Republika kolorów

Państewko - enklawa. Leżące na siedmiu wzgórzach, niewiele większe od Watykanu i Monako, graniczące tylko z jednym krajem. Co więcej, to najstarsza republika świata, założona już w 301 roku. Z czego może żyć takie państwo, jak nie z turystów. Witamy więc w San Marino

Tym, co zwraca szczególną uwagę podczas zwiedzania, jest niewiarygodna ilość kolorów - na ulicach, w sklepach, na ścianach, a między tym wszystkim kolorowy, międzynarodowy tłum. Mnogość odcieni, ich kontrastowe zestawienia doskonale współgrają z mentalnością obywateli - sklepikarze są roześmiani, gwardia narodowa chętnie pozuje do zdjęć a spotkany przechodzień z radością wskaże nam drogę do zamku.

San Marino to przedw wszystkim kolorySan Marino to przedw wszystkim kolory shutterstock

Republika świętych

Między kolorami stolicy kryje się zupełnie inna, bo naprawdę miła wersja średniowiecza w postaci zamków, fortyfikacji i domów. Nie są one, tak jak w innych rejonach, przytłaczające, przerażające i szare. Na trzech wierzchołkach najwyższej w państwie góry Titano wybudowano zamki i połączono je murami. Największa i najstarsza, bo sięgająca XI wieku jest twierdza. Co ciekawe, górująca nad nią wieża została wybudowana wprost na skale, bez fundamentów. Oglądany z perspektywy zamek, stojący na opadającej pionowo w dół górze, sprawia naprawdę imponujące wrażenie.

La Rocca o GuaitaLa Rocca o Guaita shutterstock Wszystkie trzy zamki połączone są murem, po którym można dojść od jednego do drugiego. Warto poza zamkami obejrzeć jeszcze bazylikę poświęconą założycielowi republiki - świętemu Marino, gdzie też znajdują się jego prochy. Na placu przed katedrą znajduje się też mały, pochodzący z XVI wieku kościółek św. Piotra, w którego absydzie znajdują się dwa wgłębienia, w których - zgodnie z tradycją - spali święty Marino i święty Leo.

Republika kolekcjonerów

Oczywiście najwięcej atrakcji znajduje się w stolicy San Marino, noszącej tę samą nazwę. Na szczyt góry Titano, na której stokach położone jest miasto, wspinamy się po brukowanych, wiodących w górę uliczkach, pomiędzy sklepikami z winem nalewanym do butelek o najróżniejszym kształcie, restauracjami i kawiarenkami a kramami z biżuterią i najróżniejszymi pamiątkami.

San Marino to przedw wszystkim kolorySan Marino to przedw wszystkim kolory shutterstock

San Marino jest rozsławione również wśród filatelistów, handel znaczkami stanowi ważną gałąź lokalnego budżetu. Również monety euro, bite w niewielkich ilościach, mają sporą wartość dla numizmatyków.

Republika rycerzy

Jedną z największych atrakcji w San Marino jest festiwal Medieval Days, słusznie mający miejsce właśnie tutaj. Podczas obchodów święta na każdej uliczce można się natknąć na rycerzy albo kolorową paradę, wziąć udział w turnieju łuczniczym albo posłuchać koncertu muzyki średniowiecznej.

San Marino możemy śmiało nazwać reliktem dawnych włoskich państw-miast, który przetrwał do naszych czasów. Spotkać można się też z opinią, że miasto jest przereklamowane. Ale czy to prawda, to musimy już sprawdzić sami.

Autor: Kamila Kielar

Zobacz też:

Rouen - miasto jak malowane

Więcej o: