Wrocław

Wrocław to jedno z najstarszych polskich miast o bogatej hisorii. Znajduje się tu wiele zabytków. Interesujące jest również jego położenie geograficzne.

Wrocław

Wrocław to jedno z najstarszych polskich miast o bogatej hisorii. Znajduje się tu wiele zabytków. Interesujące jest również jego położenie geograficzne.

Historia

Historię Wrocławia można odczytać z jego herbu, widocznego choćby na portalu ratusza. Przyjęto go w 1530 roku za panowania Habsburgów, którzy rządzili tutaj przez blisko dwieście lat, zanim na kolejne dwa wieki nie zmienili ich Prusacy. Przed Habsburgami Wrocław należał do Korony Czeskiej - dlatego w herbowej tarczy widoczny jest wspięty na dwóch łapach czeski lew. Jednak pierwsi byli tu Piastowie, stąd też czarny orzeł śląski na złotym polu - symbol wrocławskich Piastów. Litera W to z kolei nawiązanie do legendarnego założyciela grodu nad Odrą - Wratysława lub Wrocisława, od którego imienia pochodzi nazwa miasta. Uwieczniono w herbie również patrona Wrocławia i tutejszej katedry - jest nim św. Jan Ewangelista. Trudno się dziwić, że taki herb nie spodobał się władzom PRL - po wojnie z niego zrezygnowano, a przywrócono go dopiero w roku 1989.

Wrocław to jedno z najstarszych polskich miast. Prawa miejskie po raz pierwszy otrzymał w 1226 roku. - Był, jest i będzie Polski - dobitnie mówi przewodniczka. Trzeba jednak pamiętać, że różnie bywało tu z polskością. Oficjalne dane z początku XX wieku podają liczbę 6,5 tys. Polaków, ale szacuje się, że faktycznie było ich ok. 20-30 tys. Mimo germanizacji były kościoły, gdzie odprawiano polskie nabożeństwa, w wielu sklepach utrzymywano polskojęzyczną obsługę, powstawały polskie organizacje.

Najbardziej tragiczne dla Wrocławia były ostatnie miesiące wojny. Miasto-twierdza, czyli Festung Breslau, broniło się 80 dni, a skutkiem tego były zniszczenia sięgające 90 proc.

Dziś we Wrocławiu mieszka ok. 640 tys. osób. Mowę niemiecką słyszy się tu często - teraz z ust licznych niemieckich turystów. Zaraz po wojnie Polaków było tylko dwa tysiące, za to Niemców - 150 tysięcy. Z czasem proporcje się zmieniły - Niemców wysiedlano, a zaczęli napływać repatrianci ze Wschodu, w tym aktywni w kręgach intelektualnych lwowianie. Stąd też stojący przy placu Grunwaldzkim pomnik ku czci profesorów lwowskich.

Niebieskie tramwaje

Wrocław to miasto mostów . Jest ich tu ponad sto - zarówno na Odrze, jak i jej dopływach: Widawie, Oławie, Ślęży i Bystrzycy.

Najsłynniejszy jest most Grunwaldzki . Kiedy w 1910 roku został wybudowany, nazwano go Cesarskim. Po I wojnie przechrzczono na Wolności, w 1933 nadano mu imię Adolfa Hitlera, zaś obecną nazwę nosi od 1945 roku. Zawieszona na dwóch granitowych pylonach konstrukcja ma 112 metrów długości - w czasach kiedy most powstał, był najdłuższym w Europie.

"Mkną po szynach niebieskie tramwaje..." - śpiewała kiedyś piosenkę o Wrocławiu Maria Koterbska. Tramwaje to nadal tutaj podstawowy środek komunikacji miejskiej, choć o niezalepione reklamami, faktycznie niebieskie coraz trudniej. Wśród przyjezdnych konsternację wzbudza tramwaj z tabliczkami 0l i 0p. To zerówka - linia okrężna, w której dla ułatwienia orientacji, czy tramwaj jedzie zgodnie z ruchem zegara, czy odwrotnie, wprowadzono skróty "lewa" i "prawa".

Wielu turystów kontakt z miastem rozpoczyna od Dworca Wrocław Główny. Na peronie trzecim uwagę zwraca odsłonięta trzy lata temu tablica dedykowana Zbigniewowi Cybulskiemu , aktorowi, który zginął tu 30 lat wcześniej, wskakując do pociągu. Przypominający angielski zamek dworzec w momencie oddania do użytku (w 1856 roku) był największym budynkiem kolejowym w Niemczech. Zupełnie inny rodzaj bryły ma Dworzec Świebodzki - teraz zamieniony na Night Club Imperium.

Historyczne serce

Kolebka miasta to Ostrów Tumski . Najważniejszą budowlą jest tu katedra , wzniesiona po raz pierwszy ok. roku 1000, wraz z ustanowieniem we Wrocławiu biskupstwa. To, co teraz widzimy, to odbudowana po wojnie gotycka bryła, w której zachowały się jeszcze rzadkie romańskie elementy. Należą do nich kamienne lwiątka w portalu. - Jeśli pogłaszczecie tego po lewej, wrócicie do Wrocławia - mówi przewodnik. Lew po prawej jest w dużo gorszym stanie. - Tego głaskały panny pragnące wyjść za mąż. Efekty widać, przez 800 lat zagłaskały go - pada wyjaśnienie.

Strzeliste, 96-metrowe wieże katedry pod względem wysokości wież kościelnych zajmują w skali kraju trzecie miejsce (wyprzedzają je świątynie w Częstochowie i w Świdnicy). Na jedną z wież można wjechać windą - pełni rolę punktu widokowego.

Kościołów we Wrocławiu jest całe mnóstwo. Najstarszym jest niewielki, XIII-wieczny kościółek św. Idziego. Największym - kościół św. Elżbiety, z wieżą, z której w XVI wieku... spadł szczyt. To, że obeszło się bez strat (ponoć zginął jeden kot), uznano za cud, wierząc, że to anioły zniosły w swych rękach spadające elementy.

Nietypowym, ze względu na prowadzoną działalność, kościołem jest kościół Najświętszej Marii Panny na Piasku. Można w nim zobaczyć specjalną, całoroczną, milenijną szopkę ruchomą. Ale słowo "zobaczyć" nie dla wszystkich jest dosłowne - prowadzi się tu bowiem działalność na rzecz głuchoniemych i niewidomych. Kościół jest ważny także pod względem architektonicznym - to przykład tzw. gotyku wrocławskiego, zaś w nawach bocznych możemy przyjrzeć się, jak wygląda tzw. sklepienie piastowskie. A co do Piastów - w kościele św. Klary mieści się mauzoleum wrocławskiej linii tej dynastii. Jeśli natomiast chcemy zobaczyć najpiękniejszy romański portal Europy Środkowej (z XII w.), wybierzmy się do kościoła św. Marii Magdaleny.

Liczne we Wrocławiu kościoły to motywacja do ożywionej działalności religijnej - trzy lata temu odbył się tu 46. Światowy Kongres Eucharystyczny. Ale i inne religie są tu obecne - siedziby biskupów ustanowił tu także Kościół polskokatolicki, greckokatolicki, ewangelicko-augsburski i prawosławny. W najgorszej sytuacji są Żydzi. Podczas tragicznej "kryształowej nocy" w 1938 roku Niemcy spalili im synagogę, będącą w tamtych czasach największą, po berlińskiej, na terenie Niemiec. Istniejąca do dziś synagoga przy ul. Włodkowica to miejsce, w którym przed przejściem na katolicyzm modliła się Edyta Stein - wrocławianka, zamordowana potem, już jako zakonnica, w Oświęcimiu. Dwa lata temu Papież ogłosił ją świętą.

Pod pręgierzem

Od wieków najważniejszym placem miasta był rynek wraz z przylegającym do niego placem Solnym , na którym teraz sprzedaje się kwiaty. Tu koncentrował się handel, tu odbywały się huczne jarmarki na św. Jana , tu też od XIV wieku znajduje się ratusz (dziś mieści się w nim m.in. Muzeum Historyczne ). Na rynku także wymierzano kary, o czym świadczy stojący do tej pory pręgierz. Ostanią karę śmierci wykonano przy nim w 1681 roku, ostatnią chłostę prawie sto lat później. Oprócz pręgierza niegdyś była tu klatka, w której zamykano pijaków i awanturników, zwłaszcza tych, którzy mieli na koncie nocne hałasowanie.

Odnowiony niedawno rynek to chluba miasta. Większość otaczających go kamienic została po wojnie odbudowana, ale tu i ówdzie zachowały się jeszcze ich gotyckie fragmenty murów. Do ulubionych wśród turystów kamienic należą stojące w pn.-zach. rogu rynku renesansowy Jaś i barokowa Małgosia.

Do stylowych budynków zupełnie jednak nie pasuje wyglądający zbyt nowocześnie budynek siedziby banku. Nie jest to jednak wymysł naszych czasów, lecz jeszcze przedwojenne dzieło Maksa Berga, planującego obudowanie rynku... drapaczami chmur. I tak dobrze, że skończyło się tylko na tym jednym budynku.

Coraz częściej mówi się we Wrocławiu o pomyśle zorganizowania tu w 2010 roku Wystawy Światowej, czyli EXPO. Zdaniem jednych to mrzonki, w opinii innych - szansa na nowe fundusze i inwestycje

Jeśli przypatrzymy się fryzom na fasadzie wrocławskiego ratusza, na pewno zwrócimy uwagę na przedstawione tam scenki obrazujące codzienne życie dawnych mieszkańców. Jest tu więc chwiejący się mężczyzna z kielichem i łapiąca się za pantofel na jego widok kobieta, a także podpita niewiasta, transportowana... na taczce. Piwa piło się we Wrocławiu chyba od zawsze.

Utrzymywanie przez długi czas monopolu miasta na sprowadzanie piwa ze Świdnicy doprowadziło nawet w 1381 roku do tzw. wojny piwnej. Powodem było zatrzymanie beczek z pienistym napojem, przywiezionych nielegalnie na zamówienie jednego z kanoników. Władze kościelne odpowiedziały klątwą i odmową odprawiania mszy podczas wizyty króla Wacława IV. Obrażony monarcha w odwecie zezwolił na splądrowanie przez dworzan domów duchownych.

Jak ważne było piwo, może świadczyć to, że w XV wieku we Wrocławiu działały 304 karczmy. Dziś także do głównych atrakcji rynku należy spróbowanie warzonego w podziemiach restauracji Ratuszowa piwa Spiż.

Nadodrzańska Alma Mater

Pięć minut spaceru od rynku i znajdziemy się w gmachu Uniwersytetu. Początki tej uczelni stanowiła Akademia powołana w 1702 roku przez cesarza Leopolda I. W 1811 roku doszło do połączenia owej jezuickiej Alma Mater z protestancką uczelnią z Frankfurtu nad Odrą i założenia Uniwersytetu Wrocławskiego.

W wybudowanym wzdłuż Odry, długim na 170 metrów, gmachu uczelni warto zajrzeć do oratorium, a już koniecznie - do niedawno odnowionej Auli Leopoldyńskiej, uznawanej za jedno z najpiękniejszych wnętrz barokowych.

Jeśli zdecydujemy się na krótką wspinaczkę po schodach, zdobędziemy szczyt Wieży Matematycznej, z której mamy ładną panoramę Wrocławia. W pobliżu wypada obejrzeć jeszcze jeden szacowny gmach należący dawniej do zakonu joannitów, a obecnie wykorzystywany jako Biblioteka Ossolineum - trzecia co do wielkości biblioteka w Polsce.

Sto metrów w 36 godzin

Na brak terenów zielonych wrocławianie narzekać nie mogą. Jest tu nawet ogród botaniczny z rosarium i palmiarnią, jednak ulubione miejsce spacerów stanowi istniejący od dwóch wieków 112-hektarowy park Szczytnicki . Na jego krańcu powstał stadion, zwany Olimpijskim, a z drugiej strony - ogród zoologiczny rozsławiony dzięki programom "Z kamerą wśród zwierząt".

Chętnie odwiedzany jest również Ogród Japoński - dar Japończyków z okazji odbywającej się w 1913 roku Wystawę Ogrodniczą. W latach 90. Japończycy ogród odrestaurowali, ale zaraz potem zniszczyła go powódź. Po ustąpieniu wody jeszcze raz odnowili swoje dzieło.

Tuż obok Ogrodu Japońskiego stoi Hala Ludowa , w której odbywają się koncerty, imprezy sportowe, targi, tu też w 1997 roku miało miejsce spotkanie z Ojcem Świętym. Ten wybudowany przez Niemców w 1913 roku obiekt, wówczas nazwany Halą Stulecia, imponował nowoczesną jak na tamte czasy konstrukcją i rozmiarami. Niemcy szczycili się tym, że przemawiał tu Hitler, któremu notabene w 1933 roku przyznano honorowe obywatelstwo Wrocławia. W 1948 roku urządzono w hali Wystawę Ziem Odzyskanych. Wtedy też ustawiono przed halą 108-metrową iglicę, która teraz jest jednak o osiem metrów niższa. Lustrzane zakończenie, wirujące wokół własnej osi, zniszczone podczas burzy, zdjęli dwaj taternicy z Krakowa. Wspinaczka i zejście zajęły im 36 godzin.

Miasto kultury

Wrocław to miasto, w którym kultura odgrywa szczególną rolę. Działają tu i opera, i operetka, liczne teatry, w tym znany Wrocławski Teatr Pantonimy. Tu w 1956 roku przeniósł się ze swym Laboratorium Jerzy Grotowski, tu od lat tworzy Tadeusz Różewicz, tu też odbywają się słynne imprezy, jak Przegląd Piosenki Aktorskiej, Jazz nad Odrą czy Wratislavia Cantans.

Nie brak tu i muzeów - w pierwszej kolejności zobaczyć powinniśmy Narodowe oraz słynną Panoramę Racławicką namalowaną przez grupę malarzy z Janem Styką i Wojciechem Kossakiem na czele. Wielkie, bo liczące 114 m obwodu i 15 m wysokości dzieło należało do zbiorów lwowskiego Ossolineum. Do Wrocławia przywieziono je w 1946 roku, ale trzeba było poczekać jeszcze 39 lat, zanim obawiające się rozbudzenia tęsknoty za kresami władze zezwolą na jego pokazanie w wybudowanej specjalnie w tym celu rotundzie.

Więcej o: