Najlepiej nie kupować roweru w sklepie, gdzie najdroższy kosztuje 800 zł, bo to oznacza, że większość stojących maszyn nie jest wysokiej jakości. Sprzedawca z takiego sklepu albo nie zna się na tym co robi, albo ma złe intencje, bo zamierza te imitacje wciskać klientom. Dużo bezpieczniej kupować w sklepach, które mają własny serwis i które odwiedzają kolarze ubrani w kolorowe obcisłe koszulki i w rowerowych kaskach.
W takim sklepie najdroższe potrafią kosztować i 10 tys. zł, a ceny wystawionych w gablotkach części przyprawią nas o zawrót głowy, bo tyle, ile kosztuje np. korba, byliśmy skłonni wydać na cały rower. Na pewno w takim sklepie znajdziemy również rowery tańsze.
Możemy też liczyć na fachową radę i prawidłowy dobór rozmiaru ramy. Zwłaszcza że nie wiadomo dlaczego, ale większość polskich rowerzystów ma za duże pojazdy.
Sklep powinien zgodzić się na jazdę próbną. Rower nie może wydawać żadnych pisków, nic nie może zgrzytać, brzęczeć, biegi powinny wchodzić gładko. Wszystkie śruby muszą być dokręcone. Na sterach nie ma prawa być luzów. Jeśli będzie wygodny, można wyciągać portfel.
Uwaga! Sprzedawca powinien zaprosić nas na wizytę w serwisie po pierwszych 100 km, żeby nacentrować ułożone koła, wyregulować napęd, hamulce i podokręcać śruby.