Marcin Prokop: na deskę tylko do Kolorado

- Latam tam co sezon. Beaver Creek w Kolorado wydaje się daleko i drogo, ale w porównaniu z wyjazdem w Alpy to głównie kwestia droższego biletu lotniczego, a frajda większa - przekonuje Prokop.

- A poza tym lepsze niż w Europie stoki - lepiej zaśnieżone i zadbane, szersze. Termin "kolejka do wyciągu" - nie istnieje, bo jest ich kilkanaście obok siebie, a karnet można naprawdę wyjeździć, a nie wystać. Świetne pensjonaty, za niewielkie pieniądze można wynająć dom, apartament stojący na stoku (dla 7-8-osobowej ekipy to ok. 1000 zł za osobę na tydzień). Wychodzi się z łóżka, pije herbatę, otwiera drzwi i jest się na wyciągu. Nic w tym dziwnego - Amerykanie przywykli do wygody. I mają rewelacyjnych instruktorów - w Polsce cały sezon zajęło mi, nim stanąłem na desce, tam po dwóch dniach zacząłem jeździć. Nie spotkałem jeszcze w Polsce narciarzy i snowboardzistów, którzy zamierzaliby wyjechać w tamtejsze okolice, ale Rzeczkę Bobra naprawdę polecam.