- Wybierając szkołę w dalekim kraju, trzeba liczyć się z wysokimi kosztami: biletu lotniczego, wiz, zakwaterowania, wyżywienia i samego kursu - mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad. Chętnych jednak nie brakuje. - Kursy w Europie wybierają głównie studenci - dodaje Juszczyk. - Pod palmy jeżdżą menedżerowie.
Np. za dwutygodniowy kurs w Australii (Sydney, Brisbane, Perth, Melbourne lub Cairns) zapłacimy od 1,5 tys. tamtejszych dolarów, w cenie np. 20 godzin tygodniowo nauki, program wakacyjny oraz zakwaterowanie u australijskiej rodziny z dwoma posiłkami. Dodatkowo płaci się za przelot - blisko 4 tys. zł. - Szkoły w Australii są niezwykle elastyczne, jeśli chodzi o poziom kursów i ich intensywność - zachęca Juszczyk. - Kładą nacisk zarówno na naukę, jak i poznawanie kraju i kultury.
RPA (np. Cape Town) kosztuje ok. 1,1 tys. euro z zakwaterowaniem i dwoma posiłkami. Do wyboru kurs ogólny, intensywny lub opcja English Plus, czyli nauka połączona z poznawaniem kraju. Na kursie w Belize za ok. 1,5 tys. dol. kanadyjskich część zajęć odbywa się na plaży.
Więcej ofert: www.languageabroad.pl