Sery i wina

Sery i wina

Gdziekolwiek trafimy, z takim samym zapałem Szwajcarzy zaczną namawiać nas do kosztowania miejscowych specjałów. W tutejszym menu dominuje oczywiście ser pod różnymi postaciami. Króluje fondue i raclett. Zdaniem miejscowych przyrządzanie fondue jest wyłącznie męskim zajęciem. Należy w glinianym garnku stopić dwa specjalne rodzaje sera, podlewając je białym winem. Na koniec powinniśmy dodać naparstek czereśniówki. Następnie kroimy w grubą kostkę biały chleb i przy pomocy długich widelców maczamy go w serze. Danie popija się miejscowym winem fendant, w innym bowiem wypadku w nieprzyzwyczajonym żołądku powstać może ciężkostrawna kula serowo-chlebowa. Druga z potraw - raclett - to ugotowane w mundurkach ziemniaki, które należy obrać własnoręcznie na talerzu i polać roztopionym uprzednio plastrem sera. Walizejczycy jadają także różne rodzaje suszonych mięs. O prawdziwy zawrót głowy przyprawić mogą za to tutejsze wina. Wallis posiada najwyżej położone winnice w Europie. Winorośl rośnie tu bowiem na południowych stokach niemal do wysokości 2,5 tys. m. Białe wina fendant, chardonnay, dole blanche czy sauvignon blanche można w zależności od rocznika dostać w cenie od kilku do kilkudziesięciu franków. Najlepsze jednak leżą w większości w miejscowych piwniczkach i wyciągane są jedynie na szczególne okazje. W tej sytuacji większość przyjezdnych narciarzy delektuje się nie winem, ale ogólnodostępną (także na stokach) czekoladową ovomaltiną za cztery franki, kaffe-melange (kawa z bitą śmietaną) za trzy i pół czy jaegertee (herbata z rumem) za sześć.