W szczerym stepie przekraczamy granicę z... Gagauzją. Mijamy nawet jakiś posterunek z wywieszoną flagą, którą widziałem pierwszy raz w życiu. Na szczęście nie ma żadnych formalności. Od 1994 r. jest to republika autonomiczna. W Gagauzji nie ma żadnych napisów po rumuńsku, dominuje rosyjski i turecki. Stolicą tajemniczej republiki jest senne i rozgrzane upałem miasteczko Komrat. Do tej pory różne uczone gremia roztrząsają problem, skąd się wzięli Gagauzi. Jedni uważają ich za potomków Turków, inni za Karakałpaków, którzy przeszli stepy czarnomorskie za Pieczyngami, a przed Połowcami. Do Mołdawii przybyli z północno-wschodniej Bułgarii, uciekając przed religijnymi prześladowaniami od Turków. Niektórzy sami o sobie mówią, że są "sturczonymi Bułgarami". Faktem jest, że wyglądem różnią się od mołdawskich sąsiadów, a ich język jest dialektem tureckiego.