Jaen, stolica prowincji Jaen położonej w hiszpańskim regionie Andaluzja, to niewielkie, spokojne miasto, w którym życie koncentruje się wokół Plaza de la Constitucion. Ma tę wielką zaletę, że nie tłoczą się w nim turyści i można spokojnie kontemplować piękno renesansowych budowli.
Dwie budowle są w Jaen szczególnie warte zwiedzenia. Katedra pod wezwaniem Wniebowstąpienia Matki Boskiej i łaźnie arabskie. Może to dziwne zestawienie, ale niewątpliwie jest ono świadectwem bogatej i różnorodnej historii tego miasta. Monumentalna, lecz nie pozbawiona lekkości katedra charakteryzuje się tym, że jako jedyna na świecie ma ze wszystkich stron zewnętrzne i wewnętrzne balkony. Na tych zewnętrznych do niedawna wystawiana była przechowywana w świątyni relikwia - jedna z trzech części chusty św. Weroniki.
A pieczołowicie odnowione Banos de Ali...? Kto czytał w "Qvo vadis" o łaźniach rzymskich, ten będzie miał pojęcie o arabskich.
Te w Jaen są jednymi z najpiękniejszych budowli tego typu w Hiszpanii. Były kiedyś częścią XI-wiecznego pałacu, na którego miejscu zbudowano w XVI wieku Palacio de Villardompardo. Właśnie w jego podziemiach można podziwiać dzieło arabskich budowniczych: szatnie, sale zimną, letnią i gorącą oświetlone rodzajem lukarn w kształcie gwiazd umieszczonych w sklepieniu łaźni. W otwory wprawione były kolorowe szybki, przez które wśród kłębów pary wodnej sączyło się światło. Łaźnie miały gipsowe białe ściany ozdobione malowidłami, z których ostały się gdzieniegdzie resztki. Dzisiaj, pomimo że nie ma już białych ścian ani kolorowych szybek, łatwo wyobrazić sobie atmosferę panującą w tym przybytku, w którym koncentrowało się życie towarzyskie, plotkowano, rozmawiano o interesach i knuto spiski. Oczywiście osobno kobiety, osobno mężczyźni.
W Jaen jest oczywiście więcej budowli godnych obejrzenia, ale chyba najsłuszniej, po krótkim spacerze uliczkami, zrobić to niejako z lotu ptaka. Trzeba wjechać na wzgórze, u podnóża którego leży miasto, wejść na mury ruin mauretańskiego zamku Santa Catalina i spojrzeć na zachwycającą panoramę Jaen i ciągnących się po horyzont gajów oliwnych.
Niedaleko od Jaen leżą miasteczka - Ubeda i Baeza, których renesansowa uroda nie ma w Hiszpanii równych. Przez dwa stulecia były twierdzami na granicy z arabskim kalifatem Grenady, dzisiaj ich bogate kościoły, pałace i place sennie drzemią w andaluzyjskim słońcu.
Ubeda to ważne centrum rzemiosła ceramicznego. Do wyrobu dzbanków, mis, talerzy używa się takich samych materiałów, wzorów i pieców jak za czasów arabskich. Ale przecież nie tylko po kupno dzbanuszka tutaj się przyjeżdża. Spacer po Ubedzie dobrze rozpocząć od pięknego placu de Vazquez de Molina, wokół którego rozsiadły się XI wieczne budynki, z których najbardziej okazałymi są Palacio de las Cadenas wybudowany dla jednego z dworzan Filipa II, kościół de Santa Maria de los Reales Alcazares oraz Capilla del Salvador - kaplica rodziny Molina i ich panteon. To właśnie na polecenie tej rodziny zbudowano w Ubedzie wszystkie pałace. Wart obejrzenia jest również plac - Plaza del Primero de Mayo (Plac 1 Maja), z wyjątkowym kościołem San Pablo zdobionym balkonem i renesansowymi dekoracjami. Plac ten, zwany także Starym Rynkiem, jest interesujący także z innych względów. W czasach inkwizycji stał na nim szafot, od XVI do połowy XIX wieku urządzano tu corridy.
Mniejszym od Ubedy miastem jest Baeza, w XVI wieku najważniejsze miasto w górnej części doliny Gwadalkiwiru. Była to niegdyś siedziba biskupstwa, stąd też jednym z głównych renesansowych budynków jest katedra pod wezwaniem Narodzenia Matki Bożej zbudowana skądinąd na miejscu meczetu, którego zachowane fragmenty można zobaczyć na krużganku. Obok renesansowych można w świątyni podziwiać także elementy gotyku izabelińskiego i baroku. Niedaleko katedry przy placu Santa Maria wznosi się najpiękniejszy w mieście pałac Palacio de Jabalquinto ze wspaniałą gotycką fasadą ozdobioną dekoracjami arabskimi. Nazwa placu pochodzi od fontanny upamiętniającej doprowadzenie w XVI wieku wody do miasta.
Wjeżdżając do Baezy od strony Jaen natrafia się na swego rodzaju kolekcję zabytków skupionych wokół Plaza de Los Leones, czyli placu Lwów. Pośrodku placu stoi fontanna ozdobiona rzeźbami lwów i koni oraz figurą kobiety, która ma przedstawiać księżniczkę Imilce - żonę Hannibala. Fontanna została odnaleziona w pobliskim Linares - dawnej osadzie rzymskiej. Ma, bagatela, około 2300 lat. Wokół placu wznoszą się renesansowe budowle z rzeźnią miejską na czele. Oczywiście tę funkcję budynek pełnił dawno temu, a do tego w innym miejscu. Na plac Lwów przeniesiony został dopiero w 1960 roku. Warto zwrócić także uwagę na Casa del Popolo - piękny przykład stylu plateresk (wczesny renesans hiszpański), w którym to budynku mieści się obecnie biuro informacji turystycznej.