absurdy

Więcej o:

absurdy

Wypowiedzi na forum o:

absurdy

  • Absurdy polskiej rzeczywistości. Miś wiecznie żywy

    Absurdy polskiej rzeczywistości. Miś wiecznie żywy. Oszczędzała na ogrzewaniu i wyłączała kaloryfery. Spółdzielnia wlepiła jej 500 zł kary

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Bo to nie był absurd, a zwykła przemoc. Absurdem byłoby, gdyby to lanie obowiązywało np. za noszenie książek w torbie zamiast w tornistrze.

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    andaba napisała: > Nie, jakoś nie pamiętam. (...) > Do absurdów bym tego wszystkiego nie zaliczała, fajnie było. > Owszem, kary cielesne były, nawet ja (ta grzeczna) po łapach dostałam za brzydk > ie pismo. > W starszych klasach za piecem stał kij, którym chłopcy dostawali lanie (za zgod > ą

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Różne absurdy szkolne pamiętam, ale akurat nie prl-owskie, gdyż naukę w murach szkolnych rozpoczęłam we wrześniu 1991 roku.

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Najwiekszym absurdem było suszenie meduzy. Na zyczenie nauczycielki biologii całe roczniki biegły nad morze i wyciagniete z wody meduzy suszyły na bibułce aby osiagnąć obrazek pokazujacy budowę tejże.

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Taaa i akcja pijemy mleko. Ciepłe. Na sam zapach miałam odruch wymiotny. Matka dawała mi kakao, żebym sobie dosypała, bo już tyle absurdów w szkole mnie irytowało, że postanowiła o to mleko już się nie kłócić.

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Pamiętam te fartuszki-"krzyżaczki" z czarnego rypsu. Koniec lat 60. A fartuchy z czarnej lub granatowej "podszewki" nosiły nawet nauczycielki. To była konieczność, nie absurd, bo pisało się obsadką czzyli atramentem. Stylonowe fartuchy to Gierek. I era długopisów.

  • Re: Absurdy polskiej rzeczywistości. Miś wiecznie

    To jest taki sam absurd jak płacenie za wywóz śmieci w zależności od zużycia wody. -- Chiński filozof Sun Tzu: ?Zbuduj dla wroga złoty most, po którym może się wycofać?.

  • Re: M jak miłość - lista absurdów part IX

    Mnie z absurdów wczoraj zaintrygowało, kto obsługiwał w bistro po wybiegnięciu z niego Franki, gdy dowiedziała się, że rodzina z jej dzieckiem przyjeżdża do Polski (kolejny absurd, wcześniej w mailu prosili o zaniechanie kontaktu z dzieckiem). Wybiegła, za nią Paweł, a następna scena - są w pokoju i

  • Re: Absurdy szkolno PRL-owskie...pamiętacie?

    Nasz sklepik spółdzielni uczniowskiej miał patronat powiatowej mleczarni. Dostawaliśmy za darmo (lata siedemdziesiąte) kefir , mleko i serki topione. Mleko i kefir były w szklanych, niedużych butelkach- takich jak śmietana. Mleko pani woźna podgrzewała w garze z gorącą wodą, kto chciał pił gorące,