Atlanta - miasto wizjonerów

Atlanta, choć jest stolicą Georgii, nie jest najbardziej typowym miastem tego stanu. Niewiele tu domów w stylu kolonialnym, rośnie za to liczba drapaczy chmur. Z każdym dniem Atlanta bardziej staje się urzeczywistnieniem American Dream

Atlanta - miasto wizjonerów

Atlanta, choć jest stolicą Georgii, nie jest najbardziej typowym miastem tego stanu. Niewiele tu domów w stylu kolonialnym, rośnie za to liczba drapaczy chmur. Z każdym dniem Atlanta bardziej staje się urzeczywistnieniem American Dream

Wieżowce Atlanty wyłaniają się zupełnie niespodziewanie z płaskich, gdzieniegdzie porośniętych lasami pól Georgii. Miasto leży na płaskowyżu piedmonckim u podnóża południowego pasma Apallachów. Zawsze jest tu ciepło, średnia roczna temperatura to 18 stopni, latem słupek rtęci przekracza 30. Podczas igrzysk olimpijskich był to poważny problem dla sportowców, zwłaszcza tych z chłodniejszych państw świata.

Losy miasta są nierozerwalnie związane z historią amerykańskiego Południa. Tu, w ośmiu stanach - od Kentucky aż po Missisipi - czas określa się inaczej niż na Północy. Mark Twain pisał w 1882 roku: "Dla Południa lata wojny secesyjnej są tym, czym dla reszty świata rok narodzenia Chrystusa - wszystko liczy się względem tej daty". Pięć pokoleń po zakończeniu wojny domowej na Południu wciąż widać pozostałości z tego okresu. To nie tylko liczne muzea konfederacji czy słynna rzeźba orła z dziobem buntowniczo odwróconym od Waszyngtonu, to przede wszystkim mentalność ludzi.

Koncerny giganty

Okolice stolicy Georgii są określane jako "nowe Południe". Miasto jest finansową i handlową stolicą tej części USA. Jest też ważnym węzłem transportowym - miejscowe lotnisko, choć z wyglądu niewielkie, jest drugim pod względem ruchliwości w kraju. W Atlancie znajdują się ważne urzędy federalne. Swoje siedziby ma tu 440 z 500 największych światowych firm wymienianych w rankingu prestiżowego pisma "Fortune", w tym znane większości ludzi na naszej planecie CNN oraz Coca-Cola Company, które zostały założone właśnie w Atlancie.

W Atlancie trudno się orientować, nawet mając mapę. Układ ulic jest wyjątkowo mało czytelny, nie tworzy żadnego logicznego systemu. W dodatku w mieście są 32 ulice o tej samej nazwie Peachtree, czyli drzewo brzoskwiniowe.

Dodatkowa komunikacyjna trudność to prowadząca dokładnie przez środek Atlanty pięciopasmowa autostrada. Trzeba wiedzieć, którędy iść, aby przedostać się z jednej części miasta do drugiej.

Jedno z najbardziej ruchliwych w mieście miejsc stanowi Underground Atlanta, czyli podziemny labirynt brukowanych uliczek oświetlony latarniami gazowymi. W latach 70. było to kryminogenne pustkowie. Po przebudowie pełne jest sklepów, barów i restauracji.

Z podziemi wychodzi się prosto na Muzeum Coca-Coli. Najsłynniejszy na świecie napój został wymyślony w 1886 roku przez aptekarza Johna Pambertona. Dokładny skład jest ukryty w najlepiej strzeżonym tutaj sejfie. Wiadomo, że coca-cola składa się z wyciągu z liści krzewu kokainowego oraz orzechów kola. Wiadomo też, że jest najlepiej sprzedającym się napojem bezalkoholowym na świecie, o czym w muzeum w Atlancie informuje wielki elektroniczny licznik. Pokazuje on, ile napojów koncernu sprzedano od wyprodukowania pierwszej puszki czy butelki. Liczba ta na początku grudnia wynosiła kilkanaście biliardów litrów, teraz jest o kilkanaście milionów większa. W muzeum są prezentowane także reklamówki firmy, plakaty, kubki, maskotki, właściwie wszystko, co wiąże się z koncernem. Finał ekspozycji to kosmiczny dystrybutor wyrzucający na odległość kilku metrów napoje Coca-Cola Company, które można pić do woli. Można spróbować na przykład malinowej fanty z Niemiec i anyżkowej z Korei.

Innego rodzaju doświadczeń dostarcza wizyta w gmachu sieci telewizyjnej CNN. Pierwsza światowa telewizja informacyjna nadal ma swoją kwaterę główną tu, gdzie 20 lat temu została założona. CNN zasłynęła z relacji z pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, teraz jej dziennikarze są wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego. W budynku sieci wystawione są pamiątki stacji - notatniki, części rozbitej kamery, zza szyby można spojrzeć na studia telewizyjne. Za kilkanaście dolarów można sfilmować się na wideo podczas czytania aktualnych wiadomości, można też usiąść na widowni w czasie emisji programów.

Olimpijski niewypał

Historia Atlanty wygląda jak sinusoida - są w niej chwile wielkich klęsk, po nich nadchodzą sukcesy. Miasto zostało założone w pierwszej połowie XIX wieku. W 1821 roku tereny te opuścili Indianie Cree, a 15 lat później dociągnięto tu linię kolejową z północy. Obecna Atlanta była jej końcową stacją i dlatego niewielką osadę nazwano Terminus. Niedługo potem przemianowano ją na Marthasville i ostatecznie w 1845 r. na Atlanta, co oznaczało sfeminizowaną formę Atlantyku. Na początku miasto nie miało większego znaczenia w regionie. W czasie wojny secesyjnej stało się jednak ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego, co pociągnęło za sobą ataki wojsk Unii (najsłynniejszy z nich opisała Margaret Mitchell w powieści "Przeminęło z wiatrem"). W 1864 roku miasto oblegał generał William Sherman. Gdy mieszkańcy Atlanty poddali się, wojskowy kazał im opuścić domy, a potem spalił miasto. Następnie ruszył w kierunku oceanu, pozostawiając za sobą w całej Georgii pasmo zgliszcz. To ostatecznie przypieczętowało klęskę Południa w wojnie secesyjnej.

