Najpopularniejszy szlak Nepalu wiedzie przez bagatela 300 km wokół masywu górskiego Annapurny (8091 m n.p.m.). To dziesiąty co do wysokości szczyt na ziemi i zarazem pierwszy zdobyty ośmiotysięcznik. Dokonała tego ekspedycja Maurice'a Herzoga w 1950 roku. Podczas pionierskiej wyprawy Herzog, na skutek odmrożeń, stracił prawie wszystkie palce u rąk i nóg.
Pokonanie trzystukilometrowego szlaku zajmuje ok. 16 dni. Jeżeli pokusimy się o wspinaczkę do Sanktuarium wyprawa może wydłużyć się do trzech tygodni. Warto podjąć ten wysiłek! Sanktuarium to himalajska świątynia natury - lodowcowy amfiteatr złożony z wierzchołków gór, położonych wokół samego królewskiego szczytu.Trasa podstawowej wędrówki wznosi się do wysokości powyżej 5,000 m n.p.m. i zahacza o krawędź legendarnej wyżyny Tybetu.
Sam trekking nie należy do najtrudniejszych, ale wymaga oczywiście dobrego przygotowania kondycyjnego. Niebezpieczeństw jest tu mniej niż w niejednym parku miejskim - zabezpieczone podejścia, nowoczesne mosty linowe, punkty gastronomiczne co godzinę oraz dobra baza noclegowa (ceny od 1 $ za noc!). Bagaże wnoszą na górę kulisi, biedni, często bosonodzy tubylcy, którzy pełnią również rolę przewodników (wymaganych prawem przy każdej ekspedycji). Cena za dzienne usługi tragarza - przewodnika to 8 USD.
Po drodze mijamy małe, himalajskie wioski. W Chame znajdziemy buddyjską ścianę modlitw, w średniowiecznym zakurzonym Pisang zjemy tradycyjne tybetańskie przysmaki, zaś w Khudi czy Bhule Bhule przejdziemy po wspaniałych podwieszanych mostach. Co wioska, to inny klimat, inne widoki, inne historie - ludzka prostota i dobroć wszędzie te same. Odtrutka dla materialistów.
Początki szlaku wiodą przez dżunglę zwaną "zielonym piekłem". W stromych dolinach gnieżdżą się tu nietoperze, małpy, zaś nad głowami krążą orły. Dalej czekają nas lasy sandałowe, wodospady i rwące potoki. Ci, którzy chcą dotrzeć do serca tych gór muszą dotrzeć wyżej, do Bazy Annapurna na wysokości 4130 m n.p.m, założonej przez brytyjską ekspedycję w latach 70-tych. Niegdyś dziewicza strefa należąca tylko do najtwardszych ludzi gór, dziś pełna jest schronisk o bardzo dobrym standardzie.
Stąd z samego rana ruszamy w górę - przy pięknej pogodzie o świcie spotkamy zawsze u wyjścia grupkę turystów, owiniętych śpiworami, próbujących uchwycić na zdjęciach szczyty ośmiotysięczników na tle kryształowego nieba. Dzikie piękno Sanktuarium Annapurny to królestwo jeleni, lisów, kozic oraz legendarnych śnieżnych lampartów.
AUTORKA: AGATA CHABIERSKA