Katedra św. Jakuba nie jest zwyczajnym kościołem na Starym Mieście. Warto tu zajść, by odpocząć od zgiełku miasta i tłumów turystów. Zawsze panuje w niej dostojny mrok. Ceglany kościół - długi na 58 metrów, szeroki na 24,5 metra z wieżą wysoką na 63 metry (niestety, niedostępną dla zwiedzających) - jest bratem olsztyńskiego zamku. Zaczęto go wznosić w tym samym okresie, w połowie XIV wieku. Tu zawsze jest chłód i cisza. Gdy za oknem ścigają się motocykliści, gdy karetka pędzi na sygnale, przez grube ceglane mury docierają strzępy miejskich hałasów. Dobrze usiąść w ostatnich ławkach i popatrzeć na ogromny, krucyfiks nad ołtarzem. Cały świat robi się w jego obliczu mniejszy...
Brzydkim i brudnym dworcu Olsztyn Główny. Okolice też są paskudne i nie warto tam bywać. Lepiej wysiąść wcześniej na stacji Olsztyn Zachodni. W budynku są tylko kasy i automat do kawy. Stąd w osiem minut dojdziesz na Starówkę, a w dwie na kultowe targowisko przy ul. Grunwaldzkiej. To marzenie poszukiwaczy skarbów, połączenie pchlego targu z wielkim warzywniakiem na świeżym powietrzu. Można na nim kupić 12 rodzajów sałaty u jednego ogrodnika i zegar z pruskiego gospodarstwa. Ciągną tu wszyscy: emeryci, gospodynie, politycy, artyści, urzędnicy czy warszawiacy, którzy kupili stare warmińskie domy i chcą je stylowo urządzić.
Naszym najpiękniejszym i największym jeziorem jest Krzywe z kilkunastoma zatokami. Otaczają je wzgórza od południowej strony porośnięte lasami. Z lotu ptaka widok jest imponujący. Ale nie musicie wynajmować samolotu ani lotni, by go zobaczyć. Wystarczy wejść na górkę w dzielnicy Gutkowo. Dojedziecie do niej, kierując się na Morąg. Gdy będziecie na miejscu i spojrzycie w kierunku jeziora, zobaczycie widok, który zapiera dech - z jednej strony ściana lasu, z drugiej jezioro ze skręconymi brzegami. Inne punkty widokowe to górka Kortowska (dojazd autobusami 3, 9, 15), wieża na zamku i wieża obserwatorium astronomicznego (ul. Żołnierska 13, www.planetarium.olsztyn.pl). To że ta ostatnia stoi w najwyższym punkcie Olsztyna, ma 35 metrów wysokości i widać z niej prawie cały Olsztyn, to jeszcze nic. Kiedy poszedłem tam w samo południe, niebo było bezchmurne, powietrze przejrzyste i dostrzegłem oddalony o prawie 60 km masyw Góry Dylewskiej.
Baba, a nie baba
Na zamku spotkamy babę pruską, pamiątkę po pogańskiej przeszłości naszych rejonów. Naukowcy uważają, że baby pruskie - wczesnośredniowieczne posągi z XI-XII wieku - to posągi nagrobne bądź przedstawienia bóstw pruskich plemion. Tyle, że nie były to kobiety. Nazwa baba pruska lub kamienna wzięła się od tureckiego słowa bałbał. Określano nim posągi znajdowane na terenach ciągnących się od stepów nad Morzem Czarnym aż po Mongolię. Na naszym terenie znaleziono 21 bab - to największe skupisko w Europie Środkowo-Wschodniej.
Na plażę po sezonie
W lipcową, gorącą sobotę wybrałam się ze swoją mamą nad Krzywe. Chciałyśmy zjeść obiad w restauracji Przystań - ale miałyśmy pecha, od godz. 16.30 knajpa była zarezerwowana. Dostałyśmy obiad, bo obiecałyśmy kelnerowi, że uwiniemy się szybko. Szybko więc zjadłyśmy i poszłyśmy na pobliską plażę miejską. Tam tłum, łomot, byłyśmy też świadkami rodzinnej scysji - mała dziewczynka równo rugała milczącą matkę. A sprzedawca w budce szybko mnie wychował - da mi popielniczkę do stolika, ale koniecznie muszę ją oddać, kawę do stolika to mogę sobie sama zanieść... Plaża miejska nad Krzywym to fantastyczne miejsce - na spacery po sezonie, albo wieczorem.