Troki, 28 km od Wilna

Kolejna stolica Litwy - Troki (lit. Trakai) trochę mnie rozczarowała. Z daleka zamek na wyspie prezentował się imponująco. Z bliska widać, że współczesnej cegły jest tu więcej niż starej. I jeszcze betonowe wstawki - brrr!

Zamek na wyspie na jeziorze Galve (Galwe) wzniósł w XIV w. książę Kiejstut. Był nie do zdobycia - można się było do niego dostać tylko po drewnianym moście. Mieszkał tu też wielki książę Witold. W XVI w. w Trokach było więzienie polityczne, gdzie trzymano szczególnie cenne osoby, m.in. posłów moskiewskich oraz Helenę, wdowę po królu Aleksandrze Jagiellończyku podejrzewaną przez polskich panów o zamiar ucieczki do Moskwy. To właśnie tu, jak chce Henryk Sienkiewicz, Longinus Podbipięta miał złożyć ślub, że będzie żył w czystości do czasu, aż trzy głowy wrogów zetnie jednym ciosem miecza.

W XVII w. zamek popadł w ruinę, odbudowano go dopiero po II wojnie światowej. W salach wszystkiego po trochu - średniowieczne miecze, armaty i pieczęcie, wyposażenie mieszkań z XVIII i XIX w., dokumenty i gazety z okresu międzywojennego oraz zbiór fajek wodnych i do palenia opium (otwarte w godz. 10-17, wstęp 8 litów). Największe wrażenie robi sala wielkości 200 m kw., gdzie odbywały się bale i odprawiano sądy - akustyka jest znakomita, na ścianach wiszą współczesne gobeliny.

Okazuje się, że wyspa z zamkiem jest tylko jedną z 21 wysp polodowcowego jeziora Galwe (lit. Galve), po którym możemy popływać łódkami (ok. 30 litów za godz.) - ich właścicieli spotkamy koło mostu. Pokażą nam okolicę i opowiedzą ciekawe historie o mieszkającym przed wojną w pobliskim Zatroczu hrabim Józefie Tyszkiewiczu.

Po Litwie podróżowałem samochodem. Cały kraj, od Wilna aż do Pałągi przecina niezła autostrada, a benzyna sporo tańsza niż w Polsce - 95-oktanowa kosztuje 3,3 lita, 92-oktanowa 3,2

W sieci i w Warszawie

Centrum Informacji Turystycznej Litwy, Al. Ujazdowskie 51, 00-536 Warszawa, tel. (0-22) 584 70 52, fax. (0-22) 584 70 53

http://www.litwatravel.com

http://www.travel.lt/turizmas/index.jsp

Więcej o: