Łowicz jak kromka z dżemem

Słynie z pasiastych wzorów, pięknych kolorowych wycinanek, no i oczywiście dżemów. Wydaje się znajomy, nawet jeśli nigdy się w nim nie było. Łowicz potrafi jednak zaskoczyć. Bo czy wiecie, że mieści się w nim i "Wawel Mazowsza", i Muzeum Guzików?

Reklama: Na wycieczkę z internetem mobilnym!

Łowicz, choć administracyjnie należy już do województwa łódzkiego, od Warszawy dzieli zaledwie godzina drogi (samochodem lub pociągiem). Dostać się tu nietrudno - przez Łowicz wiedzie krajowa droga łącząca Warszawę z Poznaniem, a miasto ma bezpośrednie kolejowe połączenia m.in. z Krakowem, Szczecinem i Terespolem.

Wawel Mazowsza

Najstarsza wzmianka o Łowiczu pochodzi z początku XII wieku, jednak okres świetności miasto przeżywało w XVI i XVII stuleciu - dzięki dogodnemu położeniu na ważnych szlakach handlowych, licznym przywilejom i słynnym łowickim jarmarkom Łowicz bogacił się i przyciągał możnych i utalentowanych. Ale tak naprawdę o Łowiczu zrobiło się głośno dużo wcześniej - ok. roku 1355, gdy arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki wzniósł w nim gotycki murowany zamek, który wkrótce stał się oficjalną siedzibą arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski (z tego powodu w okresie bezkrólewia Łowicz pełnił funkcję "drugiej stolicy" Rzeczpospolitej). I tak Łowicz zyskał miano "prymasowskiego". Piękniał przy tym niemal z dnia na dzień, bo kościelni dostojnicy nie szczędzili grosza na sprowadzonych z odległych zakątków kraju i zagranicy artystów. Dziś łowicka bazylika katedralna nie bez przyczyny nazywana jest "Wawelem Mazowsza" - w jej murach spoczywa 12 polskich prymasów. Dalsza historia Łowicza jest nie mniej burzliwa i interesująca niż losy Krakowa, czy Warszawy, a samo miasto nieraz chlubnie zapisało się na kartach historii: w czasie powstania listopadowego w Łowiczu zorganizowano Gwardię Narodową, a podczas II wojny światowej u jego stóp rozegrała się jedna z najważniejszych bitew kampanii wrześniowej - bitwa nad Bzurą (co roku we wrześniu, dla upamiętnienia tego wydarzenia, odbywa się nocna (!) inscenizacja wejścia wojsk niemieckich do miasta, wielbiciele mocnych wrażeń powinni więc zaplanować przyjazd na ten czas).

Kopenhaga Mazowsza

Jakkolwiek skojarzeń z Łowiczem można mieć co niemiara, jedna wizyta wystarczy, by zawsze już myśleć o nim: miasto rowerów. Chwila oczekiwania na podniesienie kolejowego szlabanu (przypomnijmy, przez Łowicz przebiega ważny węzeł komunikacyjny, charakterystyczny gwizd pociągu rozlega się zatem często) i po obydwu stronach trakcji kolejowej ustawia się istny peleton. Trudno powiedzieć, skąd wziął się ten łowicki fenomen i czy to władze miasta tak skutecznie zachęcają mieszkańców do pedałowania, niemniej z łowiczan warto brać przykład i Łowicz zwiedzać na rowerze. Jeśli ktoś nie dysponuje rowerem - pozostają własne nogi. W obydwu przypadkach przed rozpoczęciem zwiedzania warto udać się do Punktu Informacji Turystycznej mieszczącego się na Starym Rynku i wypożyczyć audio-przewodnik. Niespełna 1,5-godzinne nagranie (w zestawie dostajemy odtwarzacz mp3 i słuchawki) poprowadzi nas szlakiem najważniejszych łowickich zabytków, dając swobodę podążania we własnym tempie (nagranie w każdej chwili można zatrzymać, cofnąć i odsłuchać jeszcze raz). Ta opcja szczególnie spodoba się indywidualnym turystom, choć i dla rodziców ze starszymi dziećmi nadaje się doskonale.

Prześwietna katedra i słomkowe pająki

Wycieczkę po mieście rozpoczynamy od Starego Rynku i leżącej w jego obrębie łowickiej bazyliki (niegdyś kolegiaty). Z daleka można dostrzec jej dwie wysokie wieże (za niewielką opłatę na jedną z wież można wejść i ze szczytu podziwiać rozległą panoramę Łowicza). Już w XVI wieku kolegiatę określano mianem Insignis - "prześwietnej". Z 6 kaplic szczególnie interesujące są dwie kaplice prymasowskie, nieudostępniane niestety turystom. Jednak nawet mimo tego warto - zwłaszcza podczas upalnego dnia - przysiąść na chwilę w chłodnym katedralnym wnętrzu i przypatrzeć się bogatemu wyposażeniu i dekoracjom świątyni.

Po drodze do łowickiego muzeum (tak, tak, idziemy do muzeum i wcale nie będzie nudno) warto na chwilę przystanąć obok ratusza, uchodzi on bowiem za jeden z najciekawszych zabytków architektury klasycystycznej w Polsce. Z pewnością dostrzeżemy wmurowaną we fronton sąsiedniej kamienicy tablicę upamiętniającą zatrzymanie się w mieście Napoleona. Wizyta Bonapartego była co prawda krótka (trwała zaledwie kilka godzin, o czym szczegółowo opowie lektor audio-przewodnika), ale jednak miała miejsce

Nie ma co kryć i dłużej zwlekać - tym, co przyciąga do Łowicza rzesze turystów, nie jest ani ratusz, ani liczne i piękne kościoły, lecz niezwykle bogaty folklor regionu. Bo czy znajdzie się ktoś, kto nie słyszałby choćby przelotnie o słynnych pasiakach i łowickich wycinankach z motywem kogucika? By zaostrzyć apetyt na wiedzę i pamiątki, ruszajmy do łowickiego muzeum. Znajdziemy tam nie tylko stroje i wycinanki, ale i misternie wykonane słomiane pająki, dzbanuszki z wydmuszek, całą łowicką chatę na drugim piętrze i prawdziwą klasztorną kaplicę z "najpiękniejszymi freskami na północ od Alp". Szczególnie ta ostatnia "ekspozycja" może zadziwiać, lecz pierwotnie gmach miał charakter misjonarski, a wspaniała kaplica pw. Św. Karola Boromeuszka to najcenniejsza po nim pozostałość. Dodatkową atrakcją muzeum jest niewielki skansen na dziedzińcu, który można zwiedzać bezpłatnie (wymagana jest jednak opłata w wysokości 10 zł od turystów, którzy chcą robić zdjęcia). Zbiór ekspozycji muzeum jest oczywiście dużo większy, a nawet krótka wizyta w nim może stać się bogatym źródłem wiedzy na temat historii i kultury ziemi łowickiej.

Jeśli czas nagli, warto szybkim susem przeskoczyć ze Starego Rynku na Rynek Nowy - jeden z trzech zachowanych w pierwotnej formie trójkątnych rynków w Europie (obok Bonn i Paryża). Niegdyś na rynku stał późnogotycki ratusz z pięciokondygnacyjną wieżą. Blisko sto lat później wieża runęła, grzebiąc gmach bezpowrotnie. Legenda mówi, że katastrofa była karą za spalenie na stosie kobiety oskarżonej o czary. Przez wieki plac pełnił funkcję targowiska miejskiego, a odchodzące od niego ulice stanowiły zaplecze targowe pełne kramów rzemieślniczych i rzeźniczych jatek. W wyniku dziejowych zawirowań rynek stopniowo niszczał, aż uległ niemal całkowitej degradacji. Kilka lat temu Nowy Rynek został gruntownie odrestaurowany, zachował przy tym swój wyjątkowy średniowieczny układ i dziś plac wraz z okalającymi go kolorowymi kamienicami jest jedną z największych atrakcji województwa.

Zabytkiem, bez zobaczenia którego nie można opuścić Łowicza jest bez wątpienia kościół oo. pijarów. Budynek znajduje się w obrębie Starego Rynku, a jego monumentalna fasada została ukształtowana tak, byśmy patrząc na nią odczuwali wrażenie falowania powierzchni. Równie interesujące co fronton jest wnętrze kościoła, zdobione m.in. rzeźbami Plerscha.

To rzecz jasna nie koniec łowickich atrakcji - lista zabytków miejskich przekracza 100 pozycji! W przerwie między zwiedzaniem kolejnych warto przysiąść w jednej z kawiarni wokół rynku i poczytać ciekawostki z dziejów miasta (w Łowiczu urodził się prezydent Stefan Starzyński, w podłowickich Boczkach malarz Józef Chełmoński, a księżna łowicka Joanna Grudzińska nigdy nawet "swego" miasta nie odwiedziła!).

Guzik wiecie o Łowiczu

Na koniec słów kilka o jednej jeszcze ciekawostce - łowickim Muzeum Guzików. Choć do dużych nie należy (zbiory mieszczą się w starej, XIX-wiecznej walizie, niegdyś własności łowickiego kupca, Bolesława Modesta Majewskiego, waliza zaś leży na szafie w mieszkaniu twórcy muzeum, Jacka Rutkowskiego) i póki co działa tylko wirtualnie, cennych okazów w nim nie brakuje. Całą kolekcję można oglądać na stronie internetowej: http://www.mglowicz.republika.pl/. Z powstawaniem muzeum wiąże się oczywiście niejedna anegdota. Kiedy swój guzik przesyłał satyryk i tłumacz Antoni Marianowicz, okazało się, że koperta po dotarciu do Łowicza zawierała tylko list. Kustosz niezwykłego muzeum odpisał szybko: "Guzik nam Pan przysłał!" Co roku 12 grudnia Muzeum Guzików w Łowiczu przy współudziale Galerii Łowickiej oraz Towarzystwa Miłośnik Gier Guzikowych organizuje obchody Dni Guzika.

A to Łowicz właśnie

Łowicz z pozoru może wydać się zwyczajny i powszedni jak kromka chleba. Jednak przed dociekliwym turystą odkryje niejedną słodką tajemnicę. Słodką, jak truskawka w łowickim dżemie.

Informacje praktyczne:

Łowicz położony jest na Mazowszu w centralnej Polsce, na Nizinie Środkowomazowieckiej (a dokładniej: na Równinie Łowicko-Błońskiej), nad rzeką Bzurą, pomiędzy dwoma największymi miastami Polski: Warszawą (1 godzina jazdy samochodem) i Łodzią (pół godziny jazdy samochodem).

W czasie wakacji przejazd samochodem z Warszawy może być nieco uciążliwy z uwagi na liczne roboty drogowe. Wygodną opcją jest dojazd pociągiem (kilkanaście bezpośrednich połączeń kolejowych w ciągu dnia), bilet normalny na pociąg pospieszny w jedną stronę kosztuje 21 złotych, po drodze można podziwiać meandrującą Bzurę.

Będąc w Łowiczu warto udać się na wycieczkę do pobliskiego Nieborowa i Arkadii (pałac i romantyczny kompleks parkowy) i zrobić tam piknik. Należy pamiętać, że w czasie wakacji niemal wszystkie weekendowe połączenia autobusowe z tymi miejscowościami są zawieszone - najlepiej mieć własny transport lub szlakiem turystycznym przejść wskazany odcinek pieszo (cały szlak wraz z drogą powrotną do Łowicza ma ok. 15 km, mapkę szlaku można kupić w PIT na Starym Rynku).

Więcej informacji na temat Łowicza można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej miasta: http://www.um.lowicz.pl/serwis/