Rodos to stolica administracyjna wyspy, a Lindos - turystyczna. Obydwa miasta dzieli 56 kilometrów.
Warto wybrać się do Lindos tuż po wschodzie słońca, aby uniknąć tłumu zwiedzających. Można jechać autobusem z portu Mandraki, ale wówczas trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo autobusy kursują dość nieregularnie. Inna opcja to wypożyczenie skuteru, roweru lub samochodu (można się targować), albo wynajęcie taksówki (wcześniej ustalmy cenę kursu!).
W drodze do Lindos mijamy kawałek prawdziwej Grecji, nieskalanej cywilizacją: wysokie góry, porośniete cyprysami wąwozy i sielankowe wioski. To spokojniejsze oblicze wyspy.
Samo Lindos to śnieżnobiałe domy na zboczach wzgórza, na którym góruje wybudowana przez Joannitów cytadela. Plątanina ciasnych uliczek z mnóstwem sklepików, restauracji, galerii. Wejścia obstawione pamiątkami, mnóstwo ceramiki i koralików, powiewają koronki i obrusy.
Ulic nie pokrywa bruk, lecz mozaiki z morskich kamieni. Mury oplata winna latorośl, a w dole, u stóp miasteczka, leży szmaragdowa zatoka św. Pawła (który podobno zatrzymał się w tym miejscu, udając się do Rzymu w 58 r.) z zacumowanymi jachtami. Nic dziwnego, że w latach 60. Lindos było mekką artystów, muzyków i hipisów.
By dotrzeć do ruin małego akropolu, trzeba wspiąć się na 116-metrowe wzgórze. W upalne dni niewielu turystów decyduje się na taki wysiłek, wybierając... czworonożne taksówki, czyli osiołki (ok. 5 euro). To typowy sposób podróżowania po wielu greckich wyspach i spotykane co krok "parkingi" dla osłów nikogo nie dziwią. Podobnie jak widok Greka przemieszczającego się na ośle i... rozmawiającego przez telefon komórkowy.
Znajdująca się na akropolu świątynia Ateny z VI w. p.n.e. była jedną z najważniejszych w starożytnym świecie, odwiedził ją nawet Aleksander Macedoński. Prawie w całości zachowało się siedem doryckich kolumn. Choć świątynię zasłaniają rusztowania (renowacja), to jednak można ją zwiedzać. To zarazem fantastyczny punkt widokowy - widać stąd całe miasteczko i zatokę.
Po takiej wyprawie w upalny dzień warto znaleźć w labiryncie uliczek przytulny bar i odpocząć przy szklance świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy.