Agra w Indiach: Grobowiec Itimada, ?dziecko" Taj Mahal

To prawda, rzadko tracę język w gębie. Przecież za to mi płacą, żebym opowiadał, co widziałem. Ale o Taj Mahal nie potrafię powiedzieć nic. Słynne budowle często rozczarowują - Taj Mahal rozczarował mnie co do mojej wyobraźni, która nie potrafiła przewidzieć takiego piękna.

Po drugiej stronie Jamuny stoi grobowiec Itimada ud Daulaha, skarbnika moghulskiego cesarza Jahangira, i jego teścia. Gdy zmarł, jego córka, której kochający mąż nadał imię Nur Mahal (Światło Pałacu), wystawiła mu w 1622 r. grobowiec z białego marmuru. Jej syn, cesarz Jahan, miał pół wieku później zbudować dla swej ukochanej żony grobowiec Taj Mahal. Dzieło syna przyćmiło dzieło matki - przewodnicy grobowiec Itimada nazywają z pobłażaniem Baby Taj [czyt. bejbi tadż ]. Turyści przychodzą tam rzadziej. Trzeba się przebić przez nieustający ruch na moście nad Jamuną, a zresztą po co oglądać zapowiedź, skoro można zobaczyć zwieńczenie?

Jest po co. Miłość osieroconej córki do ojca nie jest przecież gorszej próby niż miłość wdowca do zmarłej żony. Taj Mahal może znaczyć "Korona Pałacu", ale powszechnie się uważa, że jest to przekształcone imię pochowanej w nim Mumtaz Maral - "Najwspanialszej z Pałacu". A skoro tak, to niech też zostanie absurdalne anglohinduskie Baby Taj, Dziecko Korony, choć ta, która go wybudowała (Nur Maral), urodziła się nie w pałacu, ale w nędzy, nim fortuna wyniosła jej ojca na szczyty, a jej dała w końcu koronę.

Budynek jest kwadratowy, niewielki, jednopiętrowy, otulony ogrodem otoczonym murem. W murze są cztery wejściowe pawilony, lecz wejść można tylko przez wschodni. Najpiękniejszy, zachodni, stoi nad rzeczną skarpą i różni się od pozostałych. Może to był za życia Itimada letni domek, do którego przychodził z córką zażywać rzecznego chłodu? Północny i południowy wystawiono jedynie dla symetrii, ukochanej zasady estetyki Moghułów. Stąd cztery wejścia do samego grobowca - każde w środku fasady - i cztery minarety wyrastające na jego rogach. Otaczają wznoszącą się nad grobowcem spłaszczoną kopułę.

Nie ma tu erotycznego porywu architektury Taj Mahal. Jest spokojne, głębokie uczucie. Budynek jest zwrócony do środka, gdzie stoją dwie trumny z żółtego marmuru do złudzenia przypominającego drewno. Ojciec i córka.

Na ścianach inkrustacje z pietra dura , rozmaitych gatunków kamienia, i malowane wzory, których nie spotkamy w Taj Mahal. Kwiaty w wazonach, owoce, drzewa, karafki z winem. Itimad zapewne lubił zjeść i wypić. Dwaj panowie, którzy schronili się w cienistym przedsionku, by zjeść obiad, są tu jak najbardziej na miejscu. Podobnie jak nieruchome jaszczurki na ozdobnych panelach. Tylko ich asymetria zdradza, że są prawdziwe.

Tu wszystko wypróbowano po raz pierwszy. I odcienie szarości marmuru, i pietra dura , i wdzięczny budynek na skarpie nad rzeką. Taj Mahal miał przyjść później. Na gotowe. I pokazać, że gotowe nie jest nic. Że z olśnienia wyrosnąć może inne olśnienie.

Do Agry z Delhi najwygodniej jest pociągiem (kilkaset rupii, 1 złoty = 13 rupii). Agra Express wyjeżdża z dworca Bahamuddin rano, wraca wieczorem. Jest dość czasu, żeby zobaczyć oba Taje i oszałamiający Czerwony Fort. W Agrze warto zostać kilka dni, by zobaczyć okolice: grobowiec Atbara w Sikandrze, miasto Mathura nad Jamuną (na drodze do Delhi), pałac na wodzie w Deeg (100 km od Agry).

Więcej o: