W這chy. 安i皻a i sylwester w Bolonii

安i徠eczna Bolonia pachnie pieczonymi kasztanami, a w sylwestra na piazza Maggiore zn闚 sp這nie Vecchione - Stary Rok

Już same nazwy ulic są piękne, dla mnie mają magiczny wdzięk: Griffoni, Volturno, Marsala, Bentivoglio, Altabella... Późną jesienią i zimą co krok natkniemy się na nich na piecyki na wysokich nóżkach z okrągłą patelnią-siatką, na której - przykryte kawałkiem blachy - pieką się kasztany w łupinkach. Trudno się im oprzeć. Można je lekko posolić albo wzmocnić kieliszkiem wina (można też upiec w domu, pamiętając o nacięciu łupinki, żeby nie wybuchły w piecyku). Papierowa tutka z gorącymi kasztanami miło grzeje ręce, choć w listopadzie czy grudniu w Bolonii nie jest zimno, co najwyżej rześko. Świeci słońce, cieszy mocny błękit nieba. Na dziedzińcach wiekowych pałaców rosną nawet palmy, nie mówiąc o wiecznie zielonych pnączach.

Zatrzęsienie szopek

Świątecznych choinek nie wyrasta tak dużo jak u nas, za to szopek jest zatrzęsienie. Pojawiają się nie tylko w przykościelnych kaplicach czy na dziedzińcach klasztorów, ale także w nieczynnych zimą fontannach, we wnękach i na parapetach domów. W nich figury naturalnej wielkości albo całkiem malutkie, zielone gałązki i cyklameny w doniczkach. Co roku w grudniu Associazione Italiana Amici del Presepio (Towarzystwo Przyjaciół Szopki) organizuje ich wystawę połączoną z konkursem w kościele San Giovanni in Monte przy via Santo Stefano 27. Historyczne bolońskie szopki od XVI po XIX w., z terakoty, porcelany, drewna, papier mâché, można podziwiać przez okrągły rok w ciekawym Museo Davia Bargellini przy Strada Maggiore 44 (wstęp gratis). W tym XVII-wiecznym pałacu z portalem podtrzymywanym przez dwóch Atlasów zobaczymy też dzieła dawnych bolońskich rzemieślników, przedpotopowe urządzenia, meble, skrzynie, paradne karoce i lektyki. Jest nawet kompletne wyposażenie apteki z XVIII w. z Ospedale della Morte i wspaniały Teatrino Bolognese z weneckimi marionetkami z tegoż wieku.

Notabene Strada Maggiore to jeden z moich ulubionych traktów. Sklepy z ceramiką wedle dawnych wzorów, antykwariaty, siedziby możnych rodów często przerobione (jakże udatnie!) na wytworne galerie. Wśród nich najpiękniejsza jest bez wątpienia Corte Isolani w Casa Isolani (rzadki przykład XIII-wiecznej "cywilnej" architektury), której trzy piętra wiszą nad podcieniami wspartymi na dębowych krokwiach sięgających 10 m. Na jej tyłach o półtora wieku późniejszy renesansowy pałac tegoż imienia. Całość - wprost bajeczna, i do zwiedzania, i do kupowania (choć ceny wysokie). Blisko stąd do otwartego zaledwie sześć lat temu Museo Internazionale della Musica (Strada Maggiore 34, wstęp wolny) w XVIII-wiecznym palazzo Sanguinetti. Pokochałam to miejsce od pierwszych odwiedzin, ujrzawszy najpierw obydwa czarowne dziedzińce z wiecznie zielonym bluszczem, freskami i... kępą olbrzymich bananowców (jak zapewnia kustoszka, co roku kwitną i nawet mają owoce!). Już od progu czuje się tu świąteczną atmosferę. Wspiąwszy się na piętro po imponujących schodach, znajdziemy się w otoczeniu słodkich dźwięków muzyki dawnej. W gablotach cytry, trąby i rogi, pod ścianami harfy, viole da gamba i klawicymbały sprzed wieków. Pierwsze klawesyny i przodkowie fortepianów ze słynnych później manufaktur Erarda i Pleyela. No i przede wszystkim spoczywające w wysuwanych i podświetlanych szufladach bezcenne manuskrypty. Wśród nich "Missarium liber primus", którą Giovanni Pierluigi da Palestrina skomponował w 1554 r., i "Armida" Christopha Willibalda Glucka z 1777 r. I jeszcze te wnętrza - posadzki z marmurowych mozaik, stiuki i malowidła na sufitach i ścianach, intarsjowane meble...

Targowiska bożonarodzeniowe

Pod koniec listopada "zakwitają" w Bolonii mniejsze i większe mercatini di Natale , czyli targowiska bożonarodzeniowe - z gwiazdkowymi gadżetami, rękodziełem i ze smakołykami. Już z daleka wabią światełkami, muzyką i zapachem. Wyśmienity spożywczy targ rozkłada się często na piazza XX Settembre, tuż obok dworca Bologna Centrale. W domkach z jasnego drewna najlepsze produkty z całych Włoch: surowa szynka z Parmy (spod daszków zwisają udźce z kością), sezonowana słonina z Colonnaty (w połciach), kiełbasy z Abruzji (fantazyjne łańcuchy o skórce pokrytej pleśnią) i niezliczone sery...Do głównej piazzy idzie się stąd kwadrans bogatą via Indipendenza obramowaną z obydwu stron portykami. Są prawdziwym symbolem Bolonii, zwanej też citta dei portici - tylko w ścisłym centrum doliczono się ich blisko 40 km! Za witrynami luksusowe butiki i wspaniałe bary. Cała droga aż lśni od komet - błyszczące lampki o tym kształcie podtrzymywane przez niewidoczne linki tworzą nad nią świetlisty tunel. Wygląda to niesamowicie!

Na przyległych uliczkach i placykach rozkładają się kramy. W nich mnóstwo biżuterii, zabawnych nakryć głowy i co tylko dusza zapragnie. Ale największy chyba targ - Fiera di Santa Lucia - zajmuje otoczony renesansowymi arkadami placyk przed bazyliką Santa Maria dei Servi (Strada Maggiore 43, od 20 listopada aż do 26 grudnia). W powietrzu unosi się zapach migdałowych ciasteczek, prażonych orzeszków i podobnych do spaghetti anyżkowych cukierków. Można napić się wina i przypomnieć sobie smak cukrowej waty wśród zielonych girland i kolorowych lampek. Znajdziemy tu olbrzymi wybór figurek do domowych szopek. Można je kupić na sztuki już za kilka euro, ale te większe albo najsłynniejsze, z neapolitańskich warsztatów, kosztują i kilkadziesiąt. Targ narodził się w XIII wieku (wówczas przy kościele Santa Lucia na via Castiglione), by dostarczać dewocjonaliów pielgrzymom, dla których Bolonia była ważnym przystankiem w drodze do Rzymu, Composteli czy Jerozolimy. Tłumnie odwiedzali oni istniejący do dziś słynny kompleks zwany Bolońskim Jeruzalem, znany też jako Siedem Kościołów, a współcześnie - bazylika Santo Stefano (składają się nań świątynie longobardzkie, bizantyjskie, romańskie). To tu znajduje się najstarsza szopka w mieście i jedna z największych w kraju. Drewniane polichromowane figury "Adoracji Trzech Króli" pochodzą z 1250 r.

Popularne są też mercatini di beneficenza - stoiska przy kościołach, w zdesakralizowanych świątyniach i kaplicach czy nawet w klubach. Znajdziemy tu rzeczy od Sasa do Lasa - wątpliwej jakości rękodzieło, wydziergane ubranka i serwetki, zdekompletowane porcelanowe serwisy, maskotki i dziwaczne pamiątki z całego świata. Ale za to atmosfera jest niemal rodzinna. Na szklanych kloszach leżą domowe wypieki - do skosztowania i do kupienia. Sprzedaje się tu piccole cose a piccoli prezzi (drobiazgi za grosze), zaś dochód idzie na cele dobroczynne, jak choćby wspieranie ubogich mieszkańców odległych krain.

Stoiska pełne jedzenia

W najstarszej części miasta, tuż obok olbrzymiej bazyliki San Petronio z surową ceglaną fasadą (51 m wysokości!) mamy cudowny, całoroczny Mercato di Mezzo (dawniej Quadrilatero) na kwadracie wyznaczonym przez ulice Orefici, Caprarie, Drapperie i Clavature. Od średniowiecza rynek zajmuje całe partery domów, chodniki i uliczki. I jest dowodem na to, że Bolonia ma prawo szczycić się we Włoszech swoim kulinarnym prymatem. Wszystkie stoiska są tak malowniczo zakomponowane, jakby miały pozować mistrzom martwych matur. Piętrzą się piramidy domowych makaronów i tortellini (pierożki wymyślone właśnie w tym regionie), roztaczają zapachy świeżo upieczone piadiny i focaccie (bardzo popularne przaśne placuszki), a olbrzymie walce wybornej mortadelli (miejscowy wynalazek, nie ma nic wspólnego z polską wersją) tylko czekają, by je pokroić. A jak bosko prezentują się owoce i warzywa! Jest tu drożej niż w supermarketach, ale już sam widok wart jest wyższych cen. Gdy się tam udacie, natychmiast poczujecie się głodni. Na szczęście można się posilić wprost na stoisku, są też liczne trattorie i osterie .

La citta dell' aperitivo e del buon vino - głosi transparent powiewający nad via Clavature. Nawet w grudniu na jej wiekowym bruku czekają na gości eleganckie stoliczki (mają je i restauracje i większe stoiska z garmażerią). Na nich kraciaste bądź koronkowe obrusy, prawdziwe kieliszki i porcelana, żadnych plastików. Przyjemnie grzeją i świecą gazowe piecyki w postaci wysokich rur zakończonych kapturkiem. A nad głowami wiszą girlandy z iglastych gałązek ozdobionych jarzębiną. Co uliczka to inne ozdoby. Kolorowe lampki przybierają kształty gwiazdek, aniołków, dzwoneczków czy świetlistych kurtyn. Ukośne nitki z nanizanymi na nie świecącymi kulkami spływają z sąsiadujących z Mercato di Mezzo słynnych Due Torri (dwie "herbowe" wieże Bolonii, wyższa Asinelli, niższa Garisenda). Ponieważ zawieszono je pod kątem, wieże wyglądają jak nakryte ażurowymi kloszami.

Wędrując po mieście nie pomijajmy barów! Jest ich mnóstwo i każdy ma swój styl. Zazwyczaj odwiedza je stała klientela (przy kolejnych wizytach i wy poczujecie się jak starzy znajomi), miewają też własne gadżety na sprzedaż, np. T-shirty. W środku miła atmosfera i wieczny ruch. Rozmowy, muzyka, gazety, czasem TV. Ja prócz obowiązkowej filiżanki espresso (kilka razy dziennie) lubię też wpadać na popołudniowe aperitivo . Tym bardziej że do kieliszka wina czy mojego ulubionego crodino (bezalkoholowy napój o smaku gorzkich pomarańczy) podawane są drobne przekąski - oliwki, kanapeczki, minipizze, orzeszki. Gdy nie ma się zbyt wiele czasu, starczą nawet za obiad.

Muzeum pod gołym niebem

Bolonia jako jedno z citta d'arte (miasto sztuki), zwana też bywa muzeum pod gołym niebem (ale i muzeów we wnętrzach doliczymy się tu ponad 40!). Prócz portyków wyróżnia ją wszechobecna czerwień ceglanych murów i dachówek. Jeśli domy są tynkowane, to wyłącznie na rudoczerwono, ciemnoróżowo, czasami na ciemnożółto (nie to co u nas!). Po mieście można się włóczyć w nieskończoność, podziwiając choćby piękne dziedzińce ukryte za wysokimi na ładnych parę metrów bramami ( portone ) - czasem są uchylone bądź otwarte na stałe, ale odgrodzone od niepożądanych gości żelazną kratą. I piękne place z platanami, które wyglądają niczym rzeźby. Jednym z sekretów miasta są ukryte wodne kanały powstałe jeszcze w średniowieczu, gdy Bolonia była piątym co do wielkości miastem w Europie i największym na całym półwyspie zagłębiem tkackim (także i dziś jest tekstylną potęgą). Aby je odkryć, trzeba wybrać się na 5-kilometrową wędrówkę. Mapki tego i wielu innych szlak闚 oraz ciekawe materiały promocyjne dostaniemy gratis w znakomitym centrum informacji turystycznej na parterze palazzo d'Accursio w sercu starego miasta, jakim jest piazza Maggiore i przylegający doń piazza Nettuno. Wokół wznosi się jeszcze kilka gotyckich i renesansowych pałaców zamienionych na muzea i miejskie urzędy: del Podesta, Re Enzo, dei Nottai, dei Banchi, dei Priori. No i fontanna Neptuna z 1565 r. dłuta Giambologny. To obok niej wyrasta najważniejsza bolońska choinka.

W sylwestra na piazza Maggiore znów spłonie Vecchione, olbrzymia kukła Starego Roku, jako symbol jak najlepszych 篡cze na ten kolejny. Ma być dziełem młodego artysty, który wygra ogłoszony przez burmistrza konkurs (trzeba mieć 18-35 lat i mieszkać, pracować bądź studiować w regionie Emilia-Romania, którego stolicą jest Bolonia; zgłoszenia do 29 listopada). Powstanie z materiałów nieszkodliwych dla środowiska i będzie wysoka na co najmniej 12 metrów. Buon Natale!

Wi璚ej o: