Zaznaczyć swoją obecność na emigracji

Część ludzi uważa, że powiększy strefę swojej prywatnej wolności, jeżeli pomniejszy strefę swojej publicznej działalności (czy po prostu: swojej obecności). Starają się więc skurczyć, zubożeć, przemienić w pyłek... - napisał w Lapidariach Ryszard Kapuściński. Jacy jesteśmy my, Polacy w Irlandii Północnej? Na pewno mamy dużo do zaoferowania. Wystarczy tylko jeden krok do przodu, aby przekroczyć niewidzialną linię, uwolnić swoją pasję, pociągnąć za sobą innych...

Taniec uczy pokory

Ola Zawadzka, Iza Sierotko i Konrad Pawłaszek to trójka młodych Polaków, mieszkających w Belfaście. Przyjechali tutaj w różnym czasie, z różnych powodów. Wszyscy są instruktorami i pasjonatami tańca, i to właśnie taniec ich połączył. Cała trójka zgodnie twierdzi, że środowisko profesjonalnych tancerzy w Belfaście właściwie nie istnieje. Długo szukali miejsca, w którym mogliby rozwijać swoją pasję. W rezultacie wzięli sprawy w swoje ręce, a wszystko zaczęło się od imprezy Fashion Show organizowanej przez Stowarzyszenie Studentów Uniwersytetu Queen's. Ola, studentka uniwersytetu, razem z Izą zajęły się choreografią. Konrada poznały i zaprosiły do projektu 2 tygodnie wcześniej. Szybko okazało się, że nadają na tych samych falach. Fashion Show okazał sie sukcesem, a polscy tancerze postanowili iść za ciosem. Ola wykorzystując swoje kontakty na uniwersytecie wywalczyła dostęp do sali, w której obecnie odbywają się regularne treningi. Wspólnie postanowili też założyć Stowarzyszenie Tańca i zachęcić innych do udziału w zajęciach.

Rozmawiając z Olą, Izą i Konradem szybko zrozumiałem, że taniec to ich życie. Dla Konrada, który specjalizuje się w tańcu towarzyskim, okres po wyjeździe z Polski, gdy musiał przerwać regularne treningi nie był łatwy. "Dla mnie taniec to forma rozładowania stresu" - mówi dodając, że bez tańca bywał spięty i podenerwowany. Zgadza się z nim Iza. Według niej, taniec współczesny, którym się zajmuje, wspaniale uwalnia emocje, a cała jego filozofia i dyscyplina niezbędna do regularnych, trudnych treningów przekłada się na życie codzienne - "Taniec otwiera Cię na drugiego człowieka i uczy pokory". Całą trójkę charakteryzuje bezinteresowność. Na zadane im wcześniej pytanie, czym jest dla nich taniec, odpowiadają: "Dla mnie taniec to życie, w którym nie muszę nic udawać" - mówi Konrad. "Dla mnie taniec to życie, w którym przez chwilę mogę być kimś innym" - dodaje Ola.

Uwierzyć w siebie

Katarzyna Głowicka jest doktorantką na Uniwersytecie Queen's w Belfaście. Zajmuje się kompozycją komputerową. Muzyką interesowała się od dziecka, a jej pierwszym instrumentem było pianino, na którym grała przez 12 lat. Studiowała we Wrocławiu, potem w Hadze. Na doktorat w Belfaście skusiła się między innymi z powodu The Sonic Lab, jak mówi Katarzyna, jednej z najdoskonalszych sal na świecie przeznaczonych do muzyki komputerowej. Naszpikowana głośnikami zarówno nad, jak i pod podłogą, która jest tylko metalową siatką, daje wielkie możliwości w zakresie manipulacji dźwiękiem.

Muzyką komputerową Katarzyna zajęła się na studiach we Wrocławiu. "Zawsze miałam pewnego rodzaju intuicję do komputerów" - mówi Kasia. "Nie musiałam zbyt dużo wiedzieć na ten temat, ale wymyślałam sposoby, aby coś działało". Teraz ta polska kompozytorka koncertuje średnio 20 razy w roku, w różnych krajach całego świata i aktywnie rozwija swoją pasję, biorąc udział w najróżniejszych projektach muzycznych. "Bycie kompozytorem jest bardzo trudne. Trzeba bardzo wierzyć w siebie. Jest to coś, co wypływa z ciebie. Następnie widzisz to na scenie" - mówi Katarzyna, dodając, że często interpretacja muzyków mija się z zamierzeniami kompozytora. "Ja jednak pielęgnowałam przekonanie, że mój pierwszy, dziecięcy zapał do kompozycji to jest właśnie to".

Nasz potencjał

Szacuje się, że w Irlandii Północnej znajduje się ok. 30 tysięcy Polaków. W większości są to młode, kreatywne osoby, zapewne z wielkim potencjałem twórczym. Być może, z kulturalnego punktu widzenia, Irlandia Północna nie jest najlepszym miejscem do rozwijania swojej pasji. Brakuje tutaj dobrych teatrów, ciekawych galerii. Jednak z drugiej strony może powinniśmy potraktować to jako swoją szansę. Bo skoro czegoś nie ma, to dlaczego tego nie stworzyć? Ostatecznie nasza pasja jest w nas, a nie w naszym otoczeniu i to od nas zależy jak nią pokierujemy. Jest jeszcze ważny aspekt ekonomiczny, który w Polsce niestety odbierał nam narzędzia rozwoju. A tutaj? Marcin Wilkowski, zwycięzca konkursu fotograficznego zorganizowanego przez magazyn Głosik, mógł kupić nowy aparat, dzięki któremu zgłębia tajniki swojej fotograficznej pasji i profesji. Zenon Miśtak, o którym pisaliśmy w kwietniowym numerze, nabył właśnie nowy motocykl, na którym wraz z innymi polskimi motocyklistami, poznanymi dzięki obecności na naszych łamach, podróżuje po Irlandii.

Pobyt w Irlandii Północnej to pewnego rodzaju próba charakteru, test motywacji. Bohaterowie mojej opowieści fantastycznie zdają ten egzamin. Wierzę, że gdzieś obok, bardzo blisko, jest więcej takich osób. Warto wyjść z cienia i zaznaczyć swoją obecność.

Tekst z serwisu www.linkpolska.com

embed

Poznaj inne historie Polaków mieszkających w Irlandii