Atrakcji na Żuławach nie brakuje: stare wiatraki, osiemnastowieczne drewniane chaty, zwodzone mosty i promy. Ekscytująca jest też świadomość, że jedzie się kilka metrów poniżej poziomu morza. Z Żuław blisko nad morze i na Mazury.
Zwiedzanie Żuław najwygodniej zacząć w Tczewie, do którego łatwo dojechać koleją. Przez Tczew jadą wszystkie pociągi z Poznania do Trójmiasta, większość z nich prowadzi wagony bagażowe, można więc wygodnie przewieźć rowery. Sam Tczew jest zresztą wart zwiedzenia. Niedaleko dworca stoi wiatrak łudząco podobny do holenderskich. Jest to zresztą pamiątka po osadnikach z Niderlandów, którzy Żuławy osuszali.
Stare Miasto pięknie ostatnio odnowiono, można tu zobaczyć dwa gotyckie kościoły i Muzeum Wisły. Dla mnie jednak największą atrakcją Tczewa - i jedną z największych na całych Żuławach - jest stary most, zbudowany w 1857 roku ze stalowych kratownic skręconych gigantycznymi śrubami. Wygląda jak monumentalny tunel do wypuszczania dzikich zwierząt na arenę cyrkową. Most ma 890 metrów długości i w XIX wieku był najdłuższym w Europie.
Przez most musimy przejechać, by dotrzeć do szosy prowadzącej do Nowego Stawu, miasteczka pełnego starych, drewnianych domów. Po 15 kilometrach jazdy przez płaskie jak stół i dobrze utrzymane asfaltowe drogi zobaczymy pierwszą ciekawą budowlę. Jest to zbudowana z pruskiego muru karczma z początków XIX wieku, z pięknymi, drewnianymi podcieniami.
Na rynku Nowego Stawu stoi kościół z 1400 roku z zabytkowym żebrowym sklepieniem. Atmosfera w miasteczku jest sympatyczna, nie na tyle jednak, by w nim nocować. Ale blisko stąd do Malborka (12 km), gdzie jest schronisko młodzieżowe i kemping.
Okrężną drogą (ok. 40 km) można wybrać się do Elbląga. Dociera się tam przez miejscowość Tujsk. Przez most na [rzeka Szkarpawa] (odnodze Wisły) wjedziemy w najbardziej malowniczy fragment Żuław.
W wioskach: Chełmek, Osłonka i Marzęcino zachowało się kilkadziesiąt pięknych, drewnianych rzeźbionych chat. Wzdłuż dróg rosną równo przystrzyżone wierzby, a nad kanałami stoją zwodzone mosty. Ruch samochodowy jest tu mniejszy niż rowerowy, jazda jest więc spokojna, można bez stresów pedałować środkiem szosy.
Jadąc dalej w stronę Elbląga, w Wielkich Kępinach trzeba przeprawić się przez rzekę Nogat jednym z kilku w tych okolicach czynnych promów. I już jesteśmy u wrót Elbląga.
Oprócz egzotyki tworzonej przez zupełnie niecodzienny w Polsce krajobraz, Żuławy mają dla turysty rowerowego kilka innych zalet. Po pierwsze: teren jest płaski; po drugie: asfaltowe drogi mają dobrą nawierzchnię; po trzecie: ruch na nich jest niewielki.
Gdy Żuławy nam się znudzą, w ciągu kilku godzin jazdy na rowerze możemy się znaleźć nad morzem, nad mazurskimi jeziorami albo pod murami Malborka czy Fromborka.