Początki miejscowości nie są znane. Prawdopodobnie istniał tu pierwotnie puszczański dwór przynależny do dóbr wołkowyskich, bowiem już na początku XVI w. wymieniane są: włość i Puszcza Jałowska. Miasto Jałówka lokował w 1545 roku Zygmunt August na prośbę królowej Bony. Była tu wówczas cerkiew i kościół oraz rynek i pięć ulic. Wśród mieszczan jałowskich oprócz Rusinów i Polaków trafiali się też Litwini, a nawet Węgrzy. W 1766 roku starostwo jałowskie dzierżyli kasztelaństwo brzescy Jan i Monika Horajnowie. Na Sejmie 1775 roku starostwo nadano na 50 lat Michałowi Bułharynowi, pisarzowi ziemskiemu i posłowi wołkowyskiemu. W 1792 roku król Stanisław August potwierdził dawne przywileje miejskie. Po rozbiorach Jałówka znalazła się w mocy Rosji. Podczas powstania styczniowego przez miasteczko przechodził jeden z najbardziej aktywnych na Białostocczyźnie oddziałów powstańczych pod wodzą Onufrego Duchyńskiego. W drugiej połowie XIX wieku miasteczko, oddalone od nowych szlaków komunikacyjnych i linii kolejowych, przestało się rozwijać. Najprawdopodobniej po powstaniu styczniowym zostało pozbawione praw miejskich. W 1878 Jałówka liczyła 1091 mieszkańców, których większość stanowili Żydzi, parający się handlem i drobnym rzemiosłem - przeważnie ciesielstwem i kotlarstwem. Reszta utrzymywała się z rolnictwa lub pracowała w niewielkiej fabryczce. W 1921 roku mieszkańców było 1211, istniała cerkiew, kościół i dwie synagogi. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w czerwcu 1941 roku miejscowość zbombardowały niemieckie samoloty (zniszczyły w ten sposób kościół i cerkiew). Oddziały Wehrmachtu po wkroczeniu do Jałówki spaliły większość zabudowań i zamordowały dziewięć osób. Podczas okupacji ludność żydowską Niemcy wysyłali początkowo do niewielkiego getta, a następnie wywozili do obozu zagłady. Podczas działań wojennych w 1944 roku Jałówka częściowo spłonęła, a wiele domów żydowskich nie zostało już odbudowanych.
Układ urbanistyczny - duży zadrzewiony rynek przy skrzyżowaniu dróg i kilka wybiegających od niego uliczek. Część posesji przy rynku jest pusta - tu kiedyś mieszkali Żydzi jałowscy. Przy ulicach stoją rzędy ładnych, solidnych, drewnianych chat.
Cerkiew prawosławna. Zbudowana na miejscu poprzedniej, zbombardowanej. Ma kształt rotundy pokrytej przeszkloną kopułą, co nadaje jej nieco "kosmiczny" wygląd (niektórym przypomina nawet "latający talerz"...). Obok stoi nowa, murowana dzwonnica o harmonijnej bryle, ma białe ściany, falisty dach z czerwonych dachówek, a wieńczą ją trzy niewielkie, baniaste kopułki, pod którymi wiszą dzwony.
Malownicza ruina kościoła św. Antoniego z 1908 roku. Czas zatrzymał się tam na roku 1941: na resztkach murów rosną młode brzózki. Przed ruiną pojawił się ostatnio zadaszony ołtarz.
Stary cmentarz katolicki. Duży, położony przy szosie biegnącej do granicy w Lesie Jałowskim. Błądząc wśród mogił, można znaleźć też grób Bohatyrowiczów, najpewniej tych samych, których opisywała w "Nad Niemnem" Eliza Orzeszkowa.
Dojazd: z Białegostoku autobusem PKS: 6.50, 10.20, 13, 15.10, 17.10.
Nocleg: raczej nie ma gdzie, więc lepiej wracać: autobus o 12, 15.10 i 17.10.
Wyżywienie: jest sklep spożywczy.
ana
Adam Szepiel, przewodnik białostockiego PTTK: - Jałówkę polecałbym raczej koneserom, trochę takim szaleńcom, którzy poszukują miejsc z historią. Pod tym względem miasteczko jest na pewno godne zobaczenia. Jeżeli chodzi o grób Bohatyrowiczów, to nie muszą być ci sami, których opisała Orzeszkowa, bo ona mogła korzystać z licentia poetica i na pewno to zrobiła. Niemniej jednak rodzina ta istniała i miała bardzo stary rodowód, sięgający czasów bodajże Kazimierza Wielkiego...
Przy opracowywaniu materiałów korzystałyśmy z przewodnika Grzegorza Rąkowskiego "Polska egzotyczna"