Gwóźdź z Sianek

Sianki. Nieistniejąca po stronie polskiej miejscowość w najbardziej na południowy wschód wysuniętej części Bieszczad. W kwietniu 2002 r. dojechaliśmy tam od strony ukraińskiej elektriczką relacji Użgorod-Sianki

To chyba najatrakcyjniejsza linia kolejowa w Karpatach, z licznymi tunelami, estakadami i mostami. "Gwoździem" wyprawy miało być dotarcie do źródeł Sanu i wejście na najbardziej wysunięty na południe punkt Polski - Opołonek (1029 m n.p.m). Dotarcie tam legalnie z Polski jest niemal niemożliwe, bo Opołonek leży na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego poza szlakami turystycznymi, zaś "oficjalne" źródło Sanu - na terenie Ukrainy.

Próbując dotrzeć do źródła, przekroczyliśmy linię tzw. sistiemy , czyli dwumetrowego płotu z drutu kolczastego (w czasach ZSRR pod napięciem!) biegnącego wzdłuż granicy w odległości od 10 do 200 m. Nie wiedzieliśmy, że w świetle prawa ukraińskiego jest to nielegalne. Po krótkiej chwili zatrzymano nas i odstawiono do strażnicy granicznej w ukraińskich Siankach celem wyjaśnienia sprawy.

"Wyjaśnianie" trwało ok. 3 godz. łącznie z konsultacjami z zastępcą szefa garnizonu okręgu we Lwowie. Opuszczając strażnicę, obiecaliśmy, że nie będziemy przekraczać sistiemy biegnącej wzdłuż Sanu, czyli nie zobaczymy źródła rzeki...

Tak więc "gwoździem" wyprawy został Opołonek i... bezpański gwóźdź (do przytwierdzenia szyny do podkładów) z szerokiego torowiska z okolic źródliska Sanu.

Więcej o: