Ostrożnie w górach!

Góry, zwłaszcza wysokie, mogą być szalenie niebezpieczne. I to właśnie teraz, gdy mamy taką dziwną porę roku - ni to jesień, ni to zimę, ni to wiosnę

Właśnie wróciłem z Tatr. Nie była to wielka wyprawa, ani nawet taternicka wycieczka. Ot, wyjazd towarzysko-krajoznawczy połączony z niezbyt wyczerpującym wejściem na Halę Gąsienicową żółtym szlakiem z Kuźnic. Każdy, kto zna ten szlak, wie, że jest dziecinnie łatwy. Pierwszego dnia zrobiliśmy z Nurią taki właśnie spacerek - weszliśmy na halę i tam zanocowaliśmy. Kolejnego dnia czekała nas wycieczka tym samym szlakiem, ale w dół - chcieliśmy zobaczyć zimujące w okolicy kozice. Zobaczyliśmy, ale było już na tyle późno, że postanowiliśmy wrócić na szlak następnego dnia rano.

No i wróciliśmy. Ale to już nie był ten sam szlak, tylko lodowisko, po którym nie dało się iść. Każdy metr do przodu groził tym, że powrót będzie niemożliwy, kawałek musieliśmy pełznąć na czworakach. To była dobra nauczka, jak szybko zmieniają się warunki w górach. "Gdybyście mieli raki, nie byłoby problemu, w góry trzeba chodzić z odpowiednim sprzętem" - powie ktoś. I będzie miał rację, ale nie do końca. Miałem ze sobą i raki, i czekan. Ale ten sprzęt (o czym wiem z mojego skromnego doświadczenia polarnego) jest użyteczny tylko wtedy, gdy wiemy, jak się z nim obchodzić. W rakach trzeba umieć chodzić. To nie jest tak, że w butach z kolcami można bezpiecznie stąpać po lodzie. Przeciwnie, trzeba być bardziej czujnym. Brak czujności i doświadczenia może spowodować upadek, który w rakach jest znacznie bardziej niebezpieczny niż bez nich. A wierzcie mi, że wystarczy drobny błąd - kolec ześlizgnie się z kamienia albo nie zauważymy, jak śnieg oblepi nam podeszwy. Aby kontrolować upadek w rakach i w porę się zatrzymać, trzeba umieć posługiwać się czekanem. Założę się, że nie każdy turysta to potrafi. Zresztą, jak mi powiedział znajomy dobrze zorientowany w tej sprawie, ostatnio prawie wszyscy poszkodowani w Tatrach mieli raki.

Ale problem w tym, że to nie tyle sprzęt nie spełnił swojej funkcji czy że ludzie nie umieli się nim posługiwać, ale czekan i raki dały im złudne poczucie bezpieczeństwa. Weszli więc tam, gdzie nie powinni wchodzić i sprzęt im nie pomógł.

Więcej o: