Turki, bziuki i kurcarze... Wielkanocne abecadło

Zatańcz z turkiem, obmyj się w potoku i strzeż się siuda-baby. Oto kilka staropolskich zwyczajów, które przetrwały do dziś

Bziuki

W Wielką Sobotę przez Koprzywnicę pod Sandomierzem przechodzi pochód z miotaczami ognia - strażacy w żaroodpornych uniformach i kaskach z długim knotem-pochodnią w jednej ręce i butelką z naftą w drugiej. Co kilkanaście kroków biorą w usta potężny łyk nafty i z podskokiem wypluwają ją w górę. Zapalona w locie nafta to bziuk - wysoki na 2-3 m płomień. Strażacy bziukają po kolei, aby iluminacja trwała przez całą procesję. Tradycja sięga powstania styczniowego. Po jego upadku władze carskie zabroniły salw na cześć zmartwychwstania Jezusa podczas wielkanocnych procesji, więc w Koprzywnicy wymyślono bezgłośne salwy - płomienne bziuki.

Cedrom

To pamiątka przejścia Chrystusa przez rzekę Cedrom w Czwartek przed Męką. Mieszkańcy Podkarpacia i Śląska oraz Kalwarii Zebrzydowskiej obmywają się w potokach i rzekach. Ma to zapewnić błogosławieństwo, chronić przed złem, leczyć choroby skóry. Ablucje uczynią skórę zdrową, rumianą i gładką, dodadzą urody i powabu.

Dyngus

W poniedziałek wielkanocny młodzi chłopcy, często w przebraniach i z rekwizytami, chodzą po domach i kwestują. W Dobrej pod Limanową i okolicznych wsiach małopolskich zwą ich dziadami śmigustnymi lub słomiakami - od słomianych czap i powróseł, którymi się opasają. Usmolone sadzą twarze zasłaniają pończochy. Nic nie mówią, tylko gwiżdżą i wydają nieartykułowane dźwięki. To dlatego, że wyobrażają żydowskich wysłanników, którzy nie chcieli uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa ani głosić dobrej nowiny. Za karę stracili głos.

W Krakowie i okolicach są to siudy - dziad i baba. Baba ma koszyk i lalkę-dziecko, dziad - gruby różaniec z kasztanów lub brukwi. Oboje trzymają baciki z witek brzozowych. Ściskają i całują przechodniów, czerniąc im twarze. Szczególnie groźna jest siuda baba z okolic Bochni i Wieliczki: zaczepia ludzi, polewa ich wodą, twarze i ubrania czerni sadzą, uporczywie domagając się datków (najczęściej to przebrany za babę chłop).

W okolicach Rawy Mazowieckiej, Łowicza, Sieradza i Łęczycy chodzą kurcarze - chłopcy z kurkiem dyngusowym. Kiedyś był to żywy kogut, dziś wypchany, gliniany lub z drewna. Wożą go na wózku ozdobionym wstęgami i błyskotkami. Mają też kosze na datki, sikawki z wodą i grzechotki zwane bocianami kurcarskimi, którymi robią straszny hałas. Za śpiewy, żarty, życzenia i polanie wodą (na zdrowie i urodzaj) gospodarze darowują im wykup: jajka, ciasto i pieniądze.

Emaus

Na krakowskim Zwierzyńcu w poniedziałek wielkanocny odbywa się świąteczny kiermasz. Nazwa pochodzi od miasta Emaus, do którego udał się Jezus po zmartwychwstaniu i gdzie poznali go uczniowie. Na jarmarku kupimy zabawki, dewocjonalia i tradycyjne słodycze: pańską skórkę, słodkie chlebki świętojańskie czy makagigi.

Goik

W lany poniedziałek dziewczęta z Wisły, Cisownicy czy Lesznej Górnej w Beskidach wkładają regionalne stroje, do rąk biorą goik i idą składać życzenia. Goik to młode świerkowe drzewko przystrojone jak choinka. Zamiast bombek - kolorowe wydmuszki, zamiast świeczek - bibułkowe kwiaty, a zamiast gwiazdy na czubku - dzwoneczek. Dziewczęta zbierają się po trzy - jedna wkłada góralski ubiór panny młodej (biały fartuch i biały wianek na głowie; ta również trzyma goik), dwie pozostałe to drużki (różowy fartuch i wianek). Przed każdym domem, do którego są zaproszone, śpiewają piosenkę złożoną z aż 17 zwrotek.

Dawniej uboższe panny zarabiały w ten sposób parę groszy.

Judaszki

Sąd i bicie Judasza odgrywają mieszkańcy Pruchnika. Szykują wielką kukłę z workowego płótna, wypchaną słomą lub trocinami, z napisem: "Judasz Zdrajca". To zarazem niby-Marzanna, symbol zimy i śmierci, dlatego trzeba ją zniszczyć o północy z Wielkiego Czwartku na Piątek: kukłę wiesza się za głowę na drzewie koło kościoła. Nazajutrz o 15 ściąga się ją i męczy dalej. Sędzia ogłasza wyrok: "Judaszu, sprzedałeś Jezusa za 30 srebrników i teraz za to otrzymasz 30 pał". Wszyscy biją kukłę ile wlezie, a resztki niosą nad rzekę Mleczkę. Tam podpalają i topią.

Judosz

Judosz ze Skoczowa to wysoka na trzy metry słomiana kukła z kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z 30 srebrników. Przebiera się za niego strażak, za słomiane ramiona prowadzą go dwaj halabardnicy. Za nimi biegną dzieci z klekotkami, skandując: "Kle, kle kle", oraz dorośli. Taki pochód przechodzi ulicami Skoczowa 25 i 26 marca o godz. 12: ze Strażnicy przez ratusz, plebanię, na rynek. Potem wraca do Strażnicy, gdzie w Wielką Sobotę przy dźwięku klekotek kukła zostanie spalona.

http://www.skoczow.pl

Kalwarie

To zespoły świątyń, kaplic, stacji i ścieżek Męki Pańskiej, często na wzgórzach (by przypominały krajobraz jerozolimski). Inscenizuje się tu pasję według Ewangelii św. Mateusza: od uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy po ukrzyżowanie. Księża, aktorzy i rzesze wiernych jak najdokładniej starają się odtworzyć Mękę Pańską. Najstarsze i najsłynniejsze jest sanktuarium Matki Boskiej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej. Misteria odbywają się też w Górce Klasztornej koło Łobżenicy w Wielkopolsce, Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla, Górce Klasztornej koło Piły, Niepokalanowie koło Warszawy, w miejscowości Wiele na Kaszubach i in.

Kawalkada

W Pietrowicach Wielkich na Śląsku Raciborskim w poniedziałek wielkanocny, po sumie z kościoła, wyrusza około dziesięciu odświętnie ubranych jeźdźców na koniach. Uprzęże przystrojone kwiatami i wstęgami, na czele proboszcz w asyście najznaczniejszych gospodarzy (jeden z nich trzyma krucyfiks, drugi figurkę Chrystusa Zmartwychwstałego). Orszak objeżdża wieś i pola, potem udaje się do XVII-wiecznego kościółka Świętego Krzyża w Pietrowicach Starych. Tam odprawia się msza w intencji plonów. Po niej konny orszak zostaje pobłogosławiony, a w drodze powrotnej procesja błogosławi ziemię. Ostatni kilometr przeradza się w wyścig na cześć Zmartwychwstania - konie ruszają galopem.

Turki

Zwyczaj żywy w Małopolsce, m.in. w Żołyni, Radomyślu, Gniewczynie i Woli Rzeczyckiej. Według legendy kiedy po odsieczy wiedeńskiej rycerze triumfalnie wracali do domów w zdobycznych strojach tureckich, wszyscy myśleli, że to najazd, chowali się więc i uciekali. A że był to czas Wielkanocy, Groby Pańskie zostały opuszczone - "Turcy" przejęli więc nad nimi straż. Tak jest do dziś: strzegą grobów, usługują księdzu przy święceniu pokarmów, biorą udział w procesji. Każda grupa ma swego baszę-komendanta, kogutów-adiutantów, doradców, kwatermistrza i zwykłych turków. Po rezurekcji popisują się musztrą i maszerują na plebanię złożyć życzenia proboszczowi. Potem idą przez wieś z orkiestrą, często tańcząc i zapraszając do zabawy przechodniów, głównie dziewczęta. Basza częstuje "tureckim" napojem - mieszanką "zdobycznych" alkoholi (piwa, wina, miodów i wódki). W pierwszy i drugi dzień świąt turki obchodzą wszystkie domy we wsi i składają życzenia.

Turki z Radomyśla nad Sanem są orientalne: szarawary, jedwabne błyszczące bluzy, wysokie stożkowate czapki z półksiężycem i kogucimi piórami, szable i halabardy. Czasem porywają dziewczęta dla okupu - koszyka ze święconym jedzeniem. W Pruchniku straż sprawują Kilińszczacy (od bohatera powstania kościuszkowskiego) w strojach szlacheckich: kontusz, tkany pas, wisząca szabla. Są członkami organizacji patriotycznej założonej w mieście w 1892 r.

Śmigus

Polewanie wodą w poniedziałek wielkanocny. Bitwa wodna może się ciągnąć przez wiele dni, stąd powiedzenie: "Aż do Zielonych Świątek można lać się w każdy piątek".

Żur i koszyczek

Kto ściśle przestrzega postu, po 40 dniach jest wygłodzony. Stąd pełne oczekiwania przyśpiewki na początku Wielkiego Tygodnia: "Jedzie Jezus jedzie/ weźmie żur i śledzie/ kiełbasy zostawi/ i pobłogosławi". Urządzano też pogrzeb żuru i śledzia, typowych postnych potraw (gar z żurem symbolicznie uśmiercano - zakopywano, wieszano i znęcano się nad nim na wszelkie sposoby). Towarzyszyły temu wierszyki: "Będę cię chwalił, żeś jest dobry Panie, gdy sobie podjem szynki na śniadanie". Żeby po poście obżarstwo nie zaszkodziło, święcono dawniej całe świąteczne jedzenie, dziś - tylko symboliczny koszyczek.

Korzystałam z książki Barbary Ogrodowskiej "Polskie obrzędy i obyczaje", Muza SA, Warszawa 2004