Góra Krzyży - Kryži Kalnas

Kilkanaście kilometrów na północ od Szawli na Litwie, wśród płaskich pól i łąk nad rzeczką Kulpë wyróżnia się niewielkie wzniesienie. Już z daleka widać, że podłużne, jakby dwugarbne wzgórze nie jest zwyczajne. Im bliżej, tym wyraźniej widać, że wzgórze porasta las krzyży.

Góra Krzyży - Kryži Kalnas

Kilkanaście kilometrów na północ od Szawli na Litwie, wśród płaskich pól i łąk nad rzeczką Kulpë wyróżnia się niewielkie wzniesienie. Już z daleka widać, że podłużne, jakby dwugarbne wzgórze nie jest zwyczajne. Im bliżej, tym wyraźniej widać, że wzgórze porasta las krzyży.

W zachodzącym słońcu kontury krzyży nabierają wyrazistości. Jest ich dużo, bardzo dużo. Kilkadziesiąt tysięcy małych i dużych, drewnianych i metalowych, zdobionych i prostych. Małe krzyżyki i różańce zwisają pękami z dużych krzyży i figur świętych. Kołysane wiatrem uderzają jedne o drugie, wydając głuchy dźwięk. Mam wrażenie, że to całe wzgórze stuka, klekoce i dzwoni. Jakby każdy z krzyży chciał przypomnieć, że jest podziękowaniem za wysłuchaną modlitwę.

Miliony intencji

Miejscowi nazywają to miejsce Górą Modlitw, Górą Błagań, Górą Zamkową albo Świętą Górą. Dla przyjezdnych jest to Góra Krzyży, czyli Kryži Kalnas. Krzyże po bokach wzgórza stoją w równych szeregach, ale im bliżej środka, tym więcej ich się tłoczy na niewielkiej przestrzeni. Największe mają kilka metrów wysokości. Wśród krzyży, drewnianych figur Chrystusa i świętych, kapliczek i obrazów, małe tabliczki wyrażają intencje stawiających: za zdrowie, za udane małżeństwo, za uwolnienie z więzienia, za ofiary wojny... Napisy są nie tylko w języku litewskim. Są też tabliczki po polsku, niemiecku, angielsku. Pochodzą ze wszystkich stron świata. Najwięcej z miejsc, do których los rzucił Litwinów.

Powstanie Góry Krzyży osnute jest legendami. Jedna mówi o żołnierzach, którzy tutaj polegli w bitwie. Przez trzy dni i noce pozostali przy życiu towarzysze broni własnymi rękami usypali im kopiec. Inna opowiada o kościele stojącym w dolinie i zburzonym przez nawałnicę. Silny wiatr naniósł tak dużo ziemi, aż powstało wzgórze. Jeszcze inna legenda wskazuje na ojca, który w podziękowaniu za powrót córeczki do zdrowia postawił pierwszy krzyż. Podobno niektórzy w pobliżu wzgórza widzieli nawet kobietę w aureoli z dzieckiem na ręku. Tymczasem historycy są przekonani, że w tym miejscu stał zamek Kulan wymieniany w krzyżackich kronikach. Miał on być razem z trzema innymi zamkami spalony przez rycerzy zakonnych.

Walka z wiatrakami

W XIX wieku tradycja stawiania krzyży przy litewskich drogach była bardzo rozpowszechniona, co nie podobało się rosyjskim władzom. Wydano więc specjalne rozporządzenie zakazujące ich stawiania, nawet zmarłym. Ale tu na wzgórzu krzyże były anonimowe. W ten sposób mieszkańcy wyrażali swój protest. O krzyżach na wzgórzu po raz pierwszy napisano w XIX wieku po powstaniu listopadowym. Wtedy stało tutaj 130 krzyży i kamienna kapliczka. Niecały wiek później wzgórze było już miejscem uroczystości kościelnych, dokąd przybywały pielgrzymki.

Trudne czasy dla Góry Krzyży nadeszły po II wojnie światowej. Pewnego dnia 1961 roku władze radzieckie do walki z krzyżami rzuciły buldożery, traktory, ciężarówki i żołnierzy. Wszystkie krzyże zostały usunięte. Żelazne poszły na złom, drewniane spalono, a kamienne zakopano. Ale już na drugi dzień niektóre z nich powróciły. Walka z krzyżami trwała ponad 20 lat i przypominała walkę z wiatrakami. Wokół wzgórza kopano rowy i stawiano posterunki milicji. Planowano zbudowanie tamy na rzeczce i zatopienie całego wzgórza. Na coraz bardziej wymyślne sposoby zniszczenia krzyży, Litwini odpowiadali coraz większym uporem w ich stawianiu.

Dzisiaj do Góry Krzyży przybywa coraz więcej pątników i turystów. Jedni z intencjami, inni z ciekawości. Przechodząc ścieżkami wśród krzyży, czuje się atmosferę niezwykłości tego miejsca. A jeśli ktoś przyjedzie bez krzyża, to przynajmniej układa na ziemi mały krzyżyk z kamieni.