Liechtenstein

Aby znaleźć Liechtenstein na mapie, należy wziąć lupę i bardzo uważnie studiować granicę szwajcarsko-austriacką. Wzdłuż prawego brzegu Renu zauważymy maleńkie państwo, którego kształt nieco przypomina wrzeciono. To właśnie Księstwo Liechtenstein, jedno z najbogatszych państw Europy

Liechtenstein

Aby znaleźć Liechtenstein na mapie, należy wziąć lupę i bardzo uważnie studiować granicę szwajcarsko-austriacką. Wzdłuż prawego brzegu Renu zauważymy maleńkie państwo, którego kształt nieco przypomina wrzeciono. To właśnie Księstwo Liechtenstein, jedno z najbogatszych państw Europy

Długość Liechtensteinu wynosi 25 km, a największa szerokość to 6 km. Za to różnica wzniesień na tym niedużym terenie jest imponująca - od 430 m w Ruggeller Riet na północy do 2599 m na Grauspitz. Gór jest tu dostatek. Zajmują dwie trzecie całego terytorium. Trudno uwierzyć, że jeszcze po II wojnie światowej Liechtenstein był typowym krajem rolniczym, a jego mieszkańcy żyli bardziej niż skromnie. Dziś miejscowe firmy, takie jak Hoval, Ivoclar czy Hilti, są znane na całym świecie.

Przyjęcie z księciem

W latach 1699-1712 roku wywodzący się z Dolnej Austrii książę Jan Adam Andrzej von Liechtenstein nabył dobra Schellenberg i Vaduz, aby mieć prawo głosu w niemieckim parlamencie. Oficjalną nazwę "Księstwo Liechtenstein" posiadłościom nadał cesarz Karol VI w 1719 roku. Pełna suwerenność przyszła dopiero w 1806 roku razem z Napoleonem i jego Związkiem Reńskim. Władcy Liechtensteinu rezydowali jednak w Wiedniu lub Czechach, gdzie zajmowali się robieniem błyskotliwych karier wojskowych i dyplomatycznych. Na stałe do kraju przeniósł się dopiero w 1938 roku ojciec obecnie panującego księcia, Franciszek Józef II, którego żona,Gina von Wilczek miała polskie korzenie.

W Księstwie Liechtensteinu nie ma miast. Nawet Vaduz, siedziba księcia, parlamentu i rządu, chociaż liczy sobie 5100 mieszkańców, jest tylko jedną z 11 gmin. Zamek rodziny książęcej z XII wieku, górujący nad Vaduz, jest niewielki, ale przez to proporcjonalny do wielkości księstwa. Wnętrz, niestety, nie można zwiedzać, aby nie zakłócać spokoju rodziny książęcej. Dobrze oznakowana droga prowadzi za to pod same mury. Raz w roku 15 sierpnia, w dniu święta narodowego, mieszkańcy i turyści mogą razem z księciem świętować w zamkowych ogrodach. Wprawdzie ci, którzy liczą na wytworną ucztę, będą zawiedzeni, ale gdzie jeszcze prawdziwy książę zaprasza gości "z ulicy" do swojej posiadłości na lampkę wina? Przyjęcie kończy się pokazem sztucznych ogni.

W konstytucji z 1921 roku zapisano, że książę i naród rządzą wspólnie. Książę nie jest jedynie atrakcyjną ozdobą, gdyż to on reprezentuje państwo na zewnątrz, a bez jego podpisu nie jest ważna żadna ustawa. W Liechtensteinie tradycja przeplata się z nowoczesnością, a rodzina książęca żyje blisko swoich poddanych. Księżnę Marię czy następcę tronu, księcia Alojzego z żoną Zofią i czwórką ich dzieci, przy odrobinie szczęścia można spotkać na ulicy czy w sklepie.

Unia ze Szwajcarami

Ze wzgórza, na którym stoi zamek książęcy, naliczyłam 12 dźwigów budowlanych. Vaduz to obecnie wielki plac budowy, a praca wre od rana do wieczora. Może trochę szkoda, że stare kamienice w centrum są burzone, a powstają nowe budowle ze szkła i aluminium. Nowoczesny w formie jest m.in. otwarty w 2000 roku nowy budynek Muzeum Sztuki, który obok dzieł sztuki współczesnej przechowuje również kolekcję księcia. Jest ona jedną z najwspanialszych kolekcji prywatnych, a w swoich zbiorach zawiera malarstwo m. in. Rubensa i van Dycka.

Do biura informacji turystycznej niemal naprzeciw muzeum ciągle ustawia się kolejka. Za dwa franki szwajcarskie otrzymuje się w paszporcie oficjalny stempel Księstwa Liechtensteinu. Ale dlaczego tutaj, a nie na granicy? Dzięki unii celnej i monetarnej ze Szwajcarią z 1924 roku granice między obu państwami są otwarte, a granic od strony Austrii strzegą właśnie Szwajcarzy. W Liechtensteinie płaci się frankami szwajcarskimi.

Przy biurze informacji turystycznej swoje zbiory prezentuje Muzeum Znaczków Pocztowych. Pierwszą serię własnych znaczków wydano dopiero w 1912 roku i prawie w całości wykupili ją kolekcjonerzy. Co roku wydaje się cztery serie znaczków projektowanych i rysowanych przez rodzimych artystów, które cieszą się dużym zainteresowaniem zbieraczy z całego świata. Jednak w czasach automatycznego stemplowania przesyłek listowych znaczki nie są już istotnym źródłem dochodów państwa.

W Liechtensteinie nie sposób też pominąć tematu banków. Jest ich aż 16 i powodzi im się nieźle. Wiele z nich właśnie buduje nowe, okazałe siedziby. Liechtenstein dzięki wyjątkowym talentom dyplomatycznym panującego obecnie księcia Jana Adama II bogaci się, sprytnie korzystając zarówno z bliskości Szwajcarii, jak i Unii Europejskiej. Elsbeth, rodowita mieszkanka Vaduz, jest dumna ze swojej ojczyzny. Podkreśla, że mieszkańcy ciężką pracą zasłużyli sobie na dobrobyt i wysoki standard życia.

Narciarze mile widziani

Na nasłonecznionych wzgórzach, które wiosną owiewa ciepły, alpejski wiatr fen, wyjątkowo dobrze rosną winne krzewy. Tuż na peryferiach Vaduz na czterech hektarach rozciągają się uprawy książęce. Rośnie na nich przede wszystkim niebieski burgund. Po winnicach książęcych można się przespacerować drogą, która łączy dworską piwniczkę z książęcą restauracją. W winnicach Liechtensteinu produkuje się co roku ok. 100 tysięcy litrów wina.

W Liechtensteinie w wielu miejscach znajdują się romantyczne kapliczki, jak w Schaan, Triesen czy Esche. Nad Balzers góruje zamek Gutenberg, który również jest prywatną własnością i nie można go zwiedzać. W górskiej gminie Triesenberg mieszkańcy mówią w nieco innym dialekcie niż pozostali mieszkańcy Liechtensteinu. To potomkowie przybyszy ze szwajcarskiego kantonu Wallis, którzy przywędrowali tutaj w 1280 roku w poszukiwaniu lepszych szans na życie. Ich losy przedstawione są w miejscowym muzeum.

Jak przystało na kraj, w którym większą część terytorium zajmują góry, popularne są sporty zimowe. Wprawdzie tutejsze Alpy nie są tak imponujące jak u sąsiadów, ale na nartach można pojeździć w okolicach Steg i Malbun. Latem tereny nad Renem okupowane są przez rowerzystów. Jeżdżący na łyżworolkach upodobali sobie szczególnie wał przeciwpowodziowy, po którym jeździ się wyasfaltowaną ścieżką.

Więcej o: