Gorączka Wielkiego Bazaru

Centrum rozpalonego słońcem Istambułu, a w nim labirynt ponad 4 tysięcy sklepików, straganów, fontann i kafejek. Pełen zapachów, kolorów, gwaru i brzęku pieniędzy. Dla jednych główne źródło utrzymania i sens życia, dla innych jedna z największych atrakcji turystycznych świata orientu.
Stambuł, bazylika Hagia Sophia
Fot. Shutterstock

Najlepiej dostać się tam przez bramę Beyazit albo Nuruosmaniye . To wcale nie takie proste, bo bram jest 22, a plątanina uliczek wewnątrz, dla mających problemy z orientacją, może okazać się zabawą w ciuciubabkę na co najmniej pół dnia. Tym bardziej, że co krok czekają handlowcy, traktujący agresywne techniki sprzedaży bardzo dosłownie. Nie zdziw się więc wędrowcze, gdy ktoś pociągnie cię za ucho i podetknie ci pod nos parę kolczyków, których nigdy byś nie kupił... gdyby nie widmo tureckiej złości.

Główny ciąg handlowy to Kalpakçilar Caddesi . Po obu jego stronach dumnie eksponują się wystawy pełne złotych i srebrnych precjozów, zaś zaraz za zakrętem natknąć się można na wspaniałe antyki i biżuterię z brązu. Jest tu również nieopodal giełda papierów wartościowych pod gołym niebem, na której ściśnięci do granic możliwości finansiści przekrzykują się nawzajem licząc na interes życia.

Część północna bazaru, położona już poza bramami, to raczej mniej uczęszczane sklepy, oferujące za to unikalny czar i wdzięk bardziej mistycznego Orientu oraz znacznie niższe ceny.

Na Bazarze kupić można wszystko - od dystyngowanych strojów przeznaczonych do pląsów z brzuchem w roli głównej, poprzez antyczne tekstylia i drogie dywany, a skończywszy na telefonach komórkowych i mieszankach przypraw. Jeśli potrzebujesz afrodyzjaku , też dobrze trafiłeś - lokalni zielarze słyną ze swoich tajemnych formuł mających rozpalać uczucia nawet najchłodniejszych serc. Są też kafejki, gdzie strudzony gwarem możesz zasiąść na filiżankę jednej z wielu gatunków tradycyjnych kaw, aromatycznych herbat lub świeżo wyciskanych soków. Na ironię losu, większość turystów zamawia Nescafe.

Istambul
Istambulshutterstock

Klucz do udanych i bezproblemowych zakupów to zrozumienie wschodniej mentalności - tutaj biznes nie jest czystą wymianą towaru za pieniądze. Turecki kupiec wkłada w proces transakcji całą duszę i tego samego oczekuje od ciebie. I tak jak w miłości, największą przygodą jest szukanie kompromisów, tak kupowanie na Wielkim Targu to nieustanne targowanie się o każdy grosz. Nie lubisz walki o cenę? Uważasz, że żądana kwota jest niewygórowana? Jeśli zgodzisz się na kupno bez targu, śmiertelnie obrazisz sprzedawcę i stracisz twarz w jego oczach.

Taktyka, wedle znawców tematu, powinna opierać się na zaoferowaniu na początku drastycznie niskiej ceny, aby po kilku minutach rwania włosów z głowy przejść do racjonalnego poziomu. Nie zdradzaj zainteresowania przedmiotem, nie wskazuj go palcem, nie przymierzaj z radością - za wszystko to dostaniesz cenę trzy razy wyższą od normalnej. Nie spiesz się i nie okazuj irytacji. W ostateczności udaj, że odchodzisz beznamiętnie... Gdy handlarz przywoła cię z powrotem, możesz być pewien, że właśnie dokonałeś świetnej transakcji.

TEKST: AGATA CHABIERSKA

Więcej o: