Wulgarne miasteczko?

Mieszkańcy maleńkiej miejscowości w Górnej Austrii mają ogromny problem z odwiedzającymi ich turystami. Podróżnicy co chwila kradną szyld z nazwą ich miasteczka.

Miejscowość Fucking położona jest 32 km na północ od Salzburga i cztery kilometry od niemieckiej granicy. Mieszka tu niecałe 100 osób. Nazwa istnieje od 1070 roku. Pochodzi od imienia "Focko". W języku starogermańskim końcówka "-ing" wskazuje pochodzenie osób, do których należy ziemia. "Fucking", w odniesieniu do austriackiej miejscowości, oznacza więc "miejsce ludzi Focko".

Niestety przyjeżdżający tu turyści, wydają się nie mieć pojęcia o starogermańskim pochodzeniu nazwy. Powodem ich częstych wizyt jest raczej świadomość angielskiego znaczenia tego słowa. Za pamiątkę z podróży często nie wystarcza zdjęcie na tle szyldu z nazwą miasteczka. Radykalniejsi kolekcjonerzy souvenirów zabierają znaki ze sobą.

W szczególności Brytyjczycy uważają to za świetny dowcip, który z kolei mało bawi władze miasteczka. Z powodu częstych kradzieży zaproponowały zmianę nazwy miejscowości. Jednak w głosowaniu mieszkańcy odrzucili ten pomysł. Za nowe szyldy płaci samorząd, na pobycie turystów zarabiają mieszkańcy. Mimo to, pozbawione poczucia humoru, władze miasteczka postanowiły stawić czoło złodziejom. Słupki znaków zostały zalane betonem. Czy to powstrzyma turystów?

Autor: Anna Budyńska

Zobacz też:

Piemoncka wspinaczka po króliku

Więcej o: