Marioli nie podoba się brytyjski model edukacji. Martwi się, że jej syn nie nauczy się tego, czego według niej powinien. Wszyscy pamiętamy, w jaki sposób uczono nas w polskiej szkole. Główny nacisk stawiano na wykazanie się wiedzą i za to właśnie oceniano uczniów. Ci, którym bez trudu przychodziło "wkuwanie" całych stron faktów historycznych czy regułek nie mieli z tym większego problemu. Po jednorazowym przeczytaniu zadanego tekstu byli w stanie opanować wymagany materiał. Przy odpowiedzi dostawali czwórki i piątki. Gorzej było z tymi, którzy naprawdę się wysilali spędzając długie godziny nad książką. Potem tradycyjnie mogli liczyć tylko na trójkę. Pozostawało poczucie niesprawiedliwości i rozczarowania, ponieważ nie wysiłek ale właśnie wiedza była sprawdzana.
"Syn robił zadanie z geografii: wyszukał co trzeba, ładnie napisał, na temat. i co? dostał 6/10 bo You did not put enough effort. " - opowiada z żalem Ewa, kolejna mama rozczarowana brytyjskim systemem oświaty " Kazałam mu powklejać obrazki, zmienić czcionkę i na drugi dzień przyniósł pochwałę, choć tekst (wiedza) nadal był ten sam"
W brytyjskich szkołach, dla odmiany, stawia się na doświadczenie i wysiłek, indywidualny wkład ucznia w proces nabywania wiedzy. Na doświadczeniu opiera się cały proces nauczania ponieważ nie ma lepszej drogi do poznania. Dziecko trwale zapamiętuje nowy materiał ponieważ doświadczyło go na "własnej skórze" a nie jedynie o nim przeczytało. Współczesna pedagogika, a taka właśnie jest stosowana w szkołach w Wielkiej Brytanii i niektórych lepszych placówkach edukacyjnych w Polsce, jasno opowiada się za tym, aby doceniać wkład i wysiłek ucznia.
Ten właśnie "effort" to klucz do wszystkiego, podstawa do rozwijania umiejętności i poszerzania wiedzy. Bez wysiłku nie ma zaangażowania, a bez niego bardzo trudno rozwinąć zainteresowanie. U dzieci jest to jeszcze trudniejsze, bo są one bardzo wymagające i aby je zaciekawić trzeba zaproponować im cos naprawdę atrakcyjnego w czym same bez przymusu będą chciały wziąć udział. Jeśli kierujemy się ta właśnie zasada wcale nie trzeba "sprawdzać" wiedzy bo ona sama wchodzi dziecku do głowy. Dzieje się tak tylko dlatego, ze pojawił się "effort" czyli wysiłek. Wiedza czyli umiejętności wyuczone, informacje książkowe takiej jak daty, nazwiska, miejsca - to wszystko bez trudu można odnaleźć w książkach, encyklopediach, Internecie. Najważniejsze jest, by dziecko potrafiło to samodzielnie odnaleźć. Do tego także potrzeba wysiłku i zaangażowania. Sama znajomość faktów i posiadanie głębokiej wiedzy nie pomaga dziecku poradzić sobie w życiu. W związku z tym w brytyjskiej szkole stawia się na umiejętności praktyczne, które rzeczywiście pomogą dziecku w autoprezentacji, wyciąganiu wniosków, analizie sytuacji. Pozornie błahe zadanie oparte na kolorowych obrazkach ma swój cel. Dziecko zostaje ocenione wyżej jeśli potrafi atrakcyjnie zaprezentować swoją wiedzę i samego siebie. Na kolorowych obrazkach dzieci uczą się sztuki prezentacji. Dzięki obrazkom uruchamiają wyobraźnię, pobudzają zmysły.
Takiemu podejściu zarzuca się brak rozwijania umiejętności logiczno-matematycznych. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że takie umiejętności nie mają nic wspólnego z liczeniem, rozwiązywaniem skomplikowanych zadań matematycznych. Przecież, aby z właściwym wyprzedzeniem zahamować pojazd nie trzeba wykonywać żadnych obliczeń, nie trzeba wkuwać regułek praw fizyki. Potrzebne jest tylko doświadczenie sytuacji. Umiejętności logiczno-matematyczne to właśnie analiza przyczynowo-skutkowa, przewidywanie, szacowanie, wyciąganie wniosków, nie zaś liczenie w pamięci, dokonywanie manipulacji na liczbach gdy w zasięgu ręki jest kalkulator czy komputer. I nie chodzi tu wcale o uwstecznianie dzieci, lecz oszczędzanie im niepotrzebnego właśnie "effortu" czyli wysiłku.
Nie bójmy się zatem, ze nasze dzieci uwstecznią się, gdy poślemy je do angielskiej szkoły. Zaufajmy pedagogom i systemowi, który sprawdził się przez lata. Wszak to właśnie o brytyjskich uczelniach (Oxford, Cambridge) mówi się na całym świecie. Wiedza, choćby największa, nie zawsze ułatwia życie, a kolorowe obrazki każdy lubi oglądać, dorośli także. To co, atrakcyjne, przystępne lepiej do nas przemawia bez względu na wiek. Pamiętajmy, ze liczy się przede wszystkim proces, a nie wynik.
Magdalena Kaniewska - Dyrektor metodyczny, pedagog w Przedszkolach Polskich i Szkołach Języka Polskiego Nasze Dzieci
źródło: www.mojawyspa.co.uk