Karnawał w Notting Hill

Chciałem stać z boku, żeby wszystko dobrze obejrzeć, ale roztańczony tłum wciągnął mnie do zabawy. Miałem wrażenie, że ściągnął tu cały świat.

Karnawał w londyńskiej dzielnicy Notting Hill to największy w Europie festiwal uliczny. Kulminacyjnym punktem pięciodniowych obchodów, w trakcie których odbywają się niezliczone pokazy, wystawy i występy, jest barwny korowód, przypominający do złudzenia zakończenie karnawału w brazylijskim Rio de Janeiro.

***

Festiwal upamiętnia migrację ludności karaibskiej na Wyspy Brytyjskie w początkach lat 50. ubiegłego wieku. Jako jedni z pierwszych przyjechali emigranci z Trynidadu, gdzie tradycja organizowania ulicznych świąt zawsze była bardzo silna i odgrywała dużą rolę w kulturze. W czasach niewolnictwa, kiedy Trynidad był kolonią brytyjską, czarnoskórych niewolników obowiązywał całkowity zakaz świętowania - nie można było grać na instrumentach, przebierać się w kostiumy, a nawet przebywać na ulicy po zmroku. Kiedy więc w 1833 r. zniesiono niewolnictwo, mieszkańcy Trynidadu urządzili ogromną paradę ze śpiewem i tańcami. Z biegiem lat powstała żywo kultywowana tradycja, która dzięki migracjom trafiła w końcu do Wielkiej Brytanii. W głównej mierze to właśnie mieszkańcy Trynidadu przyczynili się do powstania karnawału w Notting Hill (z czasem dołączyli do nich londyńczycy wywodzący się z innych krajów karaibskich). Pierwsze imprezy odbywały się w magistracie dzielnicy St. Pancras. Później przez wiele lat festiwal wędrował z miejsca na miejsce i dopiero w 1964 r. na stale zagościł w dzielnicy Notting Hill, która była kiedyś głównym skupiskiem czarnoskórych mieszkańców Londynu. Ideą festiwalu było zjednoczenie imigrantów cierpiących z powodu prześladowań rasowych, bezrobocia i braku perspektyw na lepsze życie. Początkowo karnawał był niewielkim wydarzeniem. Kiedy jednak latem 1958 r. prawicowi radykałowie wywołali zamieszki na tle rasowym (w Londynie i wielu innych miastach Zjednoczonego Królestwa przez kilka tygodni dochodziło wówczas do regularnych bitew między narodowcami a czarnoskórą ludnością), urósł on do rangi sztandarowej imprezy ludności kolorowej. Obecnie jest jednym z głównych wydarzeń Londynu, na stałe wpisanym w kulturalny kalendarz miasta.

***

Żeby zająć dobre miejsce musimy pojechać do Notting Hill wcześnie rano - oznajmił mój przyjaciel Marcin, mieszkający w Londynie od kilku lat. To już jego piąty karnawał, mój - pierwszy. Po godzinie jazdy metrem i autobusem, utknęliśmy w potężnym korku. Kiedy z oddali zobaczyłem sylwetki "bobików" (angielski policjant) kierujących ruchem, wiedziałem, że jesteśmy blisko. Wyszliśmy z autobusu i razem z setkami ludzi zdążających na paradę, poszliśmy dalej na piechotę. Po kilkunastu minutach marszu w gęstniejącym z każdą minutą tłumie dotarliśmy na skrzyżowanie dwóch ulic. - Stąd będzie najlepszy widok - powiedział Marcin, wskazując schody do pobliskiego domu. Przed nami rozciągała się długa ulica, po której mieli przejść uczestnicy parady, w tym miejscu skręcając w prawo. Atmosfery, jaka panowała wokół, z niczym nie da się porównać. Setki ludzi poubieranych w kolorowe ciuchy - każdy starał się być jak najbardziej oryginalny, by tylko wyróżnić się z tłumu. Wiele osób paradowało z flagami narodowymi swoich krajów, a ich mnogość przyprawiała o oczopląs. Od rana było bardzo ciepło. Widziałem mężczyzn z gołymi torsami, pomalowanymi w kolorowe wzory, hasła i slogany. Tuż obok przeszła grupa Brazylijek ubranych tylko w żółto-zielone bikini, a zaraz za nimi Dominikanki z fantastycznymi pióropuszami na głowach. Po dwóch godzinach oczekiwania zaczęła się parada. Najpierw wjechała ciężarówka z zamontowaną na pace platformą, z której organizatorzy nawoływali do zejścia z ulicy. Kiedy tłum gapiów się rozstąpił, pojawiła się barwna grupa tancerzy i tancerek z Trynidadu. Nie zdążyłem nacieszyć nimi oczu, kiedy nadeszli przedstawiciele Dominiki, a po nich Anguilli, Kajmanów, Jamajki, Barbadosu, Aruby i dziesiątków innych krajów nie tylko z Karaibów, ale z całej Ameryki Łacińskiej. Miałem wrażenie, że ściągnął tu cały świat. W pewnym sensie tak było - nie ma chyba kraju czy narodu, którego przedstawiciele nie mieszkaliby w Londynie. Ten dzień był ich świętem. Na paradę przyszły też dziesiątki tysięcy rdzennych Anglików i innych Europejczyków - wszyscy świetnie się bawili. W tym miejscu wyraźnie się czuło, że czasy, kiedy kolor skóry dzielił ludzi na lepszych i gorszych, dawno już odeszły do lamusa. Z czasem część gapiów spontanicznie przyłączyła się do zabawy. Roztańczony tłum wciągnął i nas.

***

Karnawał w Notting Hill organizowany jest corocznie w ostatni weekend sierpnia, w tym roku odbędzie się już po raz 42. Jego motto - każdy widz to uczestnik - działa znakomicie. Każdego roku w zabawie uczestniczy coraz więcej osób, w bieżącym ma ich być co najmniej milion (w 2005 r. wszystkie imprezy towarzyszące zgromadziły przeszło 2 mln). Główna parada odbędzie się w poniedziałek 28 sierpnia na ulicach dzielnicy Notting Hill. Dzień wcześniej w tym samym miejscu przemaszeruje korowód dziecięcy.

Plan imprezy i szczegółowa trasa przemarszu:

http://www.nottinghillcarnival.org.uk

Inne strony dotyczące karnawału:

http://www.thecarnival.tv ,

http://www.mynottinghill.co.uk/nottinghilltv/carnival1.htm ,

http://www.rbkc.gov.uk/NottingHill

Więcej o: