Wiwat biegówki!

Siedzę jak na szpilkach. Oglądam prognozy krótko- i długoterminowe, bo nie mogę się już doczekać śniegu, a raczej momentu, kiedy wreszcie będę mógł przypiąć narty. Nie zjazdowe, lecz biegówki, zwane też nartami śladowymi, do poruszania się po płaskim, ewentualnie pagórkowatym terenie

Niestety, wielu osobom kojarzą się one z tandetnym wiązaniem, butami przypominającymi półbuty i cienkimi, łamliwymi nartami. Gdzie im do kolorowych zjazdówek o coraz wymyślniejszych wzorach i kształtach - mówią. Ja jednak proponuję wpisać w wyszukiwarkę internetową słowa: cross country skiing (to chyba zresztą właściwsze określenie dla tego wspaniałego sportu - cross country , czyli przemierzanie kraju) i zaraz przekonamy się, jak wiele mamy możliwości. Niech się schowają zjazdówki!

Na tych nartach, które mogą być krótsze lub dłuższe, szersze lub węższe, z łuską lub bez, po prostu połyka się przestrzeń (zajdziemy na nich nawet na biegun). I to właśnie jest w tym sporcie najistotniejsze - przestrzeń i brak ograniczeń. Niemal całą Polskę możemy zimą zjeździć na biegówkach, nie potrzeba do tego żadnych wyciągów i ubitych tras. Sam byłem zdziwiony, jak łatwo można na nich pokonywać nawet takie przeszkody, jakie mamy w Puszczy Białowieskiej - narta nie zaplącze się w gałęzie, a i wspięcie się na zwalony pień nie jest problemem.

Poza tym to samo zdrowie: pracują mięśnie nóg, rąk i klatki piersiowej. Chyba nie ma drugiego takiego sportu, który by aż tak kompleksowo rozwijał człowieka. Lubią go Norwegowie, Szwedzi, Finowie, Amerykanie, Niemcy, Kanadyjczycy, a nawet Nowozelandczycy. My za nim nie przepadamy i wciąż pchamy się w zatłoczone góry.

Wiem, że pisałem o nartach w zeszłym roku, ale była to już końcówka sezonu. Teraz chcę o nich przypomnieć przed prawdziwą zimą. Przygotujcie sprzęt (najtańsze używane biegówki można kupić na giełdzie nawet za 50 zł) i gdy tylko biały puch przykryje lasy i łąki, ruszajcie na trasę. Ja już nie mogę się doczekać!