W północno-zachodniej Francji, na Półwyspie Bretońskim, znajdują się liczne pozostałości kultury neolitycznej. Największa koncentracja tych prehistorycznych stanowisk zachowało się w okolicy miejscowości Carnac. W przybliżeniu od roku 4500 do 2000 p. n. e. ustawiano tam na sztorc kamienie zwane menhirami. Są wśród nich kamyki zupełnie niewielkie, ale i takie, które sięgają kilku metrów. Większość nie przekracza jednego metra. Mają najróżniejsze kształty.
W pobliżu Carnac znajduje się około trzech tysięcy menhirów i wszystkie - z wyjątkiem siedemdziesięciu - są ustawione równolegle w rzędy. Najliczniejsze skupisko to Menec - jest tam ponad 1100 kamieni. To, które zwie się rzędami Kermario, liczy 10 szeregów, w sumie 1029 sztuk. Kerlescan jest prawie o połowę mniej liczne. Dlaczego kamienie ułożono w taki sposób? Jedna z hipotez mówi, że kamienne budowle odzwierciedlają pradawny kult związany z bóstwem księżyca lub słońca. Ceremonie, jakie odbywały się wśród tych kamieni, miały zapewnić dobre zbiory i chronić przed katastrofami wywoływanymi przez złe duchy. Jeszcze dziś przypisuje się megalitom, czyli wielkim kamieniom, moc magiczną. Bezdzietnym parom zaleca się nocny taniec pośród nich - oczywiście nago, a następnie odpoczynek na siedząco, na kamieniach. Wierzy się, że skały są naładowane siłą magnetyczną, dzięki czemu mają moc uzdrawiania, wystarczy ich tylko dotknąć...
W latach siedemdziesiątych pojawiła się naukowa teoria, według której skały w Carnac zostały wzniesione przez prehistorycznych astronomów w celu obserwowania Słońca i Księżyca, a nawet dokonywania pomiarów wschodu i zachodu Księżyca. Późniejsze pokolenia także wykorzystywały budowle neolityczne na swoje potrzeby, stosownie do własnych wierzeń. Starożytni Rzymianie grawerowali na nich figury bóstw, chrześcijanie dopisywali się, kreśląc znak krzyża.
Obecnie menhiry zostały ogrodzone siatkami, tylko niektóre są dostępne z bliska. Jeśli mamy więcej czasu i znamy francuski lub angielski, możemy wybrać się na menhirowe pole w towarzystwie przewodnika, co kosztuje 30 franków. Podobną sumę zapłacimy za przejażdżkę specjalnymi wagonikami. Centrum informacyjne znajduje się w Kermario.
Inne kamienne pozostałości, na jakie można natrafić w tych okolicach, to pojedyncze, najczęściej niewielkie dolmeny. Są to przynajmniej dwa pionowo ustawione kamienie przykryte trzecim, o kształcie kamiennego bloku. Wyglądają jak stół, bo faktycznie w języku bretońskim słowo dolmen oznacza kamienny stół. Wiadomo, że w czasach prehistorycznych służyły za miejsce pochówku.
Wielkimi grobowcami były natomiast mające kształt kopców pokrytych ziemią i kamieniami tumulusy. W okresie rewolucji francuskiej chronili się w nich bretońscy rojaliści. W rejonie Carnac łatwo dostępny dla zwiedzających jest tumulus Kercado, znajdujący się na terenie prywatnej posiadłości o tej samej nazwie. Środek wnętrza tumulusa przypomina piwniczkę. Jeśli dokładnie przypatrzeć się ścianom, to można dostrzec wyryty zarys czegoś, co przypomina siekierę o podwójnym ostrzu. Symbol ten występuje także na innych prehistorycznych obiektach. Na zewnątrz tumulusa kamienie tworzą kromlech, czyli okrąg.
Wśród zgromadzonych megalitów w Carnac stoi pojedynczy menhir, Geant de Manio (Olbrzym z Manio), ogromny kamień, który jak gdyby wskazuje na grupę sąsiadujących z nim małych menhirów tworzących zagadkowy prostokąt.
W oddalonej od Carnac o kilkanaście kilometrów miejscowości Locmariaquer znajdują się trzy sławne ze względu na wielkość pozostałości epoki neolitycznej: Wielki Menhir, dolmen zwany Stołem Kupców, który można dokładnie obejrzeć od środka, oraz 140-metrowy tumulus Er Grah, który daje się podziwiać jedynie z zewnątrz. Wszystkie kamienne monumenty pochodzą z końca piątego lub początku czwartego tysiąclecia p.n.e.
Największe wrażenie robi Wielki Menhir ważący 280 ton, długi na 20 metrów. Leży na ziemi, przełamany na cztery części. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, dlaczego kamień ten znalazł się w tej okolicy i w jaki sposób został przetransportowany. Niewątpliwie przeniesienie takiego ciężaru i postawienie skały w pionie wymagało nie lada umiejętności. Badacze twierdzą, że na pewno przez jakiś czas była ona ustawiona pionowo.
Nie wiadomo, kiedy głaz się rozpadł. Według legendy w megalit uderzył piorun, powodując jego powalenie. Współcześnie przedstawiciele nauki uznali, że siła pojedynczego wyładowania atmosferycznego nie wystarczyłaby do dokonania takich zniszczeń. Dopuszcza się natomiast możliwość wystąpienia trzęsienia ziemi, które uszkodziło kamień. Są też podejrzenia, że sami budowniczowie z epoki neolitu zniszczyli posąg podczas ustawiania albo z równie niewiadomych względów uczynili to Rzymianie.
Jak było naprawdę? Menhiry kryją wiele tajemnic. Na pobieżne choć zapoznanie się z prehistorycznymi kamieniami w rejonie Carnac potrzeba co najmniej jednego dnia.