Do wojny secesyjnej nawiązują również pomniki w okolicach Atlanty. Trzydzieści kilometrów od centrum leży Stone Mountain State. Park otacza wielką granitową kopułę mającą ponad 250 metrów wysokości i 8 kilometrów obwodu. Na kopule wyryty jest gigantyczny relief przedstawiający przywódców Konfederacji: Jeffersona Davisa, Roberta E. Lee oraz Stonewalla Jacksona. Prace nad płaskorzeźbą rozpoczęły się w 1923 roku, po 10 latach zostały przerwane. Ukończono je dopiero w 1970 roku.

Po wojennej apokalipsie Atlanta szybko się odbudowywała i w 1868 r. została stolicą stanu. Teraz stawia się tu głównie na transport i rolnictwo. Georgia jest jednym z największych w USA producentów bawełny, orzeszków ziemnych i brzoskwiń. Nazywana jest nawet często "brzoskwiniowym stanem" lub "stanem orzeszków ziemnych".

W Atlancie mówi się: "Jeśli się postaramy, to nasza Chattahoochee (pobliska rzeka) popłynie w odwrotnym kierunku". Stolica Georgii jest miastem wizjonerów. Dzięki nim miasto latem 1996 roku było na ustach ludzi na całym świecie. Igrzyska olimpijskie miały być dla Atlanty ukoronowaniem jej rozwoju. Działaczom udało się zarazić swoją wizją MKOl i w stulecie wznowienia igrzysk odbyły się one nie w Atenach, ale w stolicy Georgii. W trakcie kilkuletnich przygotowań wyburzono kilka budynków w centrum, na ich miejsce powstały nowe, bardziej reprezentacyjne.

Wbrew zapowiedziom olimpiada nie stała się jednak sukcesem miasta. Nie chodzi tu nawet o zamach w parku Olimpijskim. Idea igrzysk po prostu nie przyciągnęła mieszkańców Atlanty, nie stała się dla nich ważna. Wiele osób zastanawiało się nawet, czy z powodu wieloletnich przygotowań miasto nie straci więcej, niż zyska.

Podobnie jak w większości amerykańskich miast w centrum, tzw. downtown, się pracuje, mieszka zaś na przedmieściach wypełnionych podobnymi do siebie domkami. Wiele osiedli, jak choćby Buckhead, to rejony starych domów z pięknymi ogrodami. Inne - między innymi Sweet Auburn - to biedne dzielnice zamieszkane prawie wyłącznie przez czarnych. Miasto jest mozaiką, w której bogactwo sąsiaduje z nędzą, a prestiż z upadkiem. Zamożność ciągle jest tu uzależniona w dużej części od koloru skóry. 2/3 ludzi mieszkających w obrębie miasta to Murzyni. Cały czas wykonują oni gorsze zawody niż biali, zarabiają mniej, trudniej im znaleźć pracę. Konsekwencją bezrobocia jest przestępczość. Jej wskaźnik wśród murzyńskiej społeczności jest wciąż dość wysoki.

Przeciwko rasizmowi

Atlanta jest dobrym miejscem do poznania historii walki Murzynów o prawa obywatelskie. Można powiedzieć, że tu ta walka się rozpoczęła. W tym mieście w 1929 roku urodził się Martin Luther King. Choć działał on głównie w sąsiednim stanie Alabama, to nie został zapomniany w Atlancie. W święto narodowe USA ku jego pamięci odbywa się wielki pochód. Ramię w ramię idą w nim biali i czarni.

Pierwszą wystawę pamiątek po Kingu napotykamy już po przylocie do miasta, ulokowano ją bowiem w holu lotniska. W dzielnicy Sweet Auburn stoi dom rodzinny Kinga przywrócony do stanu z lat 20. Tam też działa centrum informacyjne. Organizowane są wystawy, odczyty, jest kilka osobistych przedmiotów pastora - Biblia, walizka oraz klucz do hotelowego pokoju w Tennessee w stanie Memphis, gdzie King w 1968 roku został zamordowany. W Atlancie stoi także kościół, do którego Martin Luther chodził wraz z rodziną. W świątyni tej w 1974 roku została zabita jego matka. Ona i syn leżą na cmentarzu obok kościoła. Na płycie nagrobonej Kinga wyryto napis: "Nareszcie wolny, nareszcie wolny, Bogu Wszechmogącemu niech będą dzięki za to, że nareszcie jestem wolny".

Gdy pod koniec lat 50. rozpoczęła się walka o równouprawnienie Murzynów, Atlanta stosunkowo szybko zniosła część przepisów dyskryminujących czarnych. W 1959 roku zlikwidowano segregację w środkach transportu publicznego, dwa lata później powstały pierwsze mieszane szkoły. Ostatnie przejawy sformalizowanego rasizmu zniknęły w 1974 roku. Afroamerykanów widać w Atlancie także na scenie politycznej. W latach 70. Maynard Jackson został burmistrzem miasta, pierwszym czarnym burmistrzem w historii USA. W okolicach Atlanty znajduje się największy w USA kompleks uczelni dla czarnoskórej ludności - Atlanta University School.

TOMASZ MACHAŁA