Nagranie z Granady

?Dwudziesty września 2006 roku. W Granadzie słychać...? - trzydzieści pięć sekund wspomnienia nagranego na komórce

Granada to nie miasto, to poezja. Od zawsze chciałam zobaczyć to miejsce w Andaluzji, w którym przez osiem wieków splatały się dzieje Maurów i chrześcijan, wejść do Alhambry, przespacerować się ogrodami Generalife, wspiąć się na wzgórze Sacromonte i zwiedzić mauretańską dzielnicę Albaicin.

Oszczędzanie, planowanie. Lotnisko w Warszawie, lotnisko w Maladze, dworzec autobusowy, piaskowe wzgórza i oliwki, oliwki, oliwki. W końcu Granada. Dworzec (zupełnie zwykły), upał. Wąziuteńkie uliczki, od których mnogości zaczyna mi się kręcić w głowie, nie mają nazw. Gdzie jest hostel? Co prawda rezerwowałam miejsca telefonicznie (maila nie mieli), ale mojego nazwiska nie chciało im się zapisać, więc po prostu Marta. Żadnych zaliczek, przyjedziesz, zapłacisz... A jeśli kartka z moim imieniem i datą przyjazdu przykleiła się komuś do kubka z kawą i teraz leży w śmietniku? Nagle widzę za rogiem tabliczkę: Iznajenos. Człapiemy na czwarte piętro starej kamienicy. Otwiera starsza pani w podomce. - Marta, hola! W saloniku rodzina gospodyni ogląda telewizję, a gdzieś w ciemnym korytarzu-kiszce jest nasz pokój (obok są inne, zamieszkane przez gości udających, że wcale ich tam nie ma). Na korytarzu łazienka dla przyjezdnych i domowników.

Siadam na łóżku. Biorę głęboki oddech. Jestem w Granadzie! Wychylam się przez okno i nie wierzę własnym oczom. Katedra Capilla Real tuż pod moim nosem! Zapatrzona nie zauważam, jak powoli zapada zmierzch. Trzeba chwilę odpocząć przed wyruszeniem na miasto. Nagle słyszę jakieś dziwne dźwięki. Za oknem czarno - chmara ptaków ściga się z ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. Jak zapamiętać i utrwalić ten moment?

"Dwudziesty września 2006 roku. W Granadzie słychać..." - trzydzieści pięć sekund wspomnienia nagranego na komórce (niestety, nie udało się zarejestrować ptasich odgłosów).

Kwiecień 2007. Wystarczy, że zamknę oczy, zamienię się w słuch i znów jestem w Granadzie.

Więcej o: