Kostrzyn. Prawie jak w Pompejach

Brukowane ulice, granitowe chodniki, tory tramwajowe. Tylko domów nie ma...

Kostrzyn nad Odrą, dziś znany z Przystanku Woodstock i kombinatu papierniczego, kiedyś słynął z twierdzy. Trudno sobie wyobrazić, że stał tu dom przy domu, wznosił się zamek, kościół i ratusz, jeździły tramwaje. Stare miasto zostało starte z powierzchni ziemi w 1945 r. i już go nie odbudowano. W przeciwieństwie do starówki otaczające ją umocnienia przetrwały w niezłym stanie.

***

W XVI w. należące do Brandenburgii miasto obwarowano nowoczesnymi jak na owe czasy bastionowymi fortyfikacjami. W następnych wiekach wielokrotnie je modernizowano - Kostrzyn uchodził za jedną z najpotężniejszych twierdz Brandenburgii i całych Prus.

Pożytek z niej był różny. Podczas wojny trzydziestoletniej król szwedzki Gustaw Adolf nawet nie próbował jej oblegać. Rosjanie, którzy w XVIII w. podczas wojny siedmioletniej maszerowali przez te strony, spalili miasto ogniem artyleryjskim, lecz go nie szturmowali. Ale gdy w 1806 r. pod mury podeszły oddziały napoleońskie, mocne mury na nic się zdały. Komendant twierdzy Küstrin (tak do 1945 r. nazywał się Kostrzyn) pułkownik Ingersleben oddał miasto bez jednego strzału. Z kolei, gdy Prusacy chcieli je odzyskać w 1813 r., oblężenie zajęło im cały rok. W XIX w. Kostrzyn się rozbudował, a na zewnątrz wałów wzniesiono dzielnicę Nowe Miasto. W latach 20. XX wieku rozebrano część fortyfikacji. Na początku lutego 1945 r. Armia Czerwona maszerująca na odległy o 70 km Berlin zaatakowała miasto. Zaciekłe walki trwały do końca marca. Z uporczywie bronionej przez Niemców starówki nie zostało nic. W dodatku radzieckie Biuro Informacyjne o zdobyciu Kostrzyna omyłkowo poinformowało już 12 marca. Rosjanie, nie chcąc się przyznać do omyłki, nie bacząc na straty, raz za razem szturmowali miasto.

Po wojnie opuszczone ruiny zarosły. Kilka lat temu uporządkowano je, ale i tak wrażenie jest niesamowite.

***

Wejście do Starego Miasta znajduje się obok ronda, przy wyjeździe z Kostrzyna na Świecko. Z ronda zjeżdżamy szutrową drogą w kierunku Odry (po blisko 100 m zawsze zostawiam samochód i dalej ruszam pieszo). Po chwili jesteśmy przed linią umocnień otaczających starówkę. Od zachodu dostępu do potężnych, niegdyś odpornych na ogień artylerii ceglano-ziemnych wałów broni Odra, z pozostałych stron - szerokie fosy. Dodatkowym atutem obrońców były wystające poza linię wałów bastiony - czworoboczne budowle w kształcie klina. Przechodzimy mostem nad fosą. Po lewej pierwszy bastion - "Filip". W jego ceglanych murach widać strzelnice na armaty, z których prowadzono krzyżowy ogień na przedpole bramy i Odrę.

Na teren kostrzyńskich Pompejów wchodzimy przez Bramę Chyżańską (nazwa pochodzi od leżącej kiedyś na wschód od miasta osady Chyża).

Idziemy dalej szeroką brukowaną ulicą, z chodnikami i krawężnikami. Niegdyś po obu jej stronach stały gęsto domy, z których zostały tylko piwnice i niewysokie murki. Tu i ówdzie zobaczymy schody, na podłogach zachowały się posadzki, na ścianach kafelki, gdzieniegdzie chodniki z wielkich granitowych płyt. Pamiętam, że jeszcze dziesięć lat temu kwartały ulic przypominały dżunglę, i mało kto tu zaglądał. Teraz, gdy wycięto część drzew i krzewów, resztki zabudowy widać znacznie lepiej. A i turystów tu coraz więcej. Również z Niemiec - jesienią spotkałem niemieckich staruszków, którzy pokazali mi dom (zostały tylko piwnice), w którym się urodzili. Co roku w ostatni weekend sierpnia starówka ożywa w czasie Dni Twierdzy. Jedną z głównych atrakcji jest inscenizacja szturmu Bramy Chyżańskiej w wykonaniu odzianych w XVIII-wieczne mundury pruskich żołnierzy, pasjonatów historii z Polski i Niemiec. Gdy zaczną strzelać z armat, huk jest nie do wytrzymania.

Po kilkuset metrach dochodzimy do placu - trudno się domyśleć, że to rynek. Za nim po prawej stronie zobaczymy ruiny, a wśród nich okazały krzyż - tyle zostało z XV-wiecznego kościoła. A po lewej, bliżej Odry, ruiny renesansowego zamku. Tu w 1730 r. król Fryderyk Wilhelm I uwięził swego syna królewicza Fryderyka (później panował jako Fryderyk II, w historii Polski zapisał się złowrogo - jego pomysłem był pierwszy rozbiór Polski). Fryderyk nie mógł znieść swego ojca furiata i z pomocą porucznika von Katte postanowił uciec do Anglii. Rzecz się wydała, królewicza zamknięto w Kostrzynie i z okna swojego więzienia oglądał egzekucję przyjaciela. Po kilku tygodniach królewicz opuścił celę, ale na rozkaz ojca został w mieście przez półtora roku. Po zamku zostały tylko schody i piwnice, ruiny budowli rozebrano w 1969 r. Przed zamkiem ocalał postument, na którym niegdyś stała rzeźba Fryderyka Wielkiego z psem.

Niedaleko zamku znajdują się dwie ciekawe budowle. Przez ceglaną Bramę Berlińską ozdobioną neogotyckim fryzem i dwoma wieżyczkami wiodą dwa tunele, którymi do 1945 r. jeździły tramwaje. Od bramy prowadzi ul. Berlińska - stał tu dom, w którym w 1849 r. urodził się admirał Alfred von Tirpitz, twórca morskiej potęgi cesarskich Niemiec. W przyszłym roku po renowacji bramy znajdzie tu siedzibę punkt informacji turystycznej.

Ok. 200 m na lewo wznosi się okazały bastion "Król". W narożniku stoi wycelowana w stronę rzeki armata, obok niej monumentalny obelisk ku czci Armii Czerwonej - w pojedynczych i zbiorowych mogiłach spoczywa 6 tys. żołnierzy radzieckich. Ze szczytu "Króla" bardzo dobrze widać most przez Odrę i przejście graniczne.

Do bramy Chyżańskiej radzę wracać wzdłuż Odry, szczytem ciągnących się wzdłuż rzeki wałów obronnych. W połowie drogi przechodzimy przez kolejny bastion - "Brandenburgię" - i wracamy do Bramy Chyżańskiej.

Mam nadzieję, że Starego Miasta nikt już nie odbuduje (choć są takie pomysły) - "nowe" starówki są w kilku polskich miastach, "Pompejów" nie ma w żadnym.

Uwaga! Po kostrzyńskich Pompejach chodzimy na własną odpowiedzialność, przewodnika wynajmiemy z pomocą Działu Promocji Urzędu Miasta w Kostrzynie, tel. 0 95 727 81 23, e-mail:

promocja@kostrzyn.um.gov.pl

***

Wracamy do centrum miasta, gdzie warto obejrzeć dworzec kolejowy (1874 r.) z czerwonej cegły ozdobiony wieżyczką. Po wejściu do środka przekonamy się, że jest on... dwupoziomowy. To jedyny piętrowy dworzec w Polsce. Z górnego peronu kursują pociągi do Berlina i Krzyża, dołem wiedzie "nadodrzanka", czyli linia Szczecin - Wrocław.

Na pożegnanie został nam plac Lwa (przy drodze na Gorzów) z pomnikiem smutnego króla zwierząt. Nie postawiono go tu ku radości spacerowiczów - to wzniesiony w latach 20. pomnik poległych w I wojny światowej niemieckich żołnierzy.

Informacja turystyczna - ul. Dworcowa 7, tel. 0 95 752 36 73

W sieci

http://www.kostrzyn.um.gov.pl

Więcej o: