Paryż: kurort z widokiem na wieżę Eiffla

Spotkajmy się na Copacabanie. Napijemy się wina, poćwiczymy capoeirę, a wieczorem pójdziemy zwiedzać Luwr - proponuje mi moja znajoma Marie-Anne. W sierpniu Paryż, który nie wyjechał na wakacje, przenosi się na plażę nad brzegiem Sekwany

Siedzę wygodnie rozparta na leżaku. Nade mną palmy, z boku wierzba płacząca, której zwisające gałęzie niemal dotykają rzeki, pod stopami piaseczek, a na wprost strzelista iglica Sainte-Chapelle, XIII-wiecznej kaplicy z zapierającymi dech w piersiach witrażami. Blisko 1200 scen biblijnych na powierzchni ponad 600 m kw., z tysiącami maleńkich kolorowych postaci podświetlanych promieniami słońca. Zbudowana na polecenie króla Ludwika IX w ciągu niecałych 33 miesięcy (podczas gdy katedrę paryską budowano ponad 200 lat!), miała być miejscem przechowywania świętych relikwii, m.in. rzekomej korony cierniowej Chrystusa, za które król zapłacił trzy razy więcej niż za samą kaplicę. Gdybym nie mieszkała w Paryżu, przyjechałabym tu tylko po to, żeby zobaczyć ten klejnot architektury sakralnej. No i oczywiście gotycką katedrę Notre-Dame na tej samej wyspie de la Cité, którą mam vis-a-vis. Niegdyś zwano ją Dźwięczną Wyspą ze względu na liczne kościoły, po których nie pozostało dziś jednak ani śladu...

***

Słońce potwornie praży, więc zwlekam się leniwie z leżaczka i ochładzam pod prysznicem. Obok mnie zachwycone dzieciaki bawią się wśród wodnej mgiełki rozpylanej przez specjalne urządzenia. Zroszone od stóp do głów piszczą z radości, biegając dookoła pokaźnych rozmiarów donic z tropikalną roślinnością. Rozbawiona para przemyka brzegiem krawężnika, starając się uniknąć zmoczenia, choć jest to raczej niemożliwe. Inni, wprost przeciwnie, przystają, by zrobić sobie zdjęcie, nie zważając na to, że ubrania zaczynają ciasno oblepiać ich ciała.

Wracam na swój punkt obserwacyjny akurat na czas, by móc odprowadzić wzrokiem przepływający z wolna stateczek (malowniczy cytat z obrazów Maneta) o wdzięcznej nazwie "Isabelle Adjani", który przewozi turystów spacerkiem po Sekwanie. Zwiedzanie Paryża na pokładzie jednego z tzw. Bateaux Mouches daje zupełnie inne spojrzenie na Miasto Miast - pozwala wyłączyć się z pędu i hałasu. Mijając budynek Conciergerie, luksusowego pałacu królewskiego zbudowanego w XIV wieku w stylu gotyckim i zamienionego później na więzienie (podczas Rewolucji Francuskiej więziono tu m.in. Marię-Antoninę), bądź oglądając wieżę zegarową (Tour de l'Horloge), na której pierwszy publiczny zegar miejski od siedmiu wieków nieustannie odmierza czas, z łatwością zanurzymy się w atmosferze dawnego Paryża. "Fala od wiecznych spojrzeń umęczona/ Zegar niech dzwoni noc niech nastaje/ Dni ulatują ja pozostaję" - pisał o płynącej pod mostem Mirabeau Sekwanie nasz rodak, poeta Guillaume Apollinaire.

***

Biorę do ręki "Czerwone i czarne" Stendhala, które dopiero co wypożyczyłam z małej biblioteki plażowej. W zbiorze liczącym ponad tysiąc tytułów każdy znajdzie coś dla siebie. Są nawet książki po angielsku, hiszpańsku, niemiecku, rosyjsku i holendersku. Formalności prawie żadne - musiałam tylko zostawić 5 euro kaucji za książkę i mam tydzień, żeby sobie poczytać. Zanurzam się w opowieści, czekając na Marie-Anne i na lekcję capoeiry - brazylijskiej sztuki walki przypominającej taniec, a będącej dziedzictwem murzyńskich niewolników. Czasem ćwiczę też tai-chi, uczę się podstaw samby, technik relaksacyjnych bądź idę na masaż. I nic za to nie płacę! Z Marie-Anne planujemy również wziąć udział w warsztatach artystycznych. Przygotujemy własne pocztówki, ucząc się jednocześnie technik akwareli i kolażu. Poczta jest zainstalowana tuż obok, więc rodzina najdalej za trzy dni dostanie ode mnie szalenie oryginalną pocztówkę z Paryża.

Na koniec zamierzamy coś zjeść, choć jeszcze nie wiemy, na co będziemy mieć ochotę. Może pójdziemy do jednej z licznych kawiarenek na pyszną kawę z mlekiem, zjemy naleśniki, albo wręcz zafundujemy sobie porządny obiad w restauracji zainstalowanej na barce pamiętającej parowce na rzece industrialnego Paryża XIX w. i liczącej sobie 400 m kw.

***

Po raz czwarty ponad dwa kilometry nabrzeża Sekwany, pomiędzy mostami Pont de Sully i Pont des Arts, zamieniają się na miesiąc w tętniące życiem letnie centrum rozrywki (świetnie zorganizowane i zaaranżowane). - Najpiękniejsze miasto świata przechodzi metamorfozę, by każdemu dostarczyć przyjemności - wyjaśnia pomysłodawca i główny sponsor, mer Paryża Bertrand Delanoë. Jako że we Francji obchodzony jest w tym roku Rok Brazylii, impreza "Paryż Plaża" też odbywa się w tym duchu, co stwarza istnie karnawałowy, egzotyczny nastrój tuż obok murów Luwru. Hasło przedsięwzięcia: "Słońce + piasek + Brazylia + rozrywka + muzyka + Sekwana + sport = Paryż Plaża" świetnie streszcza ideę tego miejsca, gdzie już same nazwy plaż - Copacabana, Ipanema i Maracana - kreują zupełnie inną rzeczywistość.

Tysiące osób, paryżan i turystów, przychodzi tu, żeby sobie odpocząć, spotkać się ze znajomymi, poopalać, posłuchać muzyki, pojeździć na wrotkach i na rowerze, powspinać się po zaaranżowanej ściance, pograć w siatkówkę czy piłkę plażową bądź powiosłować po rzece. A wszystko to za darmo. Dzieci mogą w tym czasie popływać w basenie czy pobawić się w piratów wśród osiadłych na mieliźnie statków. Na najmłodszych czeka sterta kubełków i łopatek do robienia zamków z piasku. W zeszłym roku odpoczywało nad Sekwaną blisko 4 mln ludzi!

Nad całością czuwa armia zatrudnionych przez władze miasta "plażystów". Ich zadaniem jest udzielanie plażowiczom wszelkich informacji oraz dbanie o to, by wszędzie było czysto i schludnie. Nad bezpieczeństwem czuwają policjanci, którzy zainstalowali tu sobie nawet komisariat. Towarzyszy im zastęp pielęgniarzy, którzy dodatkowo organizują bezpłatne kursy pierwszej pomocy.

***

Nastrój iście plażowy. Jedni czytają, jak ja, inni śpią w hamakach, jeszcze inni flirtują czy jedzą lody. Rozłożone na piasku spalone na heban dziewczyny kokietują przechodniów. Niektórzy obserwują nabrzeże z góry (dosłownie), stojąc na najstarszym, liczącym ponad 400 lat moście Paryża, zwanym paradoksalnie Pont-Neuf (Nowy Most) i komentując co ciekawsze zachowania plażowych piękności. A wszystko to w samym sercu miasta, skąd w trzy minuty można znaleźć się w jednym z najsłynniejszych muzeów świata - Luwrze, wpaść na malowniczą wyspę Saint-Louis czy do najmodniejszej obecnie dzielnicy Le Marais (by obejrzeć XVII-wieczne pałacyki arystokracji i króla Henryka II oraz znanej z powieści Alexandra Dumasa królowej Margot). Można też buszować całymi godzinami w starych książkach sprzedawanych przez bukinistów, którzy rozkładają stoiska właśnie na tym odcinku nabrzeża. Albo udać się na kwiatowy targ na placu Louis Lépine, nieopodal katedry.

Po zmroku ludzie usadowieni na leżakach spoglądają w stronę wieży Eiffla, która co godzinę przez dziesięć minut migocze tysiącami światełek. Gdyby nie szum miasta za plecami, błogostan byłby pełen.

I tak powoli płynie czas, aż do północy, kiedy to plaża wreszcie pustoszeje i zamyka się. Wszystko zacznie się na nowo jutro o siódmej rano.

Plaża w sieci

http://www.paris.fr

Więcej o: