Norymberga - niemiecka siostra Krakowa

Przez dwa wieki tutaj właśnie zwoływano parlament (Reichstag), a każdy z kolejnych trzydziestu dwu cesarzy musiał, zgodnie ze Złotą Bullą, złożyć przysięgę w norymberskim pałacu i spędzić w nim przynajmniej jeden dzień swego panowania
Norymberga

Norymberga - niemiecka siostra Krakowa

Przez dwa wieki tutaj właśnie zwoływano parlament (Reichstag), a każdy z kolejnych trzydziestu dwu cesarzy musiał, zgodnie ze Złotą Bullą, złożyć przysięgę w norymberskim pałacu i spędzić w nim przynajmniej jeden dzień swego panowania

Wprawdzie stolicę Niemiec "od zawsze" kojarzono z Berlinem, to mało znany jest fakt, że przez parę stuleci nieoficjalną stolicą była Norymberga. Po ogłoszeniu jej przez Ludwika Bawarskiego "wolnym miastem" (1332) podlegała wyłącznie cesarskiej władzy.

Sympatycznym epizodem zasłynęła Norymberga w początkach swego istnienia - kroniki odnotowują, że w Roku Pańskim 1050 cesarz Henryk III wyzwolił tu swoją poddaną, ponieważ jeden z dostojników zapragnął ją poślubić.

Zamek, czyli Burg

Nad półmilionowym miastem dominuje położony na wyniosłym wzgórzu zespół zamkowy. Oglądam wszystkie trzy jego części - najpierw Burggrafenburg (Zamek Burgrabiów) wyrosły wokół Wieży Pięciokątnej, najstarszej tutejszej budowli, a potem Kaiserburg, powiększony przez Fryderyka Barbarossę o pałac - główny budynek mieszkalno-reprezentacyjny z dobudowaną tzw. Podwójną Kaplicą (piętro zajmował cesarz, dworzanie tłoczyli się na parterze) i Wieżą Pogańską (Heidenturm), której zwietrzałe figury były od dawna na tyle zniszczone, że nie wiadomo, co przedstawiały, stąd jej dziwna nazwa. Pierwotny system obronny z podwójnym pasem murów, międzymurzem i basztami uzupełniono dwoma tarasami bastionów umożliwiającymi ustawienie prawie setki dział. Trzecia grupa to zespół miejskich budowli zamkowych z basztą Luginsland (dawne więzienie) i Kaiserstallung, czyli stajnią dla setek koni - dziś mieści się tu schronisko młodzieżowe - i Noricama pokazująca multiwizyjny show. Na środkowym podwórcu zamkowym wykuto w skale 50-metrową studnię i postawiono Sinwellturm - wieżę, która aż do 1945 roku służyła jako punkt obserwacyjny.

Nie ujdzie uwagi turysty, że prócz zamku ufortyfikowano także Stare Miasto, a dzisiejsze obwarowania śródmieścia i centrum handlowego to mury pięcio-kilometrowej długości i 80 baszt (niegdyś było ich 120!).

Od Duerera do Wita Stwosza

Nie bez powodu była Norymberga tak potężnie umocniona. Dzięki korzystnemu położeniu na skrzyżowaniu głównych szlaków handlowych i przywilejom celnym tutejsi kupcy dominowali w handlu m.in. z Polską i Węgrami, choć partnerem najważniejszym stała się potężna Wenecja.

Po handlu przyszła kolej na rozwój produkcji i rozkwit sztuk pięknych. Przez stulecia zapobiegliwi norymberczycy strzegli pilnie pozycji swego miasta. Byli jednak bezradni wobec alianckiego nalotu w dniu 2 stycznia 1945 roku, kiedy to z 2,8 tys. zabytkowych budowli 90 proc. legło w gruzach. Pozostałym uszkodzonym przywrócono prawie w całości dawny wygląd.

Wśród najważniejszych punktów w programie zwiedzania miasta jest dom Duerera, uznanego za najsłynniejszego norymberczyka. Niestety, gdy w XIX wieku przeprowadzono inwentaryzację wnętrz XV-wiecznego budynku, okazało się, iż z oryginalnych Duererowskich prac niewiele się zachowało. Eksponaty gromadzono przez półtora wieku. Dziś oglądamy po części oryginalne dzieła mistrza, po części kopie. Meble także są z czasów artysty. Dom restaurowano z prawdziwym pietyzmem, np. czerwień belkowania uzyskano przez wyługowanie z drewna farby, która sporządzona była z krwi wołu, zaś biel murów to odpowiednik białej farby akwarelowej używanej przez samego Duerera.

O dziwo, przewodniki niewiele miejsca (jeśli w ogóle) poświęcają Staremu Ratuszowi, kierując kroki turysty raczej do jego lochów, dawnego więzienia śledczego, gdzie m.in. wystawiono średniowieczne narzędzia tortur. Ochłoniemy po tym koszmarze, gdy po wyjściu ujrzymy jedną z najładniejszych fontann (Gansemannchen Brunnen), przedstawiającą gospodarza niosącego na targ parę gęsi.

Położony naprzeciwko kościół św. Sebalda (XIII w.) to najstarszy i najważniejszy obiekt sakralny w tzw. stylu przejściowym (swoista mieszanka elementów późnoromańskich z gotykiem). Jest to świątynia protestancka, ale katolicy w dniu patrona też przechodzą w procesji z relikwiami. Grób tego świętego - z pozłacanego brązu - to XVI-wieczne arcydzieło rzeźbiarskie Petera Vischera Starszego. Wśród pięknego wyposażenia wnętrza kościoła podziwiamy dzieła Wita Stwosza - "Ukrzyżowanie", "Św. Andrzej" i trzy płaskorzeźby Męki Pańskiej. Prac Wita Stwosza jest w Norymberdze więcej, co w pewien sposób nasuwa skojarzenie z naszym Krakowem.

Rzuca się w oczy piękna fasada stojącego w pobliżu Fembo-Haus, dawnej siedziby bogatej rodziny mieszczańskiej, dzisiaj muzeum, w którym zgromadzono eksponaty z budynków zburzonych w czasie wojny. Wymienię jeszcze Pellerhaus, najpiękniejszy dom patrycjuszowski, oraz Nassauer Haus, najstarszy budynek (XIII w.), ciekawy dlatego, iż jest to typowa baszta mieszkalna, jakich gdzie indziej nie ma.

ELIGIUSZ OLESZKIEWICZ

Więcej o: