Można je zwiedzić z wycieczką (biura podróży są na każdym kroku) albo na własną rękę - autobusami lub wypożyczonym samochodem.
Drugie pod względem liczby mieszkańców miasto wyspy (65 tys.), a do roku 1971 jej stolica. Najładniej jest w starym porcie i w sąsiednich uliczkach. Szczególnie godne polecenia jest Muzeum Marynarki z częścią ekspozycji poświęconą bitwie o Kretę (1941 r.). Jednym z eksponatów jest suknia ślubna uszyta ze... spadochronu. Dobre miejsce na zakup pamiątek to hala targowa, notabene także zabytek z 1911 r.
Fajstos było niegdyś jednym z najważniejszych miast minojskich. Pozostały po nim tylko ruiny, ale za to jakie! Większość to pozostałości pałacu uszkodzonego ok. 1450 r. p.n.e., choć są też dużo wcześniejsze fragmenty. To właśnie tutaj znaleziono okrągłą glinianą płytkę o 16-centymetrowej średnicy pokrytą spiralnie ułożonymi hieroglifami. Oryginał tzw. Dysku z Fajstos można zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Heraklionie, natomiast kopie sprzedawane są w charakterze pamiątek na co drugim straganie. Zwiedzanie Fajstos dobrze jest połączyć z wizytą w niedalekiej Gortynie (Goris), gdzie znajdują się ruiny kolejnego starożytnego miasta-państwa przeżywającego rozkwit w okresie Dorów (VI w. p.n.e.). Chlubą tego miejsca są pochodzące z V w. p.n.e. tablice z przepisami prawa (tzw. Kodeks Gortyny). Wrażenie robi także pozostałość katedry św. Tytusa z VI w., na miejscu wcześniejszej świątyni Apollina Pytyjskiego.
Malutkie miasteczko nieopodal autostrady z Rethymnonu do Heraklionu przyciąga miłośników El Greca. Niektórzy wątpią, że słynny malarz (właściwie Dominikos Theotokopulos) rzeczywiście się tu urodził w 1541 r. i spędził dzieciństwo. Ale trzeba przyznać, że wizyta w kamiennym budynku reklamowanym jako "Dom El Greca" na pewno przybliża twórczość artysty. Niestety, nie ma tu żadnych oryginalnych prac (na Krecie jest tylko jeden autentyczny obraz El Greca w Muzeum Historycznym w Heraklionie). Niezależnie od tego otoczony drzewami "Dom El Greca" oraz restauracja jego imienia to dobre miejsce na odpoczynek. Przed wyruszeniem dalej warto zwiedzić stojącą naprzeciwko cerkiew z XIV w.
Największe miasto Krety (125 tys. mieszkańców), jej obecna stolica. Jest tu co robić przez cały dzień, choć program wycieczek ogranicza się zwykle do przebiegnięcia przez Muzeum Archeologiczne (bardzo ciekawe, zaliczane do najlepszych w Grecji). Centrum najlepiej poznawać na piechotę, np. na trasie od XVI-wiecznej fontanny Bombo, obok parku El Greca (z popiersiem malarza) i kościoła św. Tytusa, dochodząc do barwnego portu chronionego przez okazałą twierdzę wenecką.
W Heraklionie został pochowany Nikos Kazantzakis, autor "Greka Zorby". Na grobie ekskomunikowanego przez Kościół prawosławny pisarza wyryto słowa: "Na nic nie liczę, niczego się nie boję. Jestem wolny". Wielbiciele tej książki i filmu Michaela Cacoyannisa powinni wpaść do górskiej wioski Mirtia (15 km od Heraklionu).W domu należącym niegdyś do ojca autora słynnej powieści mieści się muzeum związanych z nim pamiątek.
Sięgający 2456 m n.p.m. najwyższy szczyt Krety (na mapach opisywany także jako Psiloritis), według mitologii miejsce narodzin Zeusa. Niezbyt ciekawa i pusta jaskinia, gdzie miało się to stać, nie jest warta bardzo długiego dojazdu (22 km od wioski Anogia, powrót tą samą trasą). Ale w masywie Idy warto przystanąć we wspomnianej Anogii - górskiej wiosce, w której głównym zajęciem ubranych na czarno starszych kobiet jest dzierganie koronek. A zamiast do jaskini Zeusa lepiej wstąpić do jaskini Sfentoni w Zoriana z kolorowo podświetlanymi stalagmitami.
Najsłynniejsze na Krecie wykopaliska archeologiczne, 6 km od Heraklionu. Odsłoniły imponujący pałac minojski, o historii sięgającej 1900 r. p.n.e. (teraz ogląda się nieco późniejszy obiekt, wybudowany po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło pierwszy pałac). Na szczególną uwagę zasługują freski, często przedstawiane na pocztówkach, np. delfiny z komnat królowej. Knossos słynie również z mitycznego labiryntu zbudowanego przez Dedala pod pałacem królewskim. Mieszkańcem zagmatwanych korytarzy miał być Minotaur, pół człowiek, pół byk, któremu mieszkańcy Aten rokrocznie musieli dawać na pożarcie siedmiu młodzieńców i siedem dziewic (okrutnego potwora zabił Tezeusz).
Ta rozległa niecka przez wieki odizolowana od świata leży we wschodniej części Krety na wysokości ok. 850 m n.p.m. Jej symbolem są kamienne wiatraki z płóciennymi skrzydłami. Dawniej, kiedy służyły do nawadniana pól, było ich około 7 tys., zachowały się nieliczne. Płaskowyż słynie z pięknych widoków, ciekawych wiosek i Groty Diktejskiej - podobno bogini Rea urodziła w niej i wychowywała Zeusa.
Dla przywiązanych do tradycji Kreteńczyków jest to najważniejszy z klasztorów wyspy - symbol walki z okupującymi Kretę wojskami tureckimi (1669-1898). W czasie powstania w 1866 r. w klasztorze schroniło się ok. tysiąca osób (w tym kobiety i dzieci), które widząc beznadziejność swojego położenia, popełniły zbiorowe samobójstwo, podpalając zapasy prochu strzelniczego (przy okazji zginęło także wielu Turków). Oprócz ekspozycji opowiadającej o wydarzeniach sprzed 140 lat wrażenie robi XVI-wieczny kościół, który przetrwał wybuch. Piękna renesansowa fasada świątyni często przedstawiana jest na pocztówkach i w folderach.
Trzecie co do wielkości miasto Krety (20 tys. mieszkańców) z dziesiątkami hoteli i piaszczystymi plażami. Na zabytkowej starówce z ulicami przeznaczonymi wyłącznie dla pieszych panuje niepowtarzalny klimat, zwłaszcza wieczorami. Obok siebie stoją cerkwie i tureckie meczety, wąskie uliczki tworzą labirynt, którym warto odnaleźć np. XVII-wieczną fontannę Rimondi z kranami w kształcie lwich głów. Ulubionym miejscem turystów jest port wenecki strzeżony przez XIII-wieczną latarnię morską, otoczony kolorowymi kamienicami i knajpkami. Warto wejść na mury XVI-wiecznej twierdzy, by obejrzeć miasto z góry.
Reklamowana jako najdłuższy wąwóz Europy - 18-kilometrowa wędrówka (z góry na dół) zajmuje ok. sześciu godzin i kończy się dojściem do nadmorskiej wioski Agia Rumeli, skąd do parkingu autobusowego trzeba dopłynąć statkiem. Można też wybrać się "pod prąd" - nagrodą za trud wspinaczki będzie wówczas to, że najpiękniejsze miejsca wąwozu będziemy oglądać bez tłumu, a niewykluczone, że całkiem sami. Największe wrażenie robią tzw. Żelazne Wrota, gdzie pionowe ściany o wysokości 600 m oddalone są od siebie na zaledwie trzy metry. W połowie trasy można odpocząć w wyludnionej wiosce Samaria. Po drodze warto zwrócić uwagę na kamienne cerkiewki. W wąwozie-parku narodowym nie wolno biwakować. Poza tym aż do bramek parku (ok. 2 km od morza) nie liczmy na żadne sklepy i restauracje, za to często są ujęcia wody pitnej.
Latem stałe połączenia do Heraklionu i Chanii zapewnia Centralwings
Wstępy do różnych obiektów kosztują średnio kilka euro, warto zabrać legitymacje uprawniające do ulg, np. ISIC, EURO<26
Językiem urzędowym jest grecki, ale w miejscach turystycznych oprócz nazw pisanych alfabetem greckim jest też wersja łacińska. Często można spotkać się z różną pisownią i wymową nazw, np. Heraklion występuje też jako Heraklio, Iraklion, Iraklio, a Fajstos -Phaestos lub Feston
Unikajmy zwiedzania ruin (zwłaszcza Knossos) w środku dnia, kiedy jest upał i największy tłok
Jeśli spędzamy wakacje z dziećmi, nie zmuszajmy ich do oglądania wyłącznie ruin i klasztorów. Zabierzmy je np. do jednego z aqua parków, gdzie wyszaleją się na basenach i zjeżdżalniach. Wybór jest spory, m.in. Annopolis Water City, Aqua Splash czy Star Beach Water Park koło Chersonisos
http://www.rethymnon.grhttp://www.travelplanet.pl/przewodnik/grecja/kreta