Medzilaborce - korzenie Warholów

Medzilaborce to pierwsza słowacka stacja pociągu relacji Zagórz - Humenne. Nie tak dawno otwarte przejście w Starym Łupkowie pozwala na przygraniczną turystykę po tym dotychczas mało znanym obszarze Słowacji.

Medzilaborce - korzenie Warholów

Medzilaborce to pierwsza słowacka stacja pociągu relacji Zagórz - Humenne. Nie tak dawno otwarte przejście w Starym Łupkowie pozwala na przygraniczną turystykę po tym dotychczas mało znanym obszarze Słowacji.

Wschodnia część kraju nigdy nie była rozpieszczana przez władze centralne. Nie rozwinął się tu żaden wielki przemysł, na dodatek po rozpadzie Czechosłowacji zostały częściowo zerwane kontakty gospodarcze z bogatszymi Czechami. Polityka tanich kredytów na postępowe betonowe domy zrobiła swoje. Okoliczny krajobraz skutecznie uwspółcześniony, pozbawiony drewnianych urokliwych wiosek. Delikatne górki, pola i małe ciche miasteczka. Położone nad rzeką Laborec w dolinie Beskidu Niskiego Medzilaborce to właśnie jedno z tych małych i cichych miasteczek.

Najstarsze znane zapiski o Medzilaborcach pochodzą z 1557 roku, kiedy to miejscowość należała do związku miast rodu Csky. Od XVII wieku przebiegał tędy ważny szlak handlowy wiodący do Polski. Pod koniec II wojny światowej rozegrała się tu historyczna bitwa z Niemcami. Dla uczczenia pamięci poległych w walce o wyzwolenie miasta na głównym skwerze ustawiono okolicznościowy monument.

Są tu również ciekawe zabytki sztuki sakralnej - kościół Marii Dziewicy z 1903 roku, kościół św. Basiliusa Wielkiego z końca XVIII wieku i cerkiew z 1949 roku zbudowana w stylu rosyjskiego renesansu. Współczesne Medzilaborce mają ponad 6,5 tys. mieszkańców, w tym przedstawicieli mniejszości rosyjskiej i ukraińskiej. Miasto jest administracyjnym i kulturalnym centrum regionu Laborec. Dynamicznie rozwija się przemysł i sektor prywatny - w każdym razie takie informacje w folderze dla zagranicznych turystów zamieszcza o swoim mieście burmistrz Medzilaborców.

Kiedy przybysz z Polski wysiada z pociągu na niewielkim, szarym dworcu, szybko orientuje się, że z XVI-wiecznych korzeni grodu raczej niewiele już zostało... Na zapleczu dworca stoi hurtownia spożywcza, skąd kilku podróżnych z pustymi plecakami zaczyna zwiedzanie miasta. Dzieci, mrucząc coś pod nosem, maszerują do szkoły. Granatowa furgonetka ze stylowym napisem "Pekaren" przywiozła właśnie pachnące pieczywo do sklepu. Trójka kolorowo ubranych Cyganek żywo rozmawia, czekając na koniec dostawy. Listonosz na "Ukrainie" rozwozi przesyłki, a z mieszkania na czwartym piętrze dobiega radiowa audycja muzyki biesiadnej. Po sąsiedzku na parterze oszklone pomieszczenie nazwane Sawanną. Kokosowe palmy, złoty piasek pustyni i wielbłądy wymalowane nad drzwiami kuszą, by wejść do środka. O tej porze siedzi w lokalu zaledwie kilku emerytów. Gwarno będzie po południu, gdy po pracy przyjdą strudzeni mężczyźni pogadać o wszystkim i o niczym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu spora ich część wybierała się za ocean w nadziei na godziwe życie. Bezrobocie i nędza zmuszały ludzi do emigracji za chlebem. Dziś jest lepiej, można przynajmniej po pracy spokojnie w knajpie posiedzieć i obejrzeć mecz piłkarski w kolorowym telewizorze.

Jedną z wielu takich rodzin byli Warholowie. Po wyjeździe swoje miejsce odnaleźli w Pittsburghu, amerykańskim ośrodku produkcji stali, szkła i aluminium. Tam też urodził się ich syn Andy.

Krytycy sztuki, analizując artystyczne prace Andy'ego Warhola, w tym słynne wizerunki Marilyn Monroe i puszki pomidorowej zupy Campbell, zastanawiali się, czy ten malarz i kontestator gloryfikuje cywilizację konsumpcji, czy też ją piętnuje? A może też po prostu podaje odbiorcom, konsumentom sztuki świat, który sobie stworzyli, w którym żyją?

Andy Warhol, jak sam mówił, czuł się twórcą amerykańskim, reprezentatywnym dla USA. Nie uważał się jednak za krytyka rzeczywistości, malował takie, a nie inne tematy, dlatego że je dobrze znał, czuł się ich częścią. Sztuka nietworzona ludzką ręką, ale seryjna, niczym z fabrycznej hali. Stworzona przez pośpiech i ekonomię. Sztuka dla mas.

Jednak to, co kupiła Ameryka, nie do końca sprzedało się w Europie, która broniła się przed modelem świata istniejącym za oceanem. Sam Andy Warhol przyznał, że chętnie tworzyłby w Europie, z tym że wówczas jego prace byłyby zupełnie inne, odpowiednie dla tego miejsca.

Wschodnia Słowacja, region, z którego na początku XX wieku emigrowano za chlebem, jeszcze do niedawna obszar nędzy i bezrobocia. Na pewno jednak nie tę Europę miał na myśli twórca pop-artu. W latach 60., kiedy w Ameryce kwitły kultura masowa i kontestowana przez dzieci kwiaty megakonsumpcja, tu budowano socjalizm. Sen klasy robotniczej o równości i dobrobycie. Niedzielne festyny ludowe, socrealistyczne pawilony i puste sklepowe półki.

Idąc dzisiaj ulicą Andy Warhola w małym słowackim miasteczku, można się poczuć jak dobre kilkanaście lat temu w Polsce. Te same szare budynki wielousługowe, ozdobione mieniącymi się w słońcu mozaikami. Kolorowy sojusz dzielnych żołnierzy i chłoporobotników. Tylko sklepy już nie straszą pustymi półkami. Całkiem możliwe, że gdyby nie emigracja rodziców już nie Andy, ale Andrej Warhol projektowałby zaangażowane naścienne mozaiki. Siedziałby w zadymionej barokawiarni i na ceratowym obrusie kreśliłby projekty ku czci wodzów rewolucji... Zamiast komiksowej Marilyn Monroe powstawałyby seryjne wielkoformatowe portrety zasłużonych przywódców.

Matka Andy'ego, zanim wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, zajmowała się malowaniem wielkanocnych pisanek na przedświąteczne miejskie jarmarki. Dzisiaj obok sprzedawanych na targu w Medzilaborcach haftowanych koszul i koronkowych serwet stoją dwie ogromne puszki zupy Campbell. Nie jest to żadna akcja reklamowa, ale wizytówka Muzeum Sztuki Nowoczesnej Rodziny Warhol. Pomysłodawcą był John Warhol, brat Andy'ego.

Do realizacji pomysłu przyłączyły się środowiska amerykańskich artystów i miłośników sztuki. Kolekcję kilku oryginalnych prac wypożyczyła Fundacja Sztuk Wizualnych z Nowego Jorku. Pierwsze urodziny muzeum były świętowane 1 września 1992 roku.

Korytarz prowadzący do pierwszej sali muzeum zdobią wzorowane na Warholowskich sitodrukach kompozycje Michala Cihlara. Na ścianach obrazki w technice ultrafioletu, nad głową olbrzymie, falujące srebrne banknoty studolarowe - praca Davida Cernego. Rzeźby, grafiki. Kilka prac nawiązujących do twórczości mistrza w wykonaniu słowackich i czeskich artystów. Imponujących rozmiarów obraz w formie różowo-złotego banknotu dolarowego - zamiast amerykańskiego prezydenta,Ultra Violet (czeski twórca) ramię w ramię z Andym uśmiechnięci od ucha do ucha pozdrawiają zwiedzających wystawę. Po obu stronach w języku czeskim i angielskim odezwa o sztuce, przyjaźni i wspólnocie artystów ze Słowacji i Czech. Następne pomieszczenie poświęcone już samemu Andy'emu Warholowi i jego rodzinie. Obok prac artysty bilet rodziny Warhola do Stanów Zjednoczonych, dokumenty, wizy... W szklanej gablocie sukienka używana przez dzieci Julii i Andreja Warhol - Paula, Johna i Andy'ego. Pierwszy aparat fotograficzny, pióro i notatnik mistrza. Elektryczne krzesło (1971) i zupa Campbell (1969), wypożyczone z Nowego Jorku. Jedyny egzemplarz płyty gramofonowej z ruskim śpiewem Julii Warhol. Rodzinne fotografie jeszcze w scenografii wiejskiego podwórka. Jedno ze zdjęć powiększone i pastelowo podkolorowane. Drewniane zabawki pomysłu słowackich rzemieślników, którymi bawili się bracia Andy'ego. Gabloty z pamiątkami rodzinnymi na tle tapety z wizerunkami Marilyn Monroe. Portret Ingrid Bergman z serii "Znani ludzie", z cyklu "Niebezpieczne gatunki. Motyl" (1983) oraz jeszcze parę oryginalnych prac lub ich reprodukcje. Na półpiętrze stała wystawa twórczości Paula i Jamesa Warhol.

Paul mieszka i tworzy w środowisku Nowego Jorku, głównie w technice sitodruku i klasycznego malarstwa. Można zobaczyć między innymi jego prace "Poczwórny portret Julii Warhol" i "Portret Paula i Andy'ego" z czasów ich młodości. W sali obok akurat zmiana ekspozycji, na biało-czerwonej taśmie kartka z wydrukowanym napisem "zavrete". Za drzwiami brodaci święci spoglądają ze staroruskich ikon ułożonych pod ścianą.

Na parterze kawiarnia Fabryka i sklepik z opracowaniami o sztuce pop-artu i współczesnych twórcach słowackich. Muzeum pełni także rolę punktu informacji turystycznej o regionie Laborec. Kupić więc tu można mapy, przewodniki i pocztówkę z Andym Warholem jadącym na rowerze po dzisiejszych Medzilaborcach...

JACEK WAJSZCZAK

Więcej o: