Zaczęło się niewinnie, od galerii zdjęć Londynu online. Stąd też nazwa: LONDONSTORY. Stopniowo, z różnych źródeł, zaczęły pojawiać się zapytania o design, produkcję stron internetowych i innych elementów związanych z opracowaniem oprawy graficznej zarówno do druku, jak i na potrzeby internetu. LONDONSTORY Gallery niepostrzeżenie przekształciło się w LONDONSTORY Creative Studio. Jedna z aplikacji, którą robimy, przeznaczona jest właśnie dla serwisu Facebook.
Zawsze byłem zainteresowany żeby robić rzeczy, w których liczy się wyobraźnia i kreacja. W Polsce pracowałem jako copywriter, reporter, lektor. Po przyjeździe do Londynu, 6 lat temu, zaczynałem jak większość - pracując w pubie. Wraz ze wzrostem liczby kontaktów i stopnia znajomości języka pojawiały się nowe możliwości, które starałem się wykorzystać.
Zaczyna i kończy się sprawdzeniem poczty elektronicznej. W międzyczasie telefony, przygotowywanie briefów, dyskusje nad projektami, wysyłanie i otrzymywanie komentarzy, szukanie i sprawdzanie rozwiązań.
Wychodzę 'na polowanie' z aparatem fotograficznym.
Jeśli pojawia się genialny pomysł, pieniądze stają się mniej istotne. W Wielkiej Brytanii łatwiej jest rozpocząć działalność gospodarczą, a to pozwala skupić się na tym, co najistotniejsze dla firmy. Niestety firma nie może prowadzić się sama. Rynek jest tu bardzo konkurencyjny, a popełnienie jednego błędu może drogo kosztować. W porównaniu z Polską jest tu inna atmosfera, inna kultura prowadzenia biznesu.
Trudno to nawet porównywać. W Wielkiej Brytanii ilość biurokracji, księgowości czy czasu potrzebnego na otwarcie firmy jest śladowa w porównaniu z Polską. Chyba najbardziej widoczna różnica leży w tym, jak traktowane są przez urzędy osoby przedsiębiorcze. Tutaj przedsiębiorczość uznawana jest za naturalną cechę obywatela i kontakt z urzędem wręcz pomaga w rozpoczęciu działalności. W Polsce traktowana ona jest co najmniej podejrzliwie zarówno przez urzędy jak i przez społeczeństwo. To się zmienia, ale powoli.
Nie. Jeśli usługa czy produkt oferowany przez polską firmę jest atrakcyjny dla Brytyjczyka, to jedyną przeszkodą, którą mogę sobie wyobrazić, jest to, że oferta albo rozmowa prowadzona jest w języku polskim lub niechlujnym angielskim.
W kontakcie z Brytyjczykami, moim zdaniem, najskuteczniejsza jest wysoka kultura osobista, umiejętność autoprezentacji i pewność siebie. Specyficzne dla Wielkiej Brytanii jest też to, że w zależności od tego, jakim akcentem się posługujesz, jesteś inaczej traktowany.
Różnice są spore. Można je sprowadzić do dwóch słów - zaufanie i komunikacja. Z własnego doświadczenia wiem, że Brytyjczycy cenią sobie komunikację miedzy klientem a firmą, bez względu na to czy dotyczy ona dobrych, czy złych wieści. Uprzejmość jest w tym ujęciu elementem komunikacji. Jeśli chodzi o zaufanie, to mogę powiedzieć, że zdarza mi się uzgadniać kilkutysięczne projekty z klientem przez telefon czy przez email i żadna ze stron nie ma obaw o dotrzymanie terminów czy jakość. Niemniej, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, potrzeba czasu. Wszędzie są wyjątki, jednak, moim zdaniem, jakość komunikacji i zaufania między partnerami w biznesie czy też w relacjach klient - firma różnią się drastycznie między Polską w Wielką Brytanią.
Absolutnie nie. Celem zawsze powinna być sytuacja win - win, gdzie zarówno firma jak i klient czuje, że zyskała na transakcji. To buduje długotrwale relacje, a te są najcenniejsze w każdym biznesie. Osobiście, nie jestem zainteresowany ani byciem wyzyskiwanym, ani wyzyskiwaniem innych.
Kluczowe. Bez tego nie ma mowy o zdrowych relacjach zarówno miedzy firmą a klientem, jak i miedzy firmami.
Jeśli czujesz się dobrze z tym co robisz, to można pogodzić pracę czy też prowadzenie firmy z życiem osobistym. Celem zawsze powinno być szukanie równowagi i to nie tylko między pracą a życiem osobistym, ale w każdej sferze życia. Zgodzę się, że własna firma wymaga większej odpowiedzialności, a to często skutkuje dodatkowym czasem, który się poświęca kosztem życia prywatnego. Niemniej prowadzenie własnej firmy daje, moim zdaniem, więcej satysfakcji, a ta rekompensuje poświecony czas. Wyrozumiały partner czy też rodzina zdecydowanie pomagają.
Nie obserwuję życia Polonii na bieżąco, więc trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć. Ale jeśli mam wskazać konkretne osoby, to podoba mi się to, co i jak robi Maciej Tatarka z serwisem mojawyspa.co.uk oraz fotograf Ewelina Stechnij.
Na pewno do Citizens Advice Bureaus (www.citizensadvice.org.uk). W zależności od sytuacji pomocne są councils albo lokalne biura Inland Revenue & Customs (www.hmrc.gov.uk). Czasami warto wybrać się do księgowego lub prawnika. Nie za każdą poradę trzeba płacić, wszystko zależy od tego czego szukamy i jak jest to skomplikowane.
Garść wiary w siebie, 3 łyżeczki determinacji, spora dawka uporu, pełna szklanka umiejętności i ząbek szczęścia. Całość stopniowo wymieszać i zostawić w temperaturze pokojowej cały czas obserwując (śmiech). Jeśli nic z tego nie wyjdzie, wówczas trzeba spróbować ponownie, pod warunkiem, że została nam jeszcze do dyspozycji odpowiednia ilość determinacji.
Miej konkretny pomysł i wizje tego co i jak chcesz robić. Upewnij się, że istnieje zapotrzebowanie na oferowane usługi czy produkty. Miej samodyscyplinę - pracujesz dla siebie i na siebie. Uwierz w swoje możliwości. Nie wahaj się.
Robert Topolski kieruje studiem grafiki LONDONSTORY Creative Studio (www.londonstory.co.uk) oferującym przygotowywanie oprawy graficznej do druku, projekty stron www, animacje 3D i aplikacje Flash. Studio graficzne może się pochwalić takimi klientami jak międzynarodowa firma GfK czy londyńskie dzielnice Camden Council oraz Kensington & Chelsea Royal Borough.
Wywiad został udzielony dla serwisu