Przez Ružomberok miłośnicy nart na Słowacji dotychczas zwykle tylko przejeżdżali w drodze na słynny Chopok - pokryty siecią wyciągów najwyższy szczyt niskich Tatr. Co tu kryć - architektura miasta z perspektywy autostrady raczej nie zachwycała. Teraz jednak jest już powód, by tutaj przyjechać, i to na dłużej. Na stokach górującego nad miastem masywu Wielkiej Fatry powstało najnowocześniejsze na Słowacji centrum narciarskie. Wyciągami można wjechać na Malinc Brdo - szczyt o wysokości 1209 m n.p.m. Nartostradami zjeżdża się zwykle do położonego na wysokości 567 m Hrabova, choć na zakończenie dnia można dotrzeć jeszcze niżej - do miejsca, z którego do centrum miasta będziemy mieli jedynie 600 metrów. Większość stoków to trasy czerwone (średnio trudne), choć jest też i jedna czarna (bardzo trudna). W sumie jest ok. 12 km tras obsługiwanych przez dziewięć wyciągów, wśród których są też wyciągi specjalnie dla dzieci. Jest też możliwość jazdy wieczornej. Skipark otrzymał już certyfikat FIS na slalom, slalom gigant i supergigant.
W okolicach Ružomberoka (albo - Ružomberka - jak mawiają Słowacy), jeździło się od dawna. Pierwsza kolej linowa powstała tu w latach 60., ale dopiero teraz można mówić o ośrodku na poziomie europejskim. Przeprowadzona w tym roku modernizacja tutejszych wyciągów i tras to zasługa austriackiej spółki Globex GmbH posiadającej w Skiparku Ružomberok 56 proc. udziałów oraz miasta Ružomberok, któremu pozostało 44 proc. akcji. Tylko w br. koszt inwestycji wyniósł 4,5 mln dol.
Teraz, dzięki zbudowaniu ośmioosobowej kolejki kabinowej znanej austriackiej firmy Doppelmayr od Hrabova, które jest punktem startowym na trasy Skiparku, do miejsca skąd odchodzą liczne wyciągi, w ciągu godziny można przetransportować 1,5 tys. osób (wcześniej tylko... 300). Odległość 1770 m kabinka pokonuje w ciągu 4,8 minut, spełniając przy tym najnowsze światowe wymagania dotyczące bezpieczeństwa. Nowością na stokach jest także czteroosobowy wyciąg krzesełkowy, którym można dostać się na szczyt Malinc Brda. Przepustowość krzesełka wynosi 2,4 tys. osób na godz., co obniży czas oczekiwania przy innych wyciągach.
Poważną inwestycją było również unowocześnienie dotychczasowego systemu naśnieżania. Obecnie do dyspozycji jest dziesięć armatek, które zaśnieżają trasy na długości 8 km. Zakupiono także ratrak do utrzymywania należytej jakości stoków. Najbliższe plany inwestycyjne to zbudowanie u podnóża stoku samoobsługowej restauracji dla 60 osób oraz dokończenie parkingów (dwa już są, powstaje kolejny).
W trosce o bezpieczeństwo narciarzy na stokach ruzomberskiego Skiparku dyżurują miejscowi GOPR-owcy. Warto wiedzieć, że w cenę ski-passu wliczone jest też ubezpieczenie narciarzy. A co do karnetów, to nowością od tego roku jest wprowadzenie nowej opcji ski-passu, która pozwala na jazdę w pięciu wybranych dniach z siedmiu.
Jak przystało na nowoczesną stację narciarską, są w Skiparku punkty wypożyczalni sprzętu, ski-serwisy, działają szkółki. W okolicy znajduje się około 1,5 tys. miejsc noclegowych - zarówno w hotelach, jak i w tańszych kwaterach prywatnych. Zaletą zimowych wakacji w tym rejonie jest całkiem długi sezon narciarski, który normalnie trwa od początku grudnia do połowy kwietnia. Ale nie tylko narty są tutaj atrakcją.
Po dniu spędzonym na stoku warto wybrać się do położonej 9 km dalej miejscowości Bešeoová słynącej z basenów termalnych. Ogromna to frajda kąpać się pod odkrytym niebem (woda ma temperaturę ok. 40 stopni), przy trzaskającym mrozie albo gdy na głowę pada śnieg. Wbrew pozorom to naprawdę zdrowe, co potwierdzają liczni fani takiej formy spędzania czasu. Wykąpać się i zrelaksować można również w niedalekim uzdrowisku Lueky.
Miłośnicy zwiedzania powinni też odwiedzić niedaleką wieś Vlkoliniec - naturalny skansen wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ale i w samym Ružomberoka mamy ciekawostki - muzeum regionu Liptowa, XVI-wieczny kościół farny oraz galerię źudov~ta Fulu.