Wyspa Bożego Narodzenia leży na Oceanie Indyjskim, między Indonezją a Australią. Jej stolica to Flying Fish Cove, a terytorium jest nadwodną częścią podmorskiej góry. Dużą część wybrzeża stanowią klify i jest tam łącznie 13 plaż. Na dodatek wyspę otacza pas rafy koralowej. Widoki bez wątpienia są przepiękne i wcale nie dziwi nas fakt, że wiele osób spędza tam grudniowy urlop.
Wyspa kusi piękną pogodą, widokami oraz nazwą. Gdy ktoś słyszy o niej pierwszy raz, od razu wyobraża sobie coś w stylu wioski św. Mikołaja w Rovaniemi. Nic bardziej mylnego. W grudniu temperatura utrzymuje się tam na poziomie 25-27 st. C, a latem na termometrach można zobaczyć nawet 32 st. C. Bryza morska sprawia, że nie notuje się wartości przekraczających 33 st. C.
Nie przegap: Mieszkańcy Londynu zażenowani swoją choinką. Teraz zachwalają naszą. "Powinniśmy się wstydzić"
Skąd wzięła się tak oryginalna nazwa? W 1643 roku holenderski kapitan William Mynors dotarł do wyspy w dzień Bożego Narodzenia i nadał jej okolicznościową nazwę. Później przez wiele lat nikt się nią nie interesował. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku teren zaczęto odwiedzać częściej.
Pierwotnie Wyspa Bożego Narodzenia była niezamieszkana. Obecnie żyje tam ok. dwóch tys. osób. Teren słynie z migracji krabów czerwonych, która odbywa się między październikiem a grudniem. 50 mln skorupiaków zmierza wtedy w stronę oceanu, żeby móc złożyć tam jaja. Całe zjawisko przyciąga zarówno turystów, jak i badaczy. Władze zamykają wtedy drogi i mosty, aby umożliwić zwierzętom bezpieczną przeprawę. Niestety na wyspę nie dolecisz samolotem bezpośrednio z Polski. Najrozsądniej wybrać się do Australii, najlepiej do Perth. Stamtąd można już upolować lot na Wyspę Bożego Narodzenia, który trwa ok. trzech godzin. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.