Mimo że dokładne wyniki ekshumacji poznamy dopiero w styczniu, inspektorzy Instytutu Pamięci Narodowej są już pewni, że nie da ona ostatecznej odpowiedzi na pytanie, jak zginął gen. Sikorski. Dalszych wskazówek będą szukać w brytyjskich archiwach.
Ich celem jest rewizja sprzecznych informacji dotyczących katastrofy gibraltarskiej. Aby móc wiarygodnie zapisać karty historii, zdecydowali się na otwarcie sarkofagu ze szczątkami generała.
Z pierwszych oględzin ciała wynika, że nawet takie posunięcie może nie przynieść rozwiązania jednej z największych zagadek II wojny światowej. Teraz zamierzają przenieść się na grunt brytyjski.
Część polskich historyków twierdzi, że to właśnie tutejsze archiwa są kluczem do prawdy. Ich zdaniem na drodze stoi już tylko klauzula poufności, która spoczywa na dokumentach. W tej kwestii IPN zwróci się o pomoc do rządu, gdyż taki dostęp wymaga zgody międzynarodowej. Inspektorzy będą chcieli wystąpić o pozwolenie na przejrzenie bazy w pierwszej połowie 2009 roku. Odmienne poglądy prezentuje strona brytyjska. Według Brytyjczyków, wszystkie istotne archiwalia zostały już odtajnione, a Polacy, choćby spędzili nad aktami lata, nie znajdą w nich nic nowego.
Tej wersji trzyma się także Gordon Brown. Podczas listopadowego spotkania z Donaldem Tuskiem szef brytyjskiego rządu zapewnił, iż "rozumie wagę emocji", ale jest przekonany, że "Brytyjczycy udostępnili wszystkie materiały dotyczące tego wydarzenia". Kiedy polski premier poinformował go, że w Polsce ciągle spekuluje się co do tego, ile zostało ujawnione, a ile nie, Brown obiecał zaangażowanie na poziomie politycznym.
- Mam wrażenie, iż po tym spotkaniu premier osobiście się zaangażuje w to, żebyśmy mieli poczucie pełnej rzetelności tu, w Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o badania i ich konkluzje - zaznaczał Tusk.
Szef brytyjskiego rządu zapewnił, że na wszelki wypadek zleci jeszcze jedną kwerendę na temat istnienia skrywanych dotąd dokumentów.
Tylko nieco odmiennego zdania jest brytyjski historyk Norman Davies, autor wielu prac dotyczących historii Polski. Sugeruje on, że władze co prawda dysponują poufnymi dokumentami, ale jest prawie pewien, że "nie skrywają one żadnych rewelacji". Jego zdaniem normalne jest, że "akta brytyjskiego wywiadu są utajnione przez 100 lat", a Polacy nie są w tym przypadku w żaden sposób dyskryminowani. Badacz przypomina też, że utajnione archiwalia zbadała na początku lat 70. specjalna komisja powołana przez rząd Harolda Wilsona. Stało się to po napisaniu sztuki przez dramaturga Rolfa Hochhutha pt. "Żołnierze", w której sprawcą śmierci Sikorskiego jest Churchill.
- Władze potraktowały tę sprawę bardzo poważnie. Lewicowy rząd Wilsona zaprosił do komisji prawicowego historyka Davida Irvinga, by oddalić ewentualne zarzuty o stronniczość jej wniosków - mówił "Gazecie Wyborczej" Norman Davies.
Na podstawie tych dokumentów komisja zgodnie doszła do wniosku, że śmierć generała nastąpiła w wyniku wypadku. Z taką tezą zdają się nie zgadzać współcześni brytyjscy dziennikarze, którzy coraz chętniej spekulują na temat przebiegu wydarzeń w lipcu 1943 roku.
Ku teorii spiskowej skłaniał się pięć lat temu dziennikarz "Timesa" John Coates. Zdecydował się nawet przeprowadzić własne śledztwo. Po rozmowie z Ludwikiem Łubieńskim, który dowodził polską misją wojskową na Gibraltarze, dziennikarz sugerował, że katastrofa została spowodowana celowo. Łubieński zapewniał go, że zdejmował kamizelkę ratunkową pilotowi Eduardowi Prchalowi, jedynemu ocalałemu z katastrofy. Coates twierdził, że Prchal, który nie miał w zwyczaju jej zakładać, musiał spodziewać się wypadku. Dziennikarz pokusił się także o przeprowadzenie symulacji lotu, z której wynikało, że maszyna nie rozbiła się, a jedynie delikatnie wodowała, dzięki czemu pilot przeżył.
Inny dziennikarz tej samej redakcji w jednym szeregu oskarżonych o śmierć generała postawił ZSRR i Wielką Brytanię. "Sikorski stał się poważnym problemem dla Rosji" - stwierdza na łamach "Timesa" Roger Boyes i wskazuje na to, że ówczesny premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej na Uchodźstwie domagał się wyjaśnienia zbrodni katyńskiej od Rosjan. "Czy Brytyjczycy pozbyli się Sikorskiego, ponieważ stał się kłopotliwy dla brytyjskiego rządu w czasie, gdy Winston Churchill musiał coraz bardziej sprzymierzać się ze Stalinem?" - pyta dziennikarz.
Zabiera też głos w sprawie ekshumacji. Zdaniem felietonisty badanie szczątków Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych miało wywrzeć nacisk na brytyjski rząd, aby ten udostępnił Polakom wszystkie brytyjskie dokumenty. "Wielu historyków przekonanych jest, że nawet najbardziej drobiazgowa ekshumacja nie przesądzi wyraźnie o przyczynie śmierci generała, ale minimum tego, co osiągnie, to nasilenie presji na brytyjski rząd, by udostępnił tajne akta w tej sprawie" - napisał.
O zabranie głosu pokusił się też "Daily Telegraph". "Jeżeli miałoby się okazać, że ta śmierć jest zbrodnią komunistyczną, byłoby to dodatkowym czynnikiem napięcia w stosunkach Polska - Rosja" - napisał korespondent gazety Matthew Day. Dziennikarz zaprezentował także krótki przegląd spiskowych teorii i ocenił motywację, która mogłaby skłonić Józefa Stalina, Winstona Churchilla lub niezadowolonych polskich oficerów do zlecenia zamachu na życie Sikorskiego.
Historycy, którzy twierdzą, że śmierć gen. Sikorskiego nie była przypadkowa, tak jak Day, wskazują na trzech domniemanych zleceniodawców zamachu. Według pierwszej z teorii zabójstwo Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych miał zlecić Stalin, obawiając się, że stanie on na przeszkodzie współpracy Polski z ZSRR po ujawnieniu zbrodni katyńskiej przez Niemców. Żona generała, Helena, była zaś przekonana, że za śmiercią jej męża stoi Churchill, któremu zależało na dobrych stosunkach z Rosją i Stalinem.
Według trzeciego scenariusza, autorstwa historyka Dariusza Baliszewskiego, Sikorski mógł paść ofiarą sabotażu i zginąć z rąk polskich oficerów. Mieli oni działać w porozumieniu z Brytyjczykami, wspólnie twierdząc, że Wódz nie radzi sobie ze skuteczną obroną Polski. Aby położyć kres spekulacjom, 25 listopada IPN zdecydował się otworzyć sarkofag ze szczątkami generała, który spoczywał w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Po wyjęciu z grobu zwłoki przewieziono w asyście wojskowej do Zakładu Medycyny Sądowej.
- Wstępne wyniki oględzin różnią się od zeznań brytyjskiego lekarza, który w 1943 roku badał ciało generała Sikorskiego - powiedziała Ewa Koj, naczelnik pionu śledczego IPN w Katowicach.
Początkowo prokurator twierdziła, że wyniki badań wskażą "bez cienia wątpliwości na to, jaki był też mechanizm zgonu".
- To, co zobaczyliśmy, różni się od zeznań majora Canninga. Ale trzeba podkreślić, że wówczas nie wykonano żadnych profesjonalnych oględzin, zarówno w sensie medycznym, jak i procesowym - relacjonowała Koj.
- Nie widziałem w czaszce śladu po kuli - ujawnił z kolei Andrzej Dragoń, szef katowickiego IPN i świadek ekshumacji. Dodał, że chodzi o część potyliczną czaszki. - Spoglądałem na zwłoki złożone w tej trumnie i mogę stwierdzić, że żadnych śladów po kuli w tej części czaszki, którą widzieliśmy, nie ma - podkreślał.
Ostrożniejsi byli lekarze sądowi, którzy nie udzielali prasie nawet szczątkowych informacji. Wyciekły jednak nieoficjalne informacje o tym, że specjaliści stwierdzili "złamania kości nóg w wielu miejscach oraz urazy czaszki". Jeśli informacje się potwierdzą, będzie to oznaczać, że Brytyjczycy nie ustalili prawdziwej przyczyny śmierci. Badania prowadzono w nocy. Po kilkugodzinnej przerwie sekcję wznowiono o godz. 7.30 następnego ranka.
O tym, jak żywa jest w świadomości Polaków historia generała Sikorskiego, świadczą tłumy na jego ponownym pogrzebie. Natychmiast po dokonaniu ekshumacji i oględzin odbyła się ceremonia pożegnalna pod Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelu, a w katedrze odprawiona została msza święta.
- Był jednym z szlachetnych kamieni, na których zbudowaliśmy wolną i niepodległą Polskę - mówił o generale abp Leszek Sławoj Głódź.
Trumnę do krypty odprowadzili kardynał Stanisław Dziwisz, minister obrony Bogdan Klich, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oraz szef IPN Janusz Kurtyka.
Na dokładne wyniki ekshumacji trzeba będzie jeszcze poczekać około dwóch miesięcy. Rezultaty zostaną ogłoszone pod koniec stycznia, jednak już wiadomo, że na rozwiązanie zagadki śmierci gen. Sikorskiego przyjdzie nam poczekać zdecydowanie dłużej.
Tekst z serwisu
Przeczytaj też: Historyk: Władze Rosji usiłują rehabilitować Stalina.