Północna Finlandia

Renifery stoją w korku. Leniwie patrzą na stojących przed nimi kierowców, którzy tylko czasem, zniecierpliwieni, zatrąbią. Takie są uroki północnej Finlandii. Renifery, których na północy Finlandii nie brakuje, zapewne nie mogą zrozumieć, że można odwiedzać tę krainę zimą, gdy mech dawno zasypany, a wszystko wydaje się pogrążone w letargu.

Północna Finlandia

Renifery stoją w korku. Leniwie patrzą na stojących przed nimi kierowców, którzy tylko czasem, zniecierpliwieni, zatrąbią. Takie są uroki północnej Finlandii. Renifery, których na północy Finlandii nie brakuje, zapewne nie mogą zrozumieć, że można odwiedzać tę krainę zimą, gdy mech dawno zasypany, a wszystko wydaje się pogrążone w letargu.

Lato w Finlandii jest zbyt krótkie, by móc się nim nacieszyć - trwa od czerwca do połowy sierpnia. Potem równie krótka jak wiosna jest jesień i trwająca od października do kwietnia zima.

Siedemnastu na kwadrat

W kraju o podobnym obszarze do Polski żyje tylko 5 mln osób. Statystycznie na kilometr kwadratowy przypada 17 osób. Dlatego Finlandia to raj dla tych, którzy uciekają od cywilizacji. Okazją do urlopu w tym właśnie stylu jest szlak Urho Kekkonena - licząca 1500 km trasa turystyczna, na przemierzenie której pieszo potrzeba dwóch miesięcy.

Szlak bierze swój początek w nadbałtyckiej miejscowości Hamina, położonej tuż przy granicy z Rosją, a jego koniec wyznaczają północne fiordy nieopodal Nuorgam. Po drodze mamy mnóstwo lasów i jezior, zimą zamarzniętych, zachęcających do jeżdżenia na łyżwach. Na trasie napotkamy wodospady, wiszące mosty i wspaniały, nawet w zimie, punkt widokowy Vuokatti, niedaleko miasta Kajaani. Początkowo szlak jest łatwy, są szałasy, schroniska, a nawet hotele (warto zarezerwować je wcześniej). Niedaleko miasta Salla zaczyna się fragment dla najwytrwalszych. Nie ma tu osad ludzkich, a co za tym idzie - bazy noclegowej. Najlepiej wędrować tu z własnym namiotem, zimą - na biegówkach (wersja najbardziej ekonomiczna) lub też zaprzęgiem reniferów, psim albo skuterem śnieżnym (wersja dla krezusów). Jeden dzień wyprawy skuterem kosztuje około 550 zł.

Dziczyzna hodowlana

Na szlaku Urho Kekkonena mamy 99 procent pewności, że spotkamy renifera. Ten łagodny rogacz w stanie dzikim praktycznie nie występuje. Oznakę przynależności zwierzęcia do właściciela stanowi nacięcie na uszach. W dyrektywach Unii Europejskiej zwierzaki te nazwano "dziczyzną hodowlaną", co jest zrozumiałe, skoro są one wolno puszczane na popas w tundrę. Mimo małego ruchu samochodowego renifery często są przyczyną korków na pustawych lapońskich drogach. Jednak nie denerwuje to nikogo. Finowie traktują je jak święte krowy, a zresztą nie mają innego wyjścia, bo jakiekolwiek starcie z ważącym niekiedy i pół tony renem grozi nie tylko niebezpieczeństwem, ale i karą finansową.

Dwa razy w roku właściciele reniferów grupują swoje stada. Wiosną robią podopiecznym nacięcia na uszach, a jesienią oddzielają stare osobniki, które potem przeznaczone są na ubój. Mięso renifera jest przysmakiem Lapończyków. Ma specyficzny smak dziczyzny i nie każdy może je polubić. Alternatywą w miejscowym menu mogą być doskonałe ryby albo biały ser lapoński przypiekany nad ogniem, z konfiturą z maliny moroszki.

Podrabiany święty

Jeśli chcemy zrobić frajdę swemu dziecku (lub sobie), wybierzmy się do miasteczka Świętego Mikołaja. Ale możemy też się rozczarować, bo to nie tylko komercja posunięta do granic możliwości, ale i... oszukaństwo. Historia potwierdza, że prawdziwy Święty Mikołaj pochodził z Turcji, nigdy nie był w Finlandii, a o śniegu i reniferach nawet chyba nie słyszał. Dziś jednak nikt nie zawraca sobie głowy pochodzeniem najsłynniejszego staruszka świata, który urzęduje w chatce koło stolicy Laponii Rovaniemi, w Kainuu. Chatka stoi dokładnie na kole podbiegunowym, przebiegającym między 66. a 67. stopniem szerokości geograficznej. Przekroczenie koła można upamiętnić zaświadczeniem za około 12 zł. Zaświadczenie to jest niczym w porównaniu z uwiecznieniem spotkania z Mikołajem na wspólnej fotografii (płacimy "tylko" 37 zł, nawet jeśli mamy swój aparat). Jeśli zostawimy swój adres, "święty" obiecuje kartkę, której możemy spodziewać się za parę lat.

Smugi na niebie

Kaamos to po fińsku noce polarne, które występują za kołem polarnym i słońca wtedy prawie w ogóle nie widać. Najdłuższa noc jest na północnym skraju Finlandii - na szerokości geograficznej 69 52' - w Utsjoki, gdzie trwa od 25 listopada do 16 stycznia. Nagrodą za niedosyt światła są zorze polarne, rozświetlające niebo w bezchmurne noce. Zorza to kolorowa poświata uważana za formę wyładowań elektrycznych w atmosferze. Najjaśniejsze zorze, zwane w języku lapońskim revontulet, występują w lutym i marcu. Największe szanse ich spotkania, jak podają statystyki, są w miasteczku Kilpisjaervi, na granicy z Norwegią.

Zorza jest tak fascynującym zjawiskiem, że w Rovaniemi w marcu odbywa się nawet Festiwal Zorzy Polarnej. Wśród imprez są zawody w tandemach narciarskich (dwie osoby na jednej parze nart), wyścigi zaprzęgów psów husky i ściganie się na nartach za reniferami. Są też jazdy na nartach z żaglem, na skuterach śnieżnych, rajdy samochodów na lodzie. Nie brak też tradycyjnych konkurencji, takich jak łowienie ryb spod lodu, pływanie w przerębli i konkurs na najbardziej fantazyjną rzeźbę w lodzie.

Atrakcją Rovaniemi jest też pole golfowe na zamarzniętym jeziorze. Zasady gry są podobne do klasycznych, tylko oczywiście piłeczka nie jest biała, a pole jest trochę mniejsze od normalnego. Publiczności nie brakuje, a największe emocje zawsze wzbudza poszukiwanie piłeczki ukrytej nieraz w kilkudziesięciocentymetrowej warstwie śniegu.

Białe szaleństwo

Z Rovaniemi już niedaleko do miasta Kemi, które warto odwiedzić choćby po to, aby popływać prawdziwym lodołamaczem. Statek kursuje od 12 grudnia do 19 kwietnia. Potem możemy pojechać do zachodniej Laponii, na zbocza Yllaes - jednej z najwyższych fińskich gór. Razem z sześcioma innymi szczytami tworzy ona wspaniałe warunki dla narciarzy i snowboardzistów.

Na narty można udać się również do Ruka we wschodniej Finlandii. To jeden z najbardziej renomowanych ośrodków narciarskich. Oprócz nart jest tu mnóstwo innych rozrywek. Podczas sezonu trwającego od października do końca kwietnia można szaleć na torze saneczkowym, wspinać się na pobliskire lodowcach lub "wędrować" na łyżwach po licznych jeziorach.

Pozjeżdżać można też w słynnym Lahti, gdzie co roku odbywają się słynne imprezy narciarskie. Są tam trzy duże skocznie narciarskie, spośród których jedna, najwyższa, służy jako platforma obserwacyjna. Jeziora widziane z jej wysokości wydają się kałużami.

Narciarstwo zjazdowe w Finlandii jest droższe niż w Alpach, ale nie ma się czym martwić, bo pozostają jeszcze biegówki. Warunki do uprawiania tego sportu są doskonałe. Wszędzie są wypożyczalnie oraz dobrze oznakowane i utrzymane trasy biegowe.

Gdy przejdzie nam ochota na szaleństwa z jedną lub dwiema deskami, możemy je zamienić na zaprzęg psi lub reniferowy albo w którymś z licznych tutaj jezior łowić ryby w wywierconych w lodzie przeręblach (zezwolenia na połów załatwia się w lokalnych biurach turystycznych). Złowioną własnoręcznie rybę - zapewne łososia lub sieję - można upiec na sposób lapoński: na deseczkach okalających brzeg ogniska lub nad jego żarem.

Muminek z Leninem

Nawet podróżując bez dziecka, powinniśmy odwiedzić położony niedaleko Turku kurort Naantali - świat Muminków. Serial dla dzieci zrealizowany na podstawie bajki i rysunków Tove Jansson ożywa tam naprawdę: są wszystkie Muminki, ich domy, do których można zajrzeć, są też przedstawienia wystawiane w teatrze i ciuchcia Muminków.

A jeśli nie mamy ochoty na ten fantastyczny świat, wybierzmy się do pełnego fabryk fińskiego Manchesteru, czyli do Tampere, gdzie z kolei czeka na nas Muzeum... Lenina. Jest to chyba jedyny taki obiekt działający poza byłym Związkiem Radzieckim. Po nieudanej rewolucji w 1905 roku jej wódz Iljicz zamieszkał w Finlandii, a w Tampere poznał Stalina.

Bardzo trudno znaleźć w Finlandii zabytki. Jeśli takowe były, to się spaliły, bo większość z nich była drewniana. Dlatego za unikatowe uważa się budynki pochodzące z XVIII wieku. Aby zobaczyć takie obiekty, warto polecić miasteczko Rauma w zachodniej Finlandii - jedno z najstarszych miast w kraju z zabudowaną drewnianymi, XVIII-wiecznymi domami starówką. Kompleks ten został wpisany na listę UNESCO.

Sauna ponad wszystko

Jeśli nie było się w Finlandii w saunie, to tak jakby nie było się w tym kraju. Prawie każdy hotel jest w nią wyposażony. Normalne jest chłostanie się brzozową rózgą, wyskakiwanie z zaparowanego piekła prosto w śnieg lub do przerębla. Po saunie wychodzimy jakby o parę lat młodsi. Sauna to narodowa tradycja Finów - jeden taki obiekt przypada na trzech mieszkańców, którzy korzystają z sauny bez względu na porę roku.

KATARZYNA GIEREŁO

Więcej o: