Wprawdzie stolicę Niemiec "od zawsze" kojarzono z Berlinem, to mało znany jest fakt, że przez parę stuleci nieoficjalną stolicą była Norymberga. Po ogłoszeniu jej przez Ludwika Bawarskiego "wolnym miastem" (1332) podlegała wyłącznie cesarskiej władzy.
Sympatycznym epizodem zasłynęła Norymberga w początkach swego istnienia - kroniki odnotowują, że w Roku Pańskim 1050 cesarz Henryk III wyzwolił tu swoją poddaną, ponieważ jeden z dostojników zapragnął ją poślubić.
Nad półmilionowym miastem dominuje położony na wyniosłym wzgórzu zespół zamkowy. Oglądam wszystkie trzy jego części - najpierw Burggrafenburg (Zamek Burgrabiów) wyrosły wokół Wieży Pięciokątnej, najstarszej tutejszej budowli, a potem Kaiserburg, powiększony przez Fryderyka Barbarossę o pałac - główny budynek mieszkalno-reprezentacyjny z dobudowaną tzw. Podwójną Kaplicą (piętro zajmował cesarz, dworzanie tłoczyli się na parterze) i Wieżą Pogańską (Heidenturm), której zwietrzałe figury były od dawna na tyle zniszczone, że nie wiadomo, co przedstawiały, stąd jej dziwna nazwa. Pierwotny system obronny z podwójnym pasem murów, międzymurzem i basztami uzupełniono dwoma tarasami bastionów umożliwiającymi ustawienie prawie setki dział. Trzecia grupa to zespół miejskich budowli zamkowych z basztą Luginsland (dawne więzienie) i Kaiserstallung, czyli stajnią dla setek koni - dziś mieści się tu schronisko młodzieżowe - i Noricama pokazująca multiwizyjny show. Na środkowym podwórcu zamkowym wykuto w skale 50-metrową studnię i postawiono Sinwellturm - wieżę, która aż do 1945 roku służyła jako punkt obserwacyjny.
Nie ujdzie uwagi turysty, że prócz zamku ufortyfikowano także Stare Miasto, a dzisiejsze obwarowania śródmieścia i centrum handlowego to mury pięcio-kilometrowej długości i 80 baszt (niegdyś było ich 120!).
Nie bez powodu była Norymberga tak potężnie umocniona. Dzięki korzystnemu położeniu na skrzyżowaniu głównych szlaków handlowych i przywilejom celnym tutejsi kupcy dominowali w handlu m.in. z Polską i Węgrami, choć partnerem najważniejszym stała się potężna Wenecja.
Po handlu przyszła kolej na rozwój produkcji i rozkwit sztuk pięknych. Przez stulecia zapobiegliwi norymberczycy strzegli pilnie pozycji swego miasta. Byli jednak bezradni wobec alianckiego nalotu w dniu 2 stycznia 1945 roku, kiedy to z 2,8 tys. zabytkowych budowli 90 proc. legło w gruzach. Pozostałym uszkodzonym przywrócono prawie w całości dawny wygląd.
Wśród najważniejszych punktów w programie zwiedzania miasta jest dom Duerera, uznanego za najsłynniejszego norymberczyka. Niestety, gdy w XIX wieku przeprowadzono inwentaryzację wnętrz XV-wiecznego budynku, okazało się, iż z oryginalnych Duererowskich prac niewiele się zachowało. Eksponaty gromadzono przez półtora wieku. Dziś oglądamy po części oryginalne dzieła mistrza, po części kopie. Meble także są z czasów artysty. Dom restaurowano z prawdziwym pietyzmem, np. czerwień belkowania uzyskano przez wyługowanie z drewna farby, która sporządzona była z krwi wołu, zaś biel murów to odpowiednik białej farby akwarelowej używanej przez samego Duerera.
O dziwo, przewodniki niewiele miejsca (jeśli w ogóle) poświęcają Staremu Ratuszowi, kierując kroki turysty raczej do jego lochów, dawnego więzienia śledczego, gdzie m.in. wystawiono średniowieczne narzędzia tortur. Ochłoniemy po tym koszmarze, gdy po wyjściu ujrzymy jedną z najładniejszych fontann (Gansemannchen Brunnen), przedstawiającą gospodarza niosącego na targ parę gęsi.
Położony naprzeciwko kościół św. Sebalda (XIII w.) to najstarszy i najważniejszy obiekt sakralny w tzw. stylu przejściowym (swoista mieszanka elementów późnoromańskich z gotykiem). Jest to świątynia protestancka, ale katolicy w dniu patrona też przechodzą w procesji z relikwiami. Grób tego świętego - z pozłacanego brązu - to XVI-wieczne arcydzieło rzeźbiarskie Petera Vischera Starszego. Wśród pięknego wyposażenia wnętrza kościoła podziwiamy dzieła Wita Stwosza - "Ukrzyżowanie", "Św. Andrzej" i trzy płaskorzeźby Męki Pańskiej. Prac Wita Stwosza jest w Norymberdze więcej, co w pewien sposób nasuwa skojarzenie z naszym Krakowem.
Rzuca się w oczy piękna fasada stojącego w pobliżu Fembo-Haus, dawnej siedziby bogatej rodziny mieszczańskiej, dzisiaj muzeum, w którym zgromadzono eksponaty z budynków zburzonych w czasie wojny. Wymienię jeszcze Pellerhaus, najpiękniejszy dom patrycjuszowski, oraz Nassauer Haus, najstarszy budynek (XIII w.), ciekawy dlatego, iż jest to typowa baszta mieszkalna, jakich gdzie indziej nie ma.
ELIGIUSZ OLESZKIEWICZ