Czy Polacy zabierają Brytyjczykom pracę?

Około 500 imigrantów ze wschodniej Europy zarejestrowanych jest w West Berkshire, ale odwiedzając tamtejsze sklepy, restauracje i zakłady pracy można odnieść wrażenie, że ta liczba jest dużo wyższa, pisze serwis Newbury Today.

Populacja Polaków w Newbury jest na tyle duża by mogły utrzymać się na rynku dwa polskie sklepy. Liczba imigrantów ze wschodniej Europy w tym okręgu wyraźnie rośnie, ale liczby podane przez autonomiczne władze Londynu są zaskakująco niskie. Według stanu z bieżącego roku w Newbury mieszka 390 Polaków, 80 Słowaków i 20 Litwinów.

26-letnia Olga Fedorowicz, Polka, która mieszka w Wielkiej Brytanii od roku i pracuje w polskim sklepie na Northbrook Street, twierdzi, że w Newbury mieszka co najmniej 2000 imigrantów ze wschodu Europy.

Według Olgi większość Polaków, przychodzących do jej sklepu, zna się nawzajem i utrzymuje ze sobą kontakty towarzyskie. Jednakże Polka zauważyła, że ostatnio jej rodacy zaczęli częściej wracać do Polski, niż działo się to jeszcze kilka miesięcy temu.

Marcin Jeżewski mieszka w Reading od 2005 roku i jest wiceprezesem organizacji West Berks Minority Ethnic Forum. Jak wielu Polaków, 30-letni Jeżewski zaczął pracę w UK jako barman. Teraz prowadzi własna firmę budowlaną.

Pomimo tego, że Polak mieszka w West Berkshire już dosyć długo, nie jest łatwo jego zdaniem podać liczbę imigrantów, mieszkających w okręgu. Wynika z tego, że wielu pracowników tylko przejściowo tutaj mieszka i pracuje.

Zostać, czy wrócić do Polski?

Wielu Polaków musi zdecydować czy zamierzają zostać na dłużej czy też popracują kilka miesięcy i wrócą do kraju. Jeśli więc zdecydują, że zostają tylko przez kilka miesięcy, nie kwapią się, żeby wnieść opłatę rejestracyjną, która wynosi 90 funtów.

A wielu ludzi znajduje pracę dzięki agencjom, które nie sprawdzają, czy pracownicy są zarejestrowani w ministerstwie. Rejestracja ułatwia ministerstwu znalezienie takiego pracownika, nawet kiedy zmieni pracę. Proces tego namierzania kończy się po 12 miesiącach pracy.

Pan Jeżewski mówi, że imigranci z Polski pracują często na bardzo niskich stanowiskach za małe pieniądze, bo słaba znajomość języka nie pozwala im znaleźć lepszej pracy.

Radna okręgu, Barbara Alexander, twierdzi, że bezpłatne kursy angielskiego były przeprowadzane na Newbury College, ale Rząd zabrał dotacje. Polacy raczej nie będą uczęszczać na kursy, za które trzeba będzie płacić.

Radna zapowiedziała, że planowane jest rozpoczęcie kursów angielskiego dla polskich rodzin pod koniec kwietnia w Whitelands Primary School w Thatcham. Rada okręgu zdaje sobie sprawę z tego, że imigrantom pracującym w tym regionie trzeba jakoś pomóc.

Raport dotyczący ilości imigrantów w okręgu przewiduje zwiększenie liczby imigrantów ze wschodniej Europy, którzy znajdą zatrudnienie w miejscach, które cierpią teraz na brak pracowników. Przykładem takim może być branża wyścigów konnych.

Racing Welfare, organizacja dobroczynna z branży wyścigów konnych, potwierdziła, że stajnie w Lambourn zatrudniają olbrzymią liczbę Europejczyków jako stajennych. Według szacunków tej organizacji takich imigrantów może pracować w Lambourn około 400.

Polacy wypełniają luki w zatrudnieniu

Rowan Hyde z Racing Welfare mówi: "Istnieje opinia, że oni zabierają mieszkańcom pracę, ale osobiście nie znam żadnego przypadku, żeby Brytyjczyk stracił pracę z powodu napływu polskich robotników."

Michael Suppo, z agencji rekrutacyjnej Randstad, twierdzi, że każdy pracownik jest przez nich sprawdzany, czy zarejestrował się w Brytyjskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i czy jest uprawniony do pracy w Wielkiej Brytanii. Ale jego firma znalazła tylko czterech takich pracowników z Europy wschodniej.

Parlamentarzysta z Newbury, Richard Benyon, twierdzi, że Polacy wypełniają ogromne lokalne luki w zatrudnieniu, szczególnie w branży budowlanej i w opiece. Ludzie powinni być wdzięczni Polakom za ich pracę, bo w Wielkiej Brytanii bardzo trudno znaleźć kogoś do opieki nad starszymi czy chorymi ludźmi.

Przykładem losu wielu Polaków w West Berkshire jest Joanna Czyszczon, która przyjechała w wieku 19 lat do UK na kilka miesięcy, żeby zarobić na studia. Mieszka tutaj już 3 lata. Nie znała ani jednego słowa po angielsku, strasznie się bała.

Po czterech dniach od przyjazdu do Newbury znalazła pracę w Vodafone. Teraz pracuje jako barmanka w pubie Lock, Stock and Bartel. Nie chce wracać do Polski. Jej zdaniem życie w UK jest dużo łatwiejsze, a Newbury jest niewielkim miastem, w którym każdy łatwo znajdzie coś dla siebie.

Tekst z serwisu: www.mojawyspa.co.uk