Paczków

Murów i baszt zachowało się tu więcej niż w Krakowie, Warszawie i Gdańsku razem wziętych
W naszym kraju znajdziemy wiele miejscowości, w których psy szczekają ogonami, a przysłowiowy diabeł mówi dobranoc. Jest jednak jedno miasto, którego prowincjonalność w przysłowiu utrwalono - "Szukaj mnie w Paczkowie". Powstało ono kilka wieków temu, kiedy miasto, zrujnowane po długoletnich wojnach, stało się synonimem miejsca zapomnianego przez Boga i świat.

Paczków leży na zachodnim skraju Śląska Opolskiego przy drodze krajowej z Opola do Kłodzka, u podnóża Gór Złotych, tuż przy granicy z Czechami. Historia Paczkowa obfituje w paradoksy. Miasto założono "na surowym korzeniu" w XIII w. W odróżnieniu od innych średniowiecznych grodów, rozwijających się dzięki położeniu przy gościńcach czy w pobliżu siedzib feudałów, Paczków z założenia powstał na peryferiach. Pełnił funkcję granicznej warowni na skraju przedziwnego tworu państwowego, jakim przez paręset lat było księstwo śląskich biskupów. Ta mała plama na politycznej mapie Śląska, w XIV wieku mozaiki 17 odrębnych państewek, rozciągała się na terenach zachodniej części dzisiejszego woj. opolskiego oraz północnej części czeskich gór Jeseników. W owych burzliwych czasach wrocławscy biskupi ufortyfikowali swe posiadłości, a Paczków z biegiem lat otoczyli dwoma rzędami murów obronnych, fosą i kilkudziesięcioma basztami. I to właśnie wspaniale zachowane pozostałości po średniowiecznym systemie obronnym są dziś największą atrakcją miasta. Murów i baszt zachowało się tu więcej niż w Krakowie, Warszawie i Gdańsku razem wziętych.

***

Po Paczkowie wypada spacerować bez pośpiechu, dostosowując się do tempa życia mieszkańców, którzy dobrze wiedzą, że przejście miasta wzdłuż i wszerz nie zajmuje więcej niż 15 minut. Senne życie miasteczka, w którym bezrobocie od lat nie schodzi poniżej 25 proc., skupia się na sporym rynku i kilku wychodzących z niego symetrycznie uliczkach. Z tego też miejsca warto rozpocząć zwiedzanie.

Miasto z lotu ptaka wygląda jak przerysowane z podręcznika historii architektury, warto więc zacząć zwiedzanie od wejścia na Wieżę Wrocławską (otwarta cały rok) lub Ratuszową (od maja do października). Ta druga jest najstarszą częścią ratusza, którego główną część zbudowano w stylu klasycystycznym. Sama wieża ma 45 m wysokości i jest jedną z najlepiej zachowanych renesansowych budowli tego typu w Polsce. Zachwyca swymi proporcjami i widokami rozciągającymi się z jej szczytu. Od południa horyzont zamyka masyw Gór Złotych (na tym odcinku po czeskiej stronie granicy), od południowego zachodu pasmo Gór Bardzkich. Od północy Paczków otacza dolina Nysy Kłodzkiej ze sztucznym Jeziorem Paczkowskim. Utworzono je kilka lat temu, by poskromić kapryśną rzekę, która dała się mieszkańcom we znaki podczas "powodzi tysiąclecia" w 1997 r.

Na rynku warto też zwrócić uwagę na kamienice mieszczańskie, w które bardzo czytelnie wpisana jest kilkusetletnia historia miasta. Najpiękniejsze są renesansowe, niestety nieco zaniedbane (Rynek nr 3, 35), pochodzące z czasów "złotego wieku" Paczkowa, okresu gwałtownego rozwoju miasta opartego na działalności licznych warsztatów sukienniczych, które eksportowały swe wyroby aż do dalekiej Styrii. Fasady domów w stylu barokowym są nader skromne, a w porównaniu z podobnymi w niedalekim Kłodzku czy Nysie - wręcz ascetyczne. Pamiętają one czasy niebywałego upadku miasta, które na ponad 200 lat, począwszy od wojny trzydziestoletniej (1618-48), popadło w nędzę i zaniedbanie. Pierwsza połowa XVII w. była najtragiczniejszym okresem w jego dziejach: najazdy wrogich wojsk, zarazy i powodzie, liczba mieszkańców spadła do stu. Lepsze czasy dla miasta nastały dopiero wraz przejęciem całego Śląska przez władze pruskie, które w 1810 r. przeprowadziły sekularyzację księstwa biskupiego, przejęły cały jego majątek i z czasem rozpoczęły lokowanie w mieście coraz to nowych zakładów przemysłowych. Warto obejrzeć klasycystyczną kamienicę z tego okresu na rogu Rynku i ul.Narutowicza.

***

Będąc na rynku, trudno nie trafić do kościoła św. Jana Ewangelisty, który swą strzelistą, 65-metrową wieżą dominuje nad miastem i okolicą. Paczkowska fara przez pewien czas oprócz funkcji sakralnej pełniła również obronną. Zbudowana w drugiej połowie XIV w., sylwetkę warownego zamku uzyskała na początku XVI w., kiedy to w obawie przed inwazją turecką zrównano kościelny dach i otoczono go murem w formie attyki, za którym ukryto działa. Na fasadzie frontowej kościoła, powyżej gotyckich okien, widać otwory służące do wciągania armatek na dach budowli oraz do wylewania gorącej smoły na muzułmanów, którzy de facto na Śląsku nigdy się nie pojawili. Kiedy zagrożenie tureckie minęło, obronną attykę przebudowano, nadając jej rzadko w Polsce spotykaną formę "jaskółczego ogona".

Mimo, że kościół nie pełni już funkcji warowni, trudno się do niego dostać. Nad głównym wejściem znajduje się co prawda łacińska inskrypcja "Haec porta est" ("Tu są wrota"), jest ona jednak myląca i rozsądniej rozejrzeć się za którymś z bocznych wejść ukrytych między potężnymi przyporami. W ascetycznym wnętrzu rzuca się w oczy nietypowy obiekt - fantazyjnie ocembrowana studnia, jedyna tego typu w Polsce. W umysłach dawnych mieszkańców miasta bardzo głęboko musiał tkwić atawistyczny lęk przed atakiem dzikich plemion ze Wschodu. Kościół został zaplanowany jako arka, w której lud boży, na wypadek ataku "pohańców" mógł przetrwać tygodniami. Ze studnią wiąże się legenda z czasów najazdu Tatarów na Śląsk. Kiedy po bitwie pod Legnicą w 1241 r. najeźdźcy zaczęli się wycofywać, mały oddział zatrzymał się w pobliżu Paczkowa. Jeden z przybyszy upatrzył sobie piękną córkę miejscowego rycerza Boguna. Młodzi zakochali się w sobie, a kiedy Bogun sprzeciwił się małżeństwu, postanowili uciec. Pech chciał, że złapała ich służba rozgniewanego rycerza - młodzieńca wrzucili do studni, którą od tego czasu nazwano "tatarską". Ilekroć pochyli się nad nią piękna białogłowa, woda gwałtownie burzy się i pieni, co uzasadnia bezwzględny zakaz zwiedzania paczkowskiego kościoła podczas mszy.

Świątynia jest unikatowym przykładem kościoła gotyckiego zbudowanego w formie hali (z wszystkimi nawami o równej wysokości) - budowle tego typu wznoszono w Polsce południowej bardzo rzadko. Ascetyczność wnętrza jest efektem "unowocześnienia" go w stylu neogotyckim ponad sto lat temu oraz zamalowania niemieckich malowideł ściennych po przejęciu miasta przez Polskę Ludową w 1945 r. Lwią część oryginalnego wyposażenia przeniesiono do pięknego kościółka w Starym Paczkowie, wsi położonej kilka kilometrów na wschód od miasta. Najcenniejsze rzeźby gotyckie odnawia obecnie konserwator zabytków.

***

Najwyższy czas przyjrzeć się murom miejskim - największej chlubie Paczkowa. Ich wschodni, najlepiej zachowany, odcinek znajduje się tuż przy kościele św. Jana Ewangelisty. Miasto zostało obwarowane w momencie założenia, ale kamienne mury powstały dopiero w XIV w., kiedy to przedsiębiorczy biskup Przecław z Pogorzeli postanowił solidnie ufortyfikować miasto. Zachowały się wszystkie średniowieczne wieże bramne (Wrocławska, Ząbkowicka i Kłodzka) oraz aż 19 z 24 baszt, którymi niegdyś otoczony był Paczków.

Z czasem fosa została zasypana, a na jej miejscu stworzono Planty - park miejski o długości półtora kilometra. Warto znaleźć czas na przechadzkę parkowymi alejkami - spacerując w cieniu kamiennych murów i poniemieckich jeszcze platanów, możemy obejść starą część miasta dookoła.

Dochodząc do bramy Ząbkowickiej, możemy skręcić w ul. Pocztową w kierunku unikatowego Muzeum Gazownictwa (poniedziałek-piątek 8-14), jedynej placówki w Polsce, w której zachowały się w całości urządzenia do produkcji gazu miejskiego oraz bogata kolekcja urządzeń gazowych używanych w gospodarstwach domowych.

Jeszcze kilka lat temu trudno było znaleźć Paczków na gastronomicznej mapie Polski - bary i jadłodajnie odstraszały nawet najbardziej zgłodniałych turystów. Dziś na szczęście jest gdzie zjeść - po przechadzce możemy odpocząć w restauracji-kawiarni Carcassone przy rynku. Specjalnością zakładu jest pstrąg po paczkowsku (z gotowanymi warzywami i kurkami), którego można zjeść we wnętrzu lokalu, w którym zachowały się oryginalne gotyckie sklepienia, a latem w ogródku piwnym. Inne miejsce godne polecenia to pizzeria przy ul. Sienkiewicza 1 oraz bar mleczny na ul. Narutowicza 19.

Paczków jest idealną bazą do wypadów w okolice. W promieniu 30 km znajdują się trzy masywy górskie: Góry Złote, Bardzkie i czeskie Jeseniki, blisko jest nad jeziora Otmuchowskie i Nyskie. Warto wybrać się do Muzeum Kopalni Złota w Złotym Stoku, pałacu Hohenzollernów w Kamieńcu Ząbkowickim, malowniczo położonego Kłodzka czy zabytkowego czeskiego miasteczka Javornik, 10 km od Paczkowa

Paczków w sieci

http://www.paczkow.pl

Informacja Turystyczna, ul. Słowackiego 4, tel. 077 431 67 90

http://www.paczkow.info

Skomentuj:
Paczków
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX