Chciałem być jak najdalej od Polski, żeby nauczyć się nowych rzeczy. Byłem zmęczony pięcioletnim studiowaniem. Szukałem nowych wyzwań.
Nie jest miejscem ani złym, ani dobrym. Jest miejscem, które daje mi możliwości robienia pewnych rzeczy w sposób inny niż dawniej. Wciąż ewoluuję, nie jestem w stanie powiedzieć, że tu i tu jest mój dom, a tu i tu są wakacje. Co pół roku moje życie się zmienia i w zależności do tego co się dzieję w danej chwili, za tym podążam. Teraz Anglia jest dla mnie miejscem gdzie żyję, ale zawsze idę tam, gdzie są jakieś możliwości mojego rozwoju.
Bardzo zestresowani ludzie, którzy nie wiedzą, gdzie idą. Generalnie jest kilku mądrych ludzi, ale jako masa, wydaje mi się, że są to bardzo zagubieni ludzie. Nie wiedzą o co chodzi w życiu.
Na wzgórze klasztorne w Krakowie o dwunastej w nocy, kiedy jest zupełnie ciemno i widać tylko klasztor. Trzeba przejść wąskim, kamienistym tunelem, co jest niesamowicie przerażającym i ekscytującym przeżyciem. W Anglii nie mam ulubionego miejsca. Lubię przestrzeń, a w Londynie jej nie ma.
Mam mieszane uczucia, bo i kocham i nienawidzę. Tak naprawdę dużo o Polsce nie myślę.
Balansem, między posiadaniem życia prywatnego, a byciem zadowolonym z kariery. Bo tak u mnie w życiu jest, że jedno drugie wyklucza.
Wiele rzeczy w Polsce po pięciu latach mojej nieobecności się zmieniło. Dawni przyjaciele, choć wciąż się znamy, poszli swoimi drogami. To dziwne uczucie, kiedy wracasz i oczekujesz, że dawne rzeczy będą na swoich miejscach. Przykładowo oczekujesz, że Edyta mieszka w tym mieszkaniu, a Adam na górze, a oni mieszkają już w zupełnie innym mieście. Wrócić teraz do Polski, to jakby przyjechać do nowego kraju, tyle tylko, że zna się język